Spis treści
Rosja nie odpuszcza. „Cel wciąż jest realizowany”
Zdaniem gen. Romana Polki w rosyjskiej strategii niewiele się zmieniło. Moskwa nadal chce osiągnąć swoje cele w Ukrainie, a kolejne dostawy uzbrojenia są szybko wykorzystywane na froncie. Generał zwraca uwagę także na coraz większą rolę dronów.
– Rosja nie zrezygnowała z realizacji swoich celów – powiedział Polko w rozmowie z Radiem Eska.
Generał uważa, że odpowiedzią na rosyjskie ataki powinno być uderzanie w możliwości produkcyjne Moskwy. Wskazał m.in. na zakłady produkujące drony.
Jego zdaniem ustępowanie Rosji ze strachu przed eskalacją może przynieść odwrotny skutek. Przypomniał, że po aneksji Krymu w 2014 r. Zachód liczył na ograniczenie rosyjskich ambicji. Jak zaznaczył, późniejsze wydarzenia pokazały, że Moskwa nie zamierzała na tym poprzestać.
Drony coraz bliżej Polski
Słowa generała padają w szczególnie gorącym momencie. We wrześniu rosyjskie ataki na zachodnią Ukrainę coraz częściej odbywają się w pobliżu polskiej granicy. Polska podrywała już myśliwce w związku z rosyjskimi atakami, a rząd ostrzegał przed możliwością dalszej eskalacji. 13 września premier Donald Tusk informował o ataku w odległości około 2 km od granicy polsko-ukraińskiej i mówił o użyciu przez Rosję dronów odrzutowych.
17 września Rosja przeprowadziła kolejną dużą falę ataków na Ukrainę. Według Reutersa ucierpiała m.in. infrastruktura energetyczna, a Polska ponownie poderwała samoloty w związku z zagrożeniem przy swojej granicy.
„Rosji na to nie stać”
Czy Kreml może zdecydować się na bezpośredni konflikt z NATO? Polko uważa, że Rosja będzie raczej próbowała działać poniżej progu otwartej wojny.
– Rosja działa pod obcą flagą, stara się działać poniżej progu wojny – ocenił generał.
Jego zdaniem Moskwa sprawdza, jak daleko może się posunąć, jednocześnie unikając sytuacji, która doprowadziłaby do otwartego starcia z Sojuszem.
NATO również wskazuje na wzrost rosyjskich działań hybrydowych, w tym sabotażu, cyberataków, naruszania przestrzeni powietrznej i innych działań wymierzonych w państwa Sojuszu. Jednocześnie pod koniec sierpnia przedstawiciel NATO mówił, że Sojusz nie oceniał wtedy sytuacji jako bezpośredniego zagrożenia atakiem na państwa członkowskie.
Zima może być bardzo trudna dla Ukrainy
Generał nie ukrywa, że kolejna zima będzie dla Ukraińców ogromnym wyzwaniem. Rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną mogą pozbawiać mieszkańców prądu, wody i ogrzewania.
– To jest kolejna krytyczna zima – powiedział Polko.
Jednocześnie zwrócił uwagę na odporność ukraińskiego społeczeństwa. Ukraińcy przetrwali już poprzednie zimy w warunkach regularnych ataków na infrastrukturę.
Rosja w ostatnich dniach ponownie uderzała w obiekty energetyczne i inne elementy infrastruktury. Reuters informował 17 września o atakach obejmujących osiem ukraińskich regionów.
„Ukraina może się obronić”
Czy Ukraina jest w stanie wygrać wojnę bez pełnego wsparcia politycznego i wojskowego Zachodu? Polko uważa, że kluczowa jest zdolność Ukrainy do dalszej obrony i zadawania Rosji strat.
– Ukraina może się obronić nie na własnym terytorium, tylko poprzez działania ofensywne – stwierdził generał.
Jego zdaniem rosyjskie społeczeństwo powinno coraz mocniej odczuwać konsekwencje wojny prowadzonej przez Kreml. Wskazał, że ukraińskie uderzenia w głębi Rosji już wpływają na sposób, w jaki część Rosjan postrzega dalsze prowadzenie wojny.
Polko podkreślił przy tym, że największą cenę za konflikt płacą Ukraińcy. Wojna pochłonęła ogromną liczbę ofiar i doprowadziła do masowej migracji ludności.
Rosja testuje granice NATO
Generał zwraca też uwagę na działania, które nie przypominają klasycznej wojny. Sabotaż, cyberataki, prowokacje czy działania wymierzone w infrastrukturę mogą być sposobem na wywieranie presji bez formalnego rozpoczynania konfliktu z NATO.
Unia Europejska również mówi o nasilających się działaniach hybrydowych, wskazując m.in. na incydenty z dronami, cyberataki, sabotaż oraz zagrożenia dla infrastruktury krytycznej.
– To jest wciąż działanie na zasadzie takiego sądowania, na ile sobie jeszcze możemy pozwolić – mówił Polko.
I właśnie tego, zdaniem generała, trzeba się obawiać najbardziej. Nie wielkiej wojny ogłoszonej z dnia na dzień, ale stopniowego przesuwania granic i sprawdzania, jak zareaguje Zachód.