Sygnały zbliża się KO i PSL
Oprócz wspólnej kandydatki w Krakowie jest więcej dowodów na udaną współpracę KO i PSL. Niedawno lider PSL, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz (45 l.), bronił w Sejmie polityka KO, szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego (50 l.), którego opozycja chciała odwołać. – Z całym zespołem, policją, Strażą Graniczną i wojskiem doprowadzili do pełnej skuteczności ochrony granicy – podkreślił szef resortu obrony.
Jest kolejny dowód na możliwą koalicję KO i PSL – udana współpraca Kancelarii Premiera i MON w sprawie programu SAFE, który nadzorowała Magdalena Sobkowiak‑Czarnecka, kierująca w 2020 r. kampanią Kosiniaka‑Kamysza, a dziś uchodząca za ulubienicę Donalda Tuska.
- Polskie Stronnictwo Ludowe jest jednym z najlepszych koalicjantów, co wiele razy udowadnialiśmy. Współpraca jest potrzebna, aby zapobiec powrotowi prawicy do władzy. Dziś jednak przygotowujemy się do wyborów sami, robimy własne listy. Nie wykluczamy żadnych możliwości, ale ewentualne decyzje podejmiemy później. Dziś jest na to za wcześnie - mówi nam poseł PSL Jarosław Rzepa.
Polacy ocenili rząd Donalda Tuska. Ekspert: To czerwona kartka
Kraków polem doświadczalnym
Politolog Wojciech Rafałowski przyznaje zaś, że ogłoszenie wspólnego kandydata w Krakowie może być pewnym testem dla machiny połączonych sił ugrupowań. - Wiadomo, że PSL nie ma szans na prezydenturę w dużym mieście. Teraz partie mogą w bezpiecznym środowisku przetestować, jak będzie wyglądała współpraca – nie wycofując się z rywalizacji, ale mając wspólną kandydatkę. Dla Koalicji współpraca z PSL może być elementem walki o elektorat wiejski. Dzisiejsze 2 proc., które PSL wnosi do listy KO, może przełożyć się na kilka mandatów w Sejmie. Czyli mogą trwać zakulisowe przymiarki do tego, aby politycy PSL pojawili się na listach KO - tłumaczy ekspert.