Gen. Roman Polko: Przestańcie mówić o „rosyjskim sabotażu”. To są akty dywersji!

Polska stała się areną bezwzględnej wojny hybrydowej. Niemal codziennie dochodzi do prób zniszczenia polskich zakładów produkujących broń lub wyposażenie dla wojska. Były dowódca jednostki GROM, komentując dla „Super Expressu” ataki rosyjskich służb, nie kryje irytacji. – Słyszymy o „rosyjskim sabotażu”. To idiotyzm, gdyż działanie z zewnątrz to dywersja! – wskazuje generał Roman Polko.

Generał Roman Polko w garniturze spogląda w bok. O jego opinii na temat rosyjskiej dywersji przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Marcin Wziontek / Super Express Roman Polko
  • Generał Roman Polko podkreśla, że ataki na polskie zakłady zbrojeniowe nie są „sabotażem”, lecz klasyczną dywersją prowadzoną przez rosyjskie służby.
  • Ostrzega, że celem wojny hybrydowej jest wywołanie chaosu społecznego oraz paraliżu państwa poprzez fizyczne ataki, cyberataki i uderzenia w infrastrukturę krytyczną.
  • Zwraca też uwagę, że słabości państwa – zwłaszcza brak regulacji finansowych – ułatwiają rosyjskiej agenturze działanie na terenie Polski.

Rosyjscy agenci podpalają fabryki

Pod koniec sierpnia doszło do pożaru fabryki dronów Grupy WB w Skarżysku-Kamiennej. Następnie doszło do poważnego pożaru w hali produkcyjnej firmy JFG Composites w Lublinie, która wytwarza komponenty dla przemysłu lotniczego. Spłonęła też duża fabryka zabawek w Gdyni, a śledczy mają podejrzenia, że przestępcy prawdopodobnie pomylili się, podkładając tam ogień, gdyż obok znajduje się zakład Grupy WB.

Spytaliśmy generała Romana Polko o komentarz do ataków, których z dużym prawdopodobieństwem dokonuje Rosja na naszym terenie. Ekspert nie kryje irytacji, ponieważ słyszy w przestrzeni publicznej – także od swoich kolegów wojskowych – o „rosyjskim sabotażu”. – To idiotyzm. Ataki, które obserwujemy, mają inne, precyzyjne znaczenie wojskowe. Sabotaż pochodzi od francuskiego słowa sabot (drewniane buty popularne we Francji w w XIX w.). Sabotażysta to robotnik, który pracuje w fabryce i sabotuje własne miejsce pracy – wyjaśnia generał.

Podpalacz znał każdy zakamarek fabryki dronów. Nowe ustalenia służb po pożarze w Skarżysku‑Kamiennej

Dywersja to nie sabotaż

W przypadku działań obcych służb mamy do czynienia z zupełnie innym zjawiskiem. – Dywersja oznacza działania z zewnątrz, ukierunkowane na akty terroru, jak np. wysadzanie obiektów, i jest realizowana przez kogoś, kto nie jest pracownikiem danej instytucji – podkreśla wojskowy. Jak dodaje, w języku angielskim słowo „sabotage” bywa używane z powodu braku odpowiednika dla słowa „dywersja” – wskazuje generał, zwracając uwagę na kalki językowe z angielskiego.

Jak dochodzi do aktów wrogiej dywersji w Polsce? Gen. Polko wskazuje na bezwzględne mechanizmy werbunkowe stosowane przez rosyjskie służby specjalne. – Werbują ludzi, na których mają haki, ludzi niespełnionych, takich, którzy uciekają przed polskim wymiarem sprawiedliwości, takich jak np. sędzia Tomasz Szmydt – albo po prostu takich, którzy są łasi na pieniądze – tłumaczy były dowódca GROM-u. To właśnie chęć szybkiego zarobku jest obecnie głównym motywatorem dla rosyjskiej agentury. – Co gorsza, polskie państwo ułatwia to zadanie przeciwnikowi, ponieważ nie mamy odpowiednich regulacji dotyczących przepływów finansowych, a to blokuje nasze mechanizmy bezpieczeństwa – twierdzi Roman Polko. – Mamy głośną aferę dotyczącą kryptowalut, a wciąż blokujemy instrumenty kontroli tego rynku, na co słusznie zwracał uwagę premier Tusk. Kryptowaluty pomagają grupom przestępczym prać brudne pieniądze, a rosyjskim służbom finansować rosyjski terroryzm państwowy na naszym terytorium – ostrzega ekspert.

Groźny incydent w Niemczech. Próba podpalenia firm zbrojeniowych

Cel Putina - wywołać chaos

Według generała zagrożenie aktami dywersji nie ogranicza się jedynie do pojedynczych fizycznych podpaleń, jak te w Skarżysku czy w Gdyni. – Prawdziwym celem wojny hybrydowej jest wywołanie masowego chaosu społecznego i paraliżu państwa. Kolejnym krokiem wrogich służb mogą być zmasowane cyberataki i fizyczna dywersja wymierzona w infrastrukturę krytyczną. Wyobraźmy sobie, że atakowane są serwerownie wielkich firm technologicznych. Wtedy mamy potężny problem chociażby z obrotem finansowym – komentuje ekspert. – Gdyby zabrakło światła, wody i łączności, dopiero wtedy dostrzeglibyśmy realne skutki tej wojny. Uderzenie właśnie w te elementy może wywołać potężny chaos – przestrzega generał, nawiązując do odwetowych uderzeń Iranu w serwery Big Techów podczas konfliktu z USA.

– Co gorsza, w obliczu wroga, który szykuje eskalację tego typu działań, nasi politycy zamiast wspierać siebie nawzajem, zamknąć się i mówić jednym głosem o bezpieczeństwie, zbyt często wykorzystują te kwestie, by zwalczać siebie nawzajem – boleje gen. Polko.

RIGAMONTI: JESTEŚMY W WOJNIE HYBRYDOWEJ
Sonda
W obliczu zagrożeń hybrydowych, co Twoim zdaniem jest dziś największym wyzwaniem dla odporności Polski?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki