- PiS próbuje wyjść z sondażowego dołka, dlatego Jarosław Kaczyński ponownie stawia na sprawdzone twarze – Beatę Szydło i Przemysława Czarnka – licząc, że przyciągną elektorat i odświeżą przekaz.
- Szydło została szefową delegacji PiS w PE i ma być jedną z głównych postaci kampanii, bo kojarzy się z czasami sukcesów partii.
- Eksperci wskazują jednak, że Kaczyński sięga po dawnych polityków, bo brakuje nowych, a partia potrzebuje dziś pojednania zamiast dzielenia.
PiS szuka sposobu na wyjście z impasu
Pozycja sondażowa Prawa i Sprawiedliwości jest najsłabsza od lat. Jak się dowiadujemy, lider PiS wymyślił sposób na odzyskanie zaufania wyborców. Podczas konwencji ugrupowania w Krakowie w ubiegłym tygodniu obok prezesa wystąpili: kandydat na premiera Przemysław Czarnek (49 l.) i europosłanka Beata Szydło. Była premier przypomniała, że politycy PiS spotkali się w tej samej sali „Sokoła” przed zwycięskimi dla ugrupowania wyborami w 2015 r. Oznajmiła też, że hasło „Polska w ruinie” ponownie staje się aktualne. – Wydawało się, że te słowa pozostaną już tylko częścią historii polskiej polityki. A jednak dzisiaj wracają – podkreśliła.
Okazuje się, że europosłanka została przewodniczącą delegacji Prawa i Sprawiedliwości w Parlamencie Europejskim, czyli wraca do łask prezesa partii. – Przeżywaliśmy czasy świetności właśnie za premier Beaty Szydło. Prezes uznał, że będzie ona jedną z głównych twarzy kampanii parlamentarnej, ma brylować na konwencjach, proponować propozycje programowe, to ona przecież kojarzy się najbardziej z naszym sztandarowym programem 500 plus, musimy to wykorzystać. Beata jest wciąż bardzo popularna w naszym elektoracie – opowiada nam ważny polityk PiS.
Morawiecki pogodzi się z Kaczyńskim przed wyborami? Znamy opinię Polaków
Są sprawdzone twarze, bo nie ma nowych
Jest jeszcze inny cel powrotu Beaty Szydło. – Kaczyński, który ma swoje lata wie, że jego przywództwo jest zagrożone, jego „synowie polityczni” walczą o władze. Sięganie po byłych działaczy pozwoli mu zagwarantować sobie spokojną polityczną emeryturę – tłumaczy politolog prof. Kazimierz Kik. - Prezes PiS sięga po sprawdzonych polityków również dlatego, ze sam nie ma nic nowego do powiedzenia i nie ma nowych twarzy do zaproponowania. Przemysław Czarnek, który walczy o premierostwo, robi to w sposób, który nie ma nic wspólnego z jego tytułem naukowym, ale ma wiele wspólnego z populistycznym charakterem PiS, dlatego nie przyciąga nowego elektoratu. Poza tym partia potrzebuje dziś pojednania zamiast dzielenia - dodaje ekspert.