- Sejm pracuje nad „lex Bogucki”, które ma ograniczyć wystąpienia szefa Kancelarii Prezydenta.
- Rzecznik prezydenta grzmi o „cenzurze z PRL” i „bezsilności rządu wobec argumentów Boguckiego”.
- Poseł Tomasz Trela odpowiada, że Bogucki „wpada na mównicę jak oszalały” i uprawia „propagandę Nowogrodzkiej”.
Sejm zmienia zasady wystąpień
Sejm zajmuje się projektem zmian w Regulaminie Sejmu nazywanym „lex Bogucki”, który przygotowało prezydium izby. Projekt przewiduje, że tylko premier będzie mógł zabierać głos w dowolnym momencie obrad Sejmu, przy czym marszałek będzie mógł udzielić głosu poza kolejnością prezesowi NIK oraz szefowi Kancelarii Prezydenta, ale nie więcej niż raz w danym punkcie. Według autorów projekt ma usprawnić przebieg posiedzeń. Wnioskodawcy nie ukrywają, że chodzi im o ograniczenie wystąpień szefa Kancelarii Prezydenta, Zbigniewa Boguckiego, który potrafił długo na mównicy sejmowej prezentować swój punkt widzenia, niekoniecznie odnosząc się do meritum dyskusji.
Paweł Kukiz skrytykował Karola Nawrockiego! Ma do niego pretensje
Leśkiewicz: Marszałek to postkomunista
O komentarz do zmian w Regulaminie Sejmu spytaliśmy rzecznika prezydenta Karola Nawrockiego. – Proponowane zmiany ograniczające możliwość prezentacji stanowiska szefa Kancelarii Prezydenta RP w ważnych sprawach o charakterze ustrojowym to wyraz bezsilności koalicji rządzącej wobec przedstawianych przez ministra Zbigniewa Boguckiego merytorycznych argumentów i wniosków – mówi Rafał Leśkiewicz. – Marszałek Czarzasty posłusznie i pokornie wykonuje polityczne polecenia Donalda Tuska, który nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki obnażającej nieudolne działania rządu koalicji 13 grudnia. Rządzący wprowadzają cenzurę rodem z PRL. Nie ma się co dziwić tym poczynaniom, skoro marszałkiem Sejmu jest postkomunista, a premierem rządu człowiek zabiegający o reset z putinowską Rosją – powiedział Leśkiewicz „Super Expressowi”.
Mecz Polska – Albania: Pojawi się Nawrocki. Czy trybuny znów zapłoną ze złości?
Trela: Sejm to miejsce do pracy
Do zarzutów prezydenckiego ministra odniósł się poseł Lewicy. – Rozumiem wściekłość i agresję u ministra Leśkiewicza, ponieważ musi on dziś tłumaczyć, po co prezydent Nawrocki poleciał do Orbána. Poleciał podobno przekonywać go, żeby zmienił filozofię i sposób myślenia o Unii Europejskiej i Ukrainie, a po dwóch dniach Orbán zakręcił kurek z gazem dla Ukrainy, a po trzech dniach nazwał Ukrainę państwem terrorystycznym – komentuje Tomasz Trela. – Natomiast mównica sejmowa to nie jest miejsce, żeby oszalały minister Bogucki wpadał i mówił, co mu ślina na język przyniesie, bo pan marszałek Czarzasty był w stosunku do niego bardzo delikatny. Nie wyłączał mu mikrofonu, nie przerywał mu, ale pan Bogucki czternaście minut poświęcał na tępą propagandę Nowogrodzkiej, a w minutę dość nieporadnie odnosił się do projektów ustaw, w których zabierał głos. Więc jeśli pan Bogucki ma ochotę, niech mu mównicę zbudują na Nowogrodzkiej, niech sobie tam chodzi i mówi dziesięć godzin albo dwadzieścia. Jego sprawa – mówi nam poseł Trela. – Sejm zaś to miejsce pracy, poważnych decyzji. Mamy aktualnie przed sobą bardzo poważną decyzję odnośnie obniżenia akcyzy i VAT-u na paliwa, żeby ludzie mniej płacili na stacjach benzynowych, a nie mamy ochoty słuchać wrzasków i krzyków Boguckiego – dodaje polityk.