Co prezydent Nawrocki powiedział na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego?
- Prezydent Karol Nawrocki zwołał 11 lutego Radę Bezpieczeństwa Narodowego, aby omówić najważniejsze dla Polski kwestie, m.in. program SAFE.
- Po swoim wystąpieniu Prezydent wyprosił media, co wywołało falę krytyki.
- Prawicowi politycy wzywają marszałka Czarzastego do poddania się weryfikacji przez ABW lub rezygnacji.
Zanim w internecie rozpętała się burza, prezydent Karol Nawrocki podczas jawnej części posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego zwrócił się bezpośrednio do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Zapytał go, dlaczego, zasiadając w komisji ds. służb specjalnych, nie poddał się poszerzonej weryfikacji przez ABW.
Prezydent zasugerował, że powodem mogła być obawa „przed konsekwencjami ujawnienia określonych relacji i okoliczności”, nawiązując do „wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych marszałka”. Chodzi o rzekome powiązania Czarzastego z rosjanką Swietłaną Czestnych, o których pisała „Gazeta Polska”. – Nad tym urzędem nie może wisieć cień ryzyka – podkreślił prezydent Nawrocki.
Chwilę po tej wypowiedzi wyprosił media z sali, a dalsza część obrad została utajniona. To właśnie ten moment stał się zapalnikiem dla fali komentarzy, które zalały media społecznościowe.
Głosy krytyki po wystąpieniu prezydenta
Decyzja o utajnieniu obrad tuż po wygłoszeniu oskarżeń spotkała się z natychmiastową reakcją polityków opozycji i części dziennikarzy. W ich ocenie całe zdarzenie było wyreżyserowanym przedstawieniem. Krytyczne komentarze po Radzie Bezpieczeństwa Narodowego skupiły się na zarzutach hipokryzji i absurdalności sytuacji.
„Prezydent ostatnio poległ w starciu z premierem, więc po wygłoszonym orędziu utajnił posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Co prawda znajdujący się na sali Cenckiewicz nie ma dostępu do informacji niejawnych, ale to przecież szczegół” – napisał jeden z europarlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej.
Wątek obecności Sławomira Cenckiewicza, doradcy prezydenta, podjął też dziennikarz Onetu, Kamil Dziubka, nazywając sytuację wprost „szczytem groteski”.
Szczyt groteski. Prezydent twierdzi, że marszałek Sejmu nie ma "żadnego" poświadczenia bezpieczeństwa [co nie jest prawdą], a mówi to, gdy obok niego siedzi Sławomir Cenckiewicz, który poświadczenie ma odebrane, bo - jak twierdzą służby - skłamał w ankiecie bezpieczeństwa – skomentował dziennikarz.
„Wstań i przeproś”. Obóz prezydencki broni i kontratakuje
Zupełnie inaczej sytuację ocenił obóz Zjednoczonej Prawicy i osoby związane z prezydentem. W ich komentarzach wybrzmiewało poparcie dla działań głowy państwa i twarde stanowisko wobec marszałka Sejmu. Argumentowano, że w obecnej sytuacji geopolitycznej nie ma miejsca na jakiekolwiek wątpliwości dotyczące osób pełniących najważniejsze funkcje w państwie.
Głos w tej sprawie zabrał m.in. doradca prezydenta Błażej Poboży, który wezwał marszałka do natychmiastowej reakcji. – Marszałek Sejmu po tym co usłyszał od Pana Prezydenta na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego powinien wstać, przeprosić wszystkich obywateli i oddalić się do swojego gabinetu celem wypełnienia Ankiety Bezpieczeństwa Osobowego. Tego wymagają wysokie standardy i nasze bezpieczeństwo – napisał na portalu X.
W jeszcze mocniejszym tonie wypowiedział się były szef MSWiA, Mariusz Kamiński. – W obliczu zagrożeń, w momencie wojny za naszą granicą wszelkie wątpliwości i powiązania z Rosją trzeba traktować poważnie. Panie Czarzasty, niech się Pan podda weryfikacji, albo odejdzie” – skomentował polityk.