Wildstein o działaniach Giertycha: „Zniszczenie swoich przeciwników”
Jednym z głównych tematów rozmowy Wiktora Świetlika z Bronisławem Wildsteinem w „Porannym Ringu” była afera Zondacrypto oraz jej polityczne konsekwencje. Prowadzący zapytał publicystę, jaki jest cel działań Romana Giertycha w tej sprawie. – Jest zniszczenie swoich przeciwników, uzyskanie bezkarności i zarobienie kasy – odpowiedział Wildstein.
Na pytanie, czy Giertych działa samodzielnie, czy jest narzędziem Donalda Tuska, gość „Porannego Ringu” stwierdził krótko: – Jedno i drugie. Wildstein zasugerował tym samym, że działania Giertycha mogą jednocześnie realizować jego własne interesy oraz polityczne cele obozu premiera.
Tusk zyskuje na aferze Zondacrypto?
Z wypowiedzi Bronisława Wildsteina wynika, że Donald Tusk może próbować wykorzystać aferę do uderzenia w politycznych przeciwników. Publicysta uważa jednak, że najważniejszym celem nie jest wyjaśnienie działalności Zondacrypto.
Zapytany w „Porannym Ringu”, czy sposób prowadzenia sprawy przez Donalda Tuska ma ukryć prawdę o Zondacrypto, Wildstein odpowiedział: – Ma ukryć prawdę o porządkach w Polsce i o sposobie działania Donalda Tuska i jego gabinetu.
W ocenie publicysty premier może więc doraźnie zyskiwać, ponieważ uwaga opinii publicznej skupia się na osobach i środowiskach związanych z prawicą. Jednocześnie Wildstein przekonuje, że polityczna ofensywa wokół afery ma przesłonić pytania dotyczące funkcjonowania państwa oraz odpowiedzialności obecnej władzy.
Wildstein: Wyjazdy były błędem, ale przyjmowanie reklam to co innego
W „Porannym Ringu” poruszono również temat polityków prawicy i prawicowych mediów, które miały kontakty z Zondacrypto. Wildstein wyraźnie rozróżnił sponsorowane wyjazdy od zwykłych relacji reklamowych.
– Ci, którzy jeździli na wczasy, popełnili błąd ewidentnie. Natomiast jeśli jakaś firma przyjmowała reklamy od funkcjonującej normalnie instytucji w Polsce, no to jest absurd ją oskarżać – powiedział. Ta wypowiedź może być istotna dla politycznej narracji wokół afery. Wildstein nie broni wszystkich osób związanych ze sprawą, ale sprzeciwia się stawianiu znaku równości między przyjmowaniem reklam od legalnie działającej firmy a korzystaniem z kosztownych wyjazdów finansowanych przez jej właściciela.
Według Wildsteina dyskusja nie powinna zatem ograniczać się do listy polityków, dziennikarzy czy mediów, które miały kontakty z Zondacrypto. Kluczowe pozostaje pytanie, czy firma mogła liczyć na wsparcie wpływowych środowisk i dlaczego państwowe instytucje pozwalały jej działać.