Ministra Pełczyńska-Nałęcz dla "SE": Jesteśmy w rządzie Tuska, ale nie będziemy przytakiwaczem

2026-02-23 5:00

Ministra funduszy i polityki regionalnej oraz liderka Polski 2050 Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz w wywiadzie dla "Super Expressu" stawia sprawę jasno: - Polska 2050 jest i będzie w koalicji rządzącej, ale ani partia ani ja, nie będziemy przytakiwaczem. Mamy swoją agendę, zobowiązania wobec swoich wyborców - zaznacza Pełczyńska-Nałęcz. - Tak długo będziemy w rządzie, jak długo będziemy mogli realizować sprawy i nasz program - dodaje przewodnicząca Polski 2050.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz

i

Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express
  • Katarzyna Pełczyńska‑Nałęcz podkreśla, że jej celem w polityce jest budowanie „wyrazistego centrum” i przeciwstawianie się radykalizmom; odejście 18 posłów z Polski 2050 tłumaczy ich niezgodą na demokratyczne decyzje wewnątrz partii.
  • Zapewnia, że Polska 2050 pozostaje w koalicji rządzącej, choć nie będzie „przytakiwaczem”, a kwestia jej teki wicepremiera zależy — jak mówi — od spełnienia wcześniejszych zobowiązań koalicyjnych.
  • Opisuje priorytety programowe: dostępne mieszkania, ochrona konsumentów, reforma samorządowa (związki rozwojowe), strategia rozwoju do 2035 r. oraz poparcie dla programu SAFE jako elementu bezpieczeństwa państwa.

„Super Express”: - Kiedy rozmawialiśmy kilkanaście tygodni temu i pytałem, po co pani polityka, odpowiedziała pani: „też się nad tym zastanawiam”. A jak jest dziś, kiedy doszło do buntu Pauliny Hennig-Kloski i wyjścia 18 parlamentarzystów z Polski 2050, którzy założyli konkurencyjny klub pod nazwą Centrum? Ma pani jej dość na tyle, że chce już odpuścić?

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz: - Polityka jest mi potrzebna do tego, aby wprowadzać zmiany, żeby Polska nie stała się brunatna, żeby nie zwyciężyły radykalizmy, które mogłyby zniszczyć to, co udało nam się w Polsce zbudować. Musimy budować wyraziste centrum, żeby nie zalała nas brunatna fala spod znaku partii Brauna i Mentzena. I po to jest Polska 2050.

- Tylko klub Centrum założyli buntownicy z Polski 2050.

- Nazwa nie ma znaczenia, ja buduję wyraziste centrum. Potrzebna jest formacja, która będzie reprezentować klasę średnią.

- Przecież centrum obsługuje dziś Koalicja Obywatelska, nie ma miejsca na kolejne polityczne byty, no chyba, że obliczone na zaledwie 1-2 punkty proc. Zresztą sondaże pokazują, jakie poparcie ma Polska 2050, właśnie na poziomie dwóch punktów proc.

- Koalicja Obywatelska nie broni wyborców centrum. Jedyną partią, która nie jest bladym centrum, nie jest reprezentantem potężnych grup interesów, tylko zwykłych ludzi, jesteśmy my. Polska 2050, jako wyraziste centrum, z dużą determinacją stanie po stronie większości, przeciwko tym, którzy wychodzili sobie uprzywilejowane pozycje w systemie. Odeszło od nas 18 parlamentarzystów, ale przybywa działaczy, aktywistów, mamy dużo chętnych, którzy chcą wstępować do Polski 2050.

- Powód do odejścia jest jeden – nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz – powiedział niedawno Szymon Hołownia o politykach, którzy opuścili Polskę 2050 i założyli swój klub parlamentarny. Dlaczego pani tak nienawidzili? Przez zabetonowanie jakichkolwiek zmian do 21 marca? Zdaniem byłych już posłów PL2050 zakazała pani roszad personalnych i wprowadziła tzw. ustawę kagańcową.

- To akurat ten niewielki procent spraw, z którymi się z Szymonem Hołownią nie zgadzam. Widzę to inaczej. Oni odeszli, bo nie pogodzili się z demokratyczną decyzją większości ludzi w Polsce 2050. I to widać gołym okiem. Po pierwszej turze zaproponowałam Paulinie Hennig-Klosce współprzewodnictwo w partii. Spodziewałam się wygranej, ale uważałam, że taki ruch z mojej strony będzie łączący. Ona to odrzuciła, bo była przekonana, że wygra. Wraz ze swoimi ludźmi chciała całej władzy w partii. Cóż, nie udźwignęli wyniku wyborów i ciężaru demokracji.

- Sądzi pani, że ten rozłam mógł nastąpić trochę z inspiracji Koalicji Obywatelskiej? Takie krążą opowieści po sejmowych kuluarach.

- Jestem daleka od spiskowych teorii. Natomiast faktem jest, że mnie o tej dezercji nie poinformowali, a pana premiera tak. Niech każdy sobie wyrobi opinię.

Nieoficjalne: wiadomo, kto pokieruje Centrum. Padło konkretne nazwisko

- Polska 2050 przetrwa do wyborów w 2027 roku?

- Oczywiście, ruszamy do przodu, walczymy. Pójdziemy do tych wyborów, a w jakiej konfiguracji, to się jeszcze okaże. I będziemy w przyszłym rządzie. Dzięki nam to nie będzie brunatny rząd.

