Media społecznościowe dopiero od 15 lat? Lubnauer potwierdza prace nad ustawą
Czy dzieci poniżej 15. roku życia stracą dostęp do TikToka, Instagrama i Facebooka? Taki scenariusz jest rozważany przez rząd. W rozmowie z Markiem Balawajdrem w „Porannym Ringu” Katarzyna Lubnauer potwierdziła, że trwają prace nad przepisami ograniczającymi korzystanie z mediów społecznościowych przez najmłodszych. Zapytana, czy popiera takie rozwiązanie, odpowiedziała jednoznacznie! — Tak, ograniczenie mediów społecznościowych do 15 roku życia — powiedziała wiceminister edukacji.
Zobacz: Wiemy, jak wielu Polaków chce dymisji Tuska! Sondaż ukazuje nastawienie rodaków
Lubnauer wyjaśniła, że projekt powstaje we współpracy Ministerstwa Edukacji Narodowej i Ministerstwa Cyfryzacji. W jego przygotowanie zaangażowani są przedstawiciele obu resortów, w tym wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski. Kiedy nowe przepisy mogą być gotowe? Na szybkie zakończenie prac nie należy się nastawiać. — Lada moment to bym nie powiedziała, dlatego że to jest akurat dokument, który wymaga bardzo dużych nakładów pracy, jeśli chodzi o pracę już techniczną, ale prace już trwają — zaznaczyła Lubnauer.
Jak sprawdzić wiek dziecka? Rząd szuka rozwiązania
Jednym z największych problemów pozostaje sposób skutecznego egzekwowania ograniczeń. Chodzi przede wszystkim o to, aby dzieci nie mogły obchodzić przepisów, podając nieprawdziwy wiek podczas zakładania konta. — Po pierwsze, skuteczna weryfikacja wieku — wskazała Lubnauer. Wiceminister podkreśliła, że konieczne jest opracowanie różnych metod sprawdzania wieku użytkowników. W rozmowie zwróciła także uwagę na europejski portfel tożsamości cyfrowej, który może okazać się pomocny przy wdrażaniu nowych regulacji. — Natomiast to trzeba wprowadzić tak, żeby po pierwsze ta weryfikacja była skuteczna, po drugie, żeby były tam różne techniki tej weryfikacji — tłumaczyła.
Sprawdź: Premier Tusk bardzo dosadnie zaapelował do prezydenta Nawrockiego. "Nikomu pan łaski nie robi"
Lubnauer przyznała, że doświadczenia innych państw, w tym Australii, pokazują, jak skomplikowane jest wprowadzenie podobnych ograniczeń. Dlatego rząd chce połączyć rozwiązania techniczne z edukacją i profilaktyką.
„Dziecko jest obok w pokoju, to nie znaczy, że jest bezpieczne”
Wiceminister zwróciła również uwagę na zagrożenia, z których wielu rodziców może nie zdawać sobie sprawy. Podkreśliła, że samo przebywanie dziecka w domu nie oznacza, że jest ono chronione przed przemocą czy niebezpiecznymi treściami w Internecie. — Ono może być ofiarą przemocy, ono samo może stać się sprawcą przemocy — ostrzegała Lubnauer. Jej zdaniem szczególnym problemem jest łatwy dostęp do materiałów przedstawiających przemoc oraz treści nieodpowiednich dla najmłodszych użytkowników. — I teraz to co musimy zrobić, to musimy zdawać sobie sprawę i musimy ograniczyć dostęp dzieciakom, ponieważ bardzo wiele treści, które są obecnie w Internecie, absolutnie nie są dostosowane do dzieci — podkreśliła. Wiceminister zachęciła także rodziców, aby wspólnie z dziećmi przejrzeli materiały wyświetlane przez popularne aplikacje.
Zakaz telefonów w szkołach i ograniczenia w Internecie. Rząd stawia na kilka rozwiązań
Lubnauer przypomniała, że działania dotyczące bezpieczeństwa cyfrowego dzieci nie ograniczają się do przygotowywanej ustawy o mediach społecznościowych. W rozmowie wskazała na przepisy dotyczące korzystania z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych, regulacje związane z niebezpiecznymi treściami w Internecie oraz edukację zdrowotną, która ma uświadamiać uczniom zagrożenia wynikające z uzależnienia od Internetu. — Czyli to nie jest tak, że możemy podjąć jedno działanie. To jest tak, że musimy podjąć działania, które są kompleksowe — podsumowała wiceminister.
Zobaczcie całą rozmowę: