Eksplozja na torach. Tajemnicza kamera wszystko nagrywała? Szef MON ujawnia

2025-11-18 11:32

Wicepremier i szef Ministerstwa Obrony Narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, ujawnił we wtorek wstrząsające szczegóły dotyczące aktów dywersji, które wstrząsnęły polską infrastrukturą kolejową. W związku z uszkodzeniem torów na strategicznej trasie Warszawa – Lublin, pojawiły się doniesienia o tajemniczej kamerze, która mogła rejestrować te dramatyczne wydarzenia. Szef MON nie wyklucza, że kamera mogła służyć do monitorowania wybuchu lub przeciwdziałania ewentualnemu demontażowi ładunku wybuchowego. Sprawą zajmują się już Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) oraz Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).

Kosiniak-Kamysz

i

Autor: PAP/Radek Pietruszka/ PAP
  • Tajemnicza eksplozja na torach kolejowych na Mazowszu budzi pytania o bezpieczeństwo.
  • Szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, ujawnił nowe, zaskakujące informacje.
  • Śledztwo w sprawie zostało już wszczęte. 

Polska stoi w obliczu zagrożeń, które mogą mieć dalekosiężne konsekwencje dla bezpieczeństwa kraju i jego obywateli. Eksperci alarmują, że ataki na infrastrukturę krytyczną, takie jak te na torach kolejowych, są coraz częstszym elementem działań obcych wywiadów, mających na celu destabilizację państwa. 

Zobacz: „Ładunek był profesjonalnie przygotowany”. Kierwiński ujawnia szczegóły ataku

Władysław Kosiniak-Kamysz, odpowiadając na pytania dziennikarza Radia ZET, odniósł się do doniesień o kamerze zamontowanej w pobliżu miejsca uszkodzenia torów. Reporterzy sugerowali, że sprawcy mogli chcieć zarejestrować potencjalną katastrofę. Szef MON przedstawił dwie możliwe hipotezy. - Albo wybuch, albo obserwacja miejsca, w którym to było umieszczone, by nikt