Kandydat Konfederacji nie wystartuje w krakowskich wyborach. Nie udało mu się zarejestrować swojej kandydatury. - Moja kandydatura na Prezydenta Krakowa nie została zarejestrowana. Zabrakło ważnych podpisów - przekazał w mediach społecznościowych Bartosz Bocheńczak. Polityk wprost przyznał, że bierze winę na siebie i nie zamierza snuć żadnych spiskowych teorii albo zrzucał odpowiedzialności za zaistniałą sytuację na innych:
- Nie będę snuł teorii spiskowych, szukał winnych ani przerzucał odpowiedzialności na kogokolwiek. Uważałem, że złożenie niemal 5000 podpisów zapewni nam wystarczający margines bezpieczeństwa. Jak się okazało – pomyliłem się. System jest, jaki jest. Zasady były znane, a naszym obowiązkiem było zebrać większą liczbę podpisów i jeszcze dokładniej zweryfikować je przed złożeniem. Powinniśmy byli poświęcić temu więcej uwagi. Jako kandydat ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Zawaliłem - napisał wprost.
Jednocześnie przeprosił wszystkich wolontariuszy, którzy zbierali podpisy, organizowali spotkania, roznosili materiały wyborcze. - Przepraszam również wszystkich mieszkańców Krakowa, którzy udzielili mi poparcia, zaufali, złożyli podpis pod moją kandydaturą i liczyli na to, że będą mogli oddać na mnie głos - dodał.
Sytuację Bocheńczaka od razu skomentował Sławomir Mentzen i podjął konkretne decyzje, co do polityka. Odwołał go z funkcji prezesa krakowskiego okręgu partii.
Przy całej mojej sympatii do Bartosza Bocheńczaka, podziwie dla wielkiego zaangażowania w kampanię w Krakowie, oraz wdzięczności za perfekcyjne wykonywanie funkcji szefa sztabu mojej kampanii prezydenckiej, nie mogę nie wyciągnąć konsekwencji z tej kompromitacji. Odwołuję Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, a także zawieszam wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich, oraz przekazuję ich sprawy do Sądu Partyjnego, który ustali ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę - przekazał na X Mentzen.
Rejestracja powiodła się zaś kandydatowi Konfederacji Korony Polskiej. Miejska Komisja Wyborcza w Krakowie zarejestrowała Michała Klimka jako kolejnego kandydata w przedterminowych wyborach prezydenta miasta.
Cała sytuacja rozbawiła Janusza Korwin-Mikkego, który najpierw na portalu X napisał krótko: - XD. A następnie wrzucił mem przedstawiający śmiejącego się Ferdka Kiepskiego, czyli postać z serialu "Świat według Kiepskich". W rozmowie z Onetem odnosząc się do swoich wpisów, w tym do opublikowania mem, wyjaśnił: - Tak, potwierdzam to mój komentarz do sytuacji Konfederacji w Krakowie. Nic tylko się śmiać. Jak dodał: - To jest bardzo poważny wypadek przy pracy. Rzecz nie do pomyślenia. Dopytany, czy w takim razie konsekwencje powinien ponieś także lider partii, Mentzen, ocenił: - Nie chcę wypowiadać się o partii, w której już mnie nie ma. Wiem jednak, że do takiej sytuacji nie powinno było dojść.