- Pójdziecie na jednej liście z KO?

- Nie będziemy szli na jednej liście. Również z Konfederacją wykluczam jakiekolwiek sojusze. Piwa z Mentzenem nie będę piła.

- Zakłada pani scenariusz, że Polska 2050 rządzi za dwa lata a może wcześniej, z PiS i z PSL?

- Jesteśmy w koalicji 15 października. A za dwa lata pójdziemy do wyborów, żeby nie było brunatnego rządu. PiS też trzeszczy w szwach. Tam mogą być za moment dwie partie. Nie wiadomo, jak będzie. Ale żadnych scenariuszy nie można wykluczyć.

- Co z teką wicepremiera? Premier Donald Tusk ponoć zarządził, że żadnej funkcji wicepremiera dla pani nie będzie.

- Chciałabym skończyć z tą operą mydlaną. Zobowiązanie było jasne, wielokrotnie potwierdzone i niedotrzymane. Ja zobowiązań w koalicji dotrzymuję, a każdy odpowiada sam za siebie.

- Jeśli nie otrzyma pani teki wicepremiera, to opuści koalicję?

- Jestem w koalicji dla spraw. Jeśli ktoś daje zobowiązanie i tego nie spełnia, to za to odpowiada. Decyzja jest dziś po stronie pana premiera. Jakie są zobowiązania, każdy wie.

- Spotkała się pani z premierem po dezercji części polityków Polski 2050?

- Nie. Widzieliśmy się wcześniej.

- Przypomniała pani wtedy Donaldowi Tuskowi o tece wicepremiera?

- Rozmawialiśmy o ustawach, bieżącej pracy, nie było konkluzywnej wypowiedzi w temacie, o który pan pyta.

- Czym będzie się różnić Polska 2050 od klubu Centrum?

- Patrzę na politykę oczami ludzi i tego, czego potrzebują. Młodzi ludzie potrzebują dostępnych mieszkań i za tym stoję, konsumenci muszą czuć się bezpiecznie, wiedzieć, że wielkie korporacje nie będą ich wyzyskiwać. Jestem w rządzie lobbystką zwykłych ludzi, zwykłych spraw.

Prof. Dudek bezlitośnie o polityce w 2026 r. Agonia, naiwność i „najbardziej szkodliwy polityk”

- Nieoficjalnie słychać, że Szymon Hołownia może stracić funkcję wicemarszałka Sejmu. To się może wydarzyć?

- Nigdy się na to nie zgodzimy. Nie będzie zmian w umowie koalicyjnej.

- Premier Donald Tusk powiedział, że zapewniła go pani, iż niezależnie od turbulencji, będzie pani lojalna wobec rządu. To prawda?

- Polska 2050 jest i będzie w koalicji rządzącej, ale ani partia ani ja, nie będziemy przytakiwaczem. Mamy swoją agendę, zobowiązania wobec swoich wyborców. Nigdzie się z tej koalicji nie wybieramy. Tak długo będziemy w rządzie, jak długo będziemy mogli realizować sprawy i nasz program. I podtrzymujemy na twardo rekomendacje dla wszystkich wiceministrów i ministrów z Polski 2050.

- Rozumie pani wątpliwości opozycji co do programu SAFE?

- Nie rozumiem. Kilka tygodni temu bardzo zbliżona ustawa o funduszu bezpieczeństwa i obronności została podpisana przez prezydenta. Przeprowadziłam ten projekt bardzo apolitycznie, skrzętnie unikając polaryzacji. Wokół SAFE ta polaryzacja się zdarzyła. Weto będzie złe. Potrzebujemy tych pieniędzy na zbrojenia. To jest naprawdę dobry program.

- Na jakim etapie jest ustawa samorząd 2.0, czyli powołanie związków rozwojowych? To rzeczywiście dobry pomysł na współpracę gmin i powiatów?

- To największa reforma samorządowa od czasu tej wielkiej reformy systemowej, samorządowej, która była sukcesem, ale powstała luka. Brak mechanizmów korzystnej współpracy między miastami a otoczeniem. Ludzie dziś coraz częściej mieszkają w otoczeniu miast, a w miastach leczą się, uczą się, pracują, studiują. I dlatego trzeba wprowadzić związki rozwojowe. Dzięki nim ludzie w całej Polsce uzyskają możliwość mieszkania wokół miasta, a dobrego korzystania z usług publicznych w mieście. I my te mechanizmy tworzymy. Rząd nad tym pracuje.

- Co ze Strategią Rozwoju dla Polski do 2035 r., nad którą też pracuje pani ministerstwo?

- Chcemy ją przyjąć jak najszybciej. Obecnie obowiązuje strategia Morawieckiego, gdzie nie ma ani słowa o bezpieczeństwie, bo została przyjęta jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę. Chcemy inwestować w rozwój gospodarczy oparty na nowych technologiach, rozwój będzie miał bardzo mocny komponent bezpieczeństwa – mowa m.in. o inwestycjach podwójnego zastosowania. Ta strategia jest też punktem wyjścia do tego, żeby negocjować nowy unijny budżet.

Rozmawiał: KAMIL SZEWCZYK

Polityka SE Google News
TUSK URATOWAŁ SKÓRĘ NAWROCKIEMU! Rada Pokoju Trumpa wielką WTOPĄ?!
Sonda
Czy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz powinna zostać wicepremierem?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki