Pogrzeb Łukasza Litewki miał charakter państwowy. Dlatego też, tuż przy trumnie z ciałem polityka wartę sprawowali strażnicy ze Straży Marszałkowskiej, a trumnę okrywała biało-czerwona flaga. Wśród żałobników, którzy przybyli pożegnać posła znaleźli się: marszałek Sejm Włodzimierz Czarzasty, polityczki Lewicy Anna Maria Żukowska, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Katarzyna Kotula, Magdalena Biejata, ale też posłowie z innych opcji politycznych, m.in. Grzegorz Płaczek z Konfederacji i Mariusz Błaszczak z PiS. Obecny był także premier Donald Tusk i wicepremier Krzysztof Gawkowski oraz para prezydencka Karol i Marta Nawroccy, którzy do kościoła przybyli wprost z zagranicznej wizyt, którą składali w Chorwacji.
Pierwszym ważnym momentem ostatniego pożegnania posła było odczytanie decyzji o pośmiertnym odznaczeniu Łukasza Litewki przez prezydneta. Dyrektor Biura Odznaczeń i Nominacji Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Piotr Olejniczak, który poprowadził ceremonię wręczenie odznaczenia zabrał głos:
- Na podstawie artykułu 138 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz ustawy o orderach i odznaczeniach, postanowieniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, pana Karola Nawrockiego, za wybitne zasługi w działalności publicznej i społecznej, pośmiertnie odznaczony zostaje Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski Łukasz Litewka - odczytał dyrektor Biura Odznaczeń i Nominacji Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Po tych słowach w kierunku rodziny tragicznie zmarłego polityka ruszył prezydent Nawrocki, który wręczył odznaczanie na ręce taty Łukasza Litewki.
Cała uroczystość miała wyjątkowy wymiar, padło wiele ważnych słów, także w czasie kazania, które wygłosił przewodniczący mszy biskup Artur Ważny. Gdy zaś doszło do momentu, w którym zebrani mieli przekazać sobie znak pokoju, kamery zwróciły się na siedzących w pierwszej ławie polityków. Siedzieli oni w kolejności: prezydent i pierwsza dama, marszałek Sejmu, premier i wicemarszałek Senatu.
Wszak w politycznej codzienności politycy nie szczędzą sobie krytyki, uszczypliwości i mocnych słów, a nawet nie stronią od wzajemnych oskarżeń. Tymczasem politycy zachowali się, jak należy. Karol Nawrocki i Donald Tusk nie udawali, że się nie widzą, nie pozostali na skinieniu głowami, a podali sobie ręce. Ten gest nie uszedł uwadze ks. Grzegorza Kramera, znanego w Internecie kapłana, który skomentował tę scenę na portalu X piszą krótko: - Jeju, jak dobrze by było, by to się nam przeniosło na codzienność.