- NFZ ściął o połowę stawki za badania ponad limit, co miało dać 625 mln zł oszczędności, ale w praktyce natychmiast wydłużyło kolejki – już po miesiącu 54 proc. szpitali ograniczyło dostępność świadczeń.
- Czas oczekiwania wystrzelił: rezonans +26 proc. (76 → 96 dni), tomografia +42 proc. (34 → 49 dni), a kolonoskopie są rekordowo niedostępne – nawet pilni pacjenci czekają ok. pół roku.
- Zmiana uderzyła w pacjentów i szpitale, a posłanka Joanna Wicha podkreśla, że potrzebne są systemowe rozwiązania i stabilne finansowanie, bo pojedyncze usprawnienia nie zlikwidują braków w budżecie ochrony zdrowia.
Wróciły limity i dłuższe kolejki
NFZ obniżył o połowę (do 50–60 proc.) stawki wypłacane szpitalom za badania wykonane ponad limit kontraktu, co ma przynieść 625 mln zł oszczędności. Oznacza to powrót do limitowania świadczeń, przez co zapisy na badania są odkładane na odległe terminy. Z danych Instytutu Sobieskiego wynika, że miesiąc po wprowadzeniu zmian ponad połowa szpitali (54 proc.) ograniczyła dostępność świadczeń. W zaledwie miesiąc mediana czasu oczekiwania na rezonans w trybie stabilnym wzrosła z 76 do 96 dni (+26 proc.), a na tomografię z 34 do 49 dni (+42 proc.). Z kolei z danych Fundacji Alivia wynika, że w najgorszej sytuacji są pacjenci potrzebujący kolonoskopii. W trybie normalnym średni czas oczekiwania na to badanie wynosił w kwietniu 263 dni (prawie 9 miesięcy), a nawet ze skierowaniem pilnym pacjenci muszą dziś czekać prawie pół roku (182 dni).
Dramat polskich pacjentów
Dłuższe kolejki zauważają pacjenci. – Dostałam skierowanie na gastroskopię i w szpitalu miejskim usłyszałam termin na drugą połowę września 2026 r.! To ponad 4 miesiące! – żali się nam Natalia Kołecka (45 l.) z Białegostoku. - Nikt nie podpowiedział, że w innym szpitalu może być szybciej. Znajomi polecili mi Szpital Wojewódzki. Tam faktycznie, na zwykłe badanie czeka się krócej, bo 50 dni, ale gdy tylko zapytałam o znieczulenie, czas się drastycznie wydłużył - dodaje pani Natalia.
Potrzeba zmian w finansowaniu NFZ
Wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia, posłanka Lewicy Joanna Wicha (60 l.), przyznaje, że zmiana w finansowania badań nie powinna być przeprowadzana nagle, ponieważ dotknęła szpitale i pacjentów. – Resort zdrowia ma propozycję reformy, która może skrócić kolejki, np. pomysł wykonywania rezonansu dla całego kręgosłupa, a nie tylko odcinków, aby pacjent nie musiał kilkukrotnie powtarzać badania, co generuje koszty i wydłuża kolejki. Ale to nie rozwiąże brakujących środków w NFZ. Potrzeba systemowego podejścia do finansowania ochrony zdrowia – mówi nam Wicha i przypomina, że Lewica postuluje obciążenie dużych firm podatkiem zdrowotnym. Na razie projekt utknął w konsultacjach między resortami.