Przyszłość Radosława Piesiewicza w Polskim Komitecie Olimpijskim stanęła pod znakiem zapytania. Chociaż Piesiewicz nadal formalnie pozostaje prezesem i — jak zauważono w RMF FM — nie zamierza rezygnować, w kierownictwie organizacji trwają przygotowania do wyznaczenia osoby, która przejmie jego obowiązki.
Jednym z kandydatów jest Tomasz Chamera. W latach 2017–2025 pełnił funkcję wiceprezesa PKOl do spraw współpracy międzynarodowej, a obecnie kieruje Polskim Związkiem Żeglarskim.
„Takiej sytuacji w polskim sporcie nie mieliśmy”
Prowadzący Poranną rozmowę w RMF FM przywołał słowa mistrza olimpijskiego Leszka Blanika, który sytuację w PKOl porównał do płonącego domu. Tomasz Chamera nie odrzucił tego dramatycznego porównania.
— Chyba dobra metafora, bo rzeczywiście no takiej sytuacji w polskim sporcie nie mieliśmy, przynajmniej jak ja sięgam pamięcią i na pewno nie przynosi to chluby ani nam, ani dla polskiego sportu — powiedział w RMF FM. Były wiceprezes PKOl przyznał, że najważniejszym zadaniem jest obecnie zabezpieczenie funkcjonowania organizacji. — Przede wszystkim naszym zadaniem jest zabezpieczenie organizacji, żeby działała, żeby funkcjonowała — podkreślił.
Kryzys wokół Piesiewicza uderzył w PKOl
Chamera nie przesądzał o odpowiedzialności Radosława Piesiewicza za stawiane mu zarzuty. Zaznaczył jednak, że należy oddzielić postępowania prowadzone przez inne instytucje od konieczności zapewnienia normalnego działania Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Jego diagnoza sytuacji była wyjątkowo mocna. — Przede wszystkim ta sytuacja bardzo nadwyrężyła zaufanie wobec PKOl, wobec władz PKOl, wobec polskiego sportu i to mówię tutaj o zaufaniu zarówno środowiska sportowego, jak i tego niesportowego— ocenił w Porannej rozmowie w RMF FM.
Słowa te pokazują skalę wizerunkowych szkód, jakie kryzys związany z prezesurą Piesiewicza przyniósł PKOl. Zdaniem Chamery organizacja nie może teraz pogrążyć się w personalnych konfliktach i wewnętrznej walce. — I jeżeli będziemy kontynuowali działania pod tytułem własne ambicje, przepychanki, zastanawianie się, czy ktoś jest dobry, czy zły, daleko nie zajdziemy — ostrzegł.
Kto może zostać nowym prezesem PKOl?
Prezydium PKOl nie może samodzielnie wybrać nowego prezesa. Taką decyzję może podjąć zarząd organizacji, którego posiedzenie ma zostać zwołane przez wiceprezesa Adama Nowickiego. Jak wynika z rozmowy w RMF FM, powinno do niego dojść w ciągu siedmiu dni.
Na razie chodzi o wskazanie osoby pełniącej obowiązki prezesa. Wśród ośmiu kandydatów znajduje się Tomasz Chamera. Nie zadeklarował jednak wprost, że to właśnie on powinien przejąć stery. Akcentował przede wszystkim potrzebę szybkiego podjęcia decyzji.
— Uważam, że po pierwsze trzeba bezwzględnie wyznaczyć termin tego posiedzenia zarządu i doprowadzić do powołania osoby, która będzie pełniła obowiązki prezesa — powiedział.
Chamera przedstawił też plan działań dla przyszłego kierownictwa PKOl. Jego zdaniem samo wskazanie nowej osoby nie wystarczy, bo konieczna będzie odbudowa wiarygodności całej organizacji.
— Po drugie, powinniśmy nakreślić choćby w zarysie plan działań dotyczący, nawet ustawienie może jakiś propozycji kamieni milowych, dotyczących całej odbudowy tego wizerunku, funkcjonalności Polskiego Komitetu Olimpijskiego, bo to po prostu wszyscy widzimy, że dzisiaj mamy rozłam — stwierdził.
Piesiewicz pozostaje prezesem, ale PKOl ma wskazać zastępcę
Były wiceprezes PKOl przekonywał, że w obecnej sytuacji powołanie osoby, która zajmie się bieżącym kierowaniem organizacją, jest koniecznością.
— No tak, ale to daleki jest temat podejmowania decyzji, czy nad panem Piesiewiczem, czy jest winny spraw, które zostały mu zarzucone, czy też nie, ale dzisiaj mamy dwie sprawy które powinniśmy oddzielić — mówił.
Następnie dodał: — Jedna to są sprawy prowadzone przez instytucje jednak zupełnie inne, niż Polski Komitet Olimpijski, a druga sprawa to jest funkcjonowanie tej organizacji, które po prostu musi być zapewnione.