Sławomir Mentzen zareagował na wydarzenia w Krakowie! Nie patyczkował się

Po niepowodzeniu rejestracji kandydatury Bartosza Bocheńczaka na prezydenta Krakowa, lider Konfederacji Sławomir Mentzen podjął decyzje o odwołaniu go z funkcji prezesa okręgu krakowskiego oraz zawieszeniu wszystkich osób pełniących funkcje w lokalnych strukturach partii. Sprawy te zostaną skierowane do Sądu Partyjnego w celu ustalenia indywidualnej odpowiedzialności. Sam Bocheńczak przyznał się do błędu, biorąc pełną odpowiedzialność za sytuację, która wynikała z niewystarczającej liczby ważnych podpisów.

Sławomir Mentzen przemawia przy mównicy z napisem Mentzen 2025. O karach w partii przeczytasz na SE Polityka.
Autor: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER Sławomir Mentzen w czasie wystąpienia
  • Kandydatura Bartosza Bocheńczaka na prezydenta Krakowa nie została zarejestrowana z powodu niewystarczającej liczby ważnych podpisów, z czego ponad 2000 z około 5000 zebranych okazało się błędnych (np. z powodu pomylenia adresu zamieszkania z zameldowania).
  • Lider Konfederacji Sławomir Mentzen odwołał Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, zawiesił wszystkie osoby pełniące funkcje w krakowskich strukturach partii i przekazał ich sprawy do Sądu Partyjnego w celu ustalenia indywidualnej odpowiedzialności za "kompromitację".
  • Sam Bartosz Bocheńczak wziął na siebie pełną odpowiedzialność za niepowodzenie, przyznając, że zawiódł i że należało lepiej zorganizować proces zbierania i weryfikacji podpisów, mimo że przepisy są "absurdalne".

Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa, nie zdołał zarejestrować swojej kandydatury w nadchodzących wyborach samorządowych. Jak sam przekazał, zebrał za mało ważnych podpisów, aby spełnić wymogi Miejskiej Komisji Wyborczej. Początkowo istniał cień nadziei, gdyż przedstawiciel komisji informował w poniedziałek po południu, że weryfikacja podpisów wciąż trwa. Wątpliwości rozwiał jednak Sławomir Mentzen, który w mediach społecznościowych wyjaśnił przyczynę problemu.

- Przyczyną braku rejestracji było to, że spośród około 5000 zebranych podpisów, ponad 2000 były błędnych. Podpisujący mylili adres zamieszkania z adresem zameldowania - przekazał lider Konfederacji.

Według nieoficjalnych ustaleń Interii, kandydatowi Konfederacji zabrakło niewiele podpisów. Komisja wyborcza miała naliczyć 2950 ważnych podpisów, podczas gdy do zarejestrowania kandydatury wymaganych było 3 tys.

Reakcja Sławomira Mentzena

W odpowiedzi na zaistniałą sytuację, Sławomir Mentzen ogłosił podjęcie stanowczych kroków dyscyplinarnych.

- Odwołuję Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, a także zawieszam wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich, oraz przekazuję ich sprawy do Sądu Partyjnego, który ustali ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę - napisał w mediach społecznościowych.

Mentzen podkreślił, że mimo osobistej sympatii i uznania dla zaangażowania Bocheńczaka, konsekwencje muszą zostać wyciągnięte.

Artur Bartoszewicz bez litości o politykach. „Wszyscy politycy w Polsce mają państwo za nic”

- Przy całej mojej sympatii do Bartosza Bocheńczaka, podziwie dla wielkiego zaangażowania w kampanię w Krakowie, oraz wdzięczności za perfekcyjne wykonywanie funkcji szefa sztabu mojej kampanii prezydenckiej, nie mogę nie wyciągnąć konsekwencji z tej kompromitacji - stwierdził. - To prawda, przepisy są absurdalne. Wymaga się od sztabów przyniesienia podpisów spełniających wymagania, nie dając sztabom narzędzi do weryfikacji ich poprawności. Nie zmienia to faktu, że można było proces zbierania podpisów zorganizować lepiej, czego dowodem jest to, że innym kandydatom udało się jednak zarejestrować - dodał.

Oświadczenie Bartosza Bocheńczaka

Bartosz Bocheńczak zabrał głos w sprawie, otwarcie przyznając się do niepowodzenia.

- Moja kandydatura na Prezydenta Krakowa nie została zarejestrowana. Zabrakło ważnych podpisów - potwierdził we wpisie na portalu X. - Nie będę snuł teorii spiskowych, szukał winnych ani przerzucał odpowiedzialności na kogokolwiek. Uważałem, że złożenie niemal 5000 podpisów zapewni nam wystarczający margines bezpieczeństwa. Jak się okazało - pomyliłem się - stwierdził.

Bocheńczak podkreślił, że zasady były znane i to sztab powinien był dokładniej zweryfikować zebrane podpisy.

- System jest, jaki jest. Zasady były znane, a naszym obowiązkiem było zebrać większą liczbę podpisów i jeszcze dokładniej zweryfikować je przed złożeniem. Powinniśmy byli poświęcić temu więcej uwagi. Jako kandydat ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Zawaliłem - dodał. W swoim wpisie przeprosił również wolontariuszy, mieszkańców Krakowa, którzy złożyli podpisy, oraz współpracowników.

Inni kandydaci

Niepowodzenie rejestracji dotknęło również innych kandydatów. Wcześniej informowano, że oprócz Bartosza Bocheńczaka, były prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś również nie został zakwalifikowany przez Miejską Komisję Wyborczą z powodu niewystarczającej liczby podpisów. Odmówiono także zgłoszeń Stanisława Kułacha i Marii Ratuszyńskiej.

Do komisji spłynęły podpisy od 12 kandydatów. Dotychczas zarejestrowani zostali: Michał Drewnicki (PiS), Łukasz Gibała (komitet Kraków dla Mieszkańców), Jan Hoffman (jeden z inicjatorów majowego referendum), Michał Klimek (Konfederacja Korony Polskiej), Aleksandra Owca (Partia Razem) oraz Monika Piątkowska (popierana przez KO i PSL). Nadal trwa weryfikacja podpisów Darii Gosek-Popiołek (Lewica) i Sławomira Pietrzyka (Socjaldemokracja Polska).

Przedterminowe wybory w Krakowie odbędą się 27 września. Zostały one ogłoszone po tym, jak w majowym referendum mieszkańcy miasta odwołali z funkcji prezydenta Aleksandra Miszalskiego (KO). Do czasu wyboru nowego włodarza, funkcję tę pełni dotychczasowy zastępca odwołanego prezydenta, Stanisław Kracik.

W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Sławomir Mentzen:

Sonda
Kto Twoim zdaniem wygra wybory prezydenckie w Krakowie?
SIKORSKI ZAPOWIADA: PRZEKAŻEMY SPRZĘT UKRAINIE | Ósma Runda

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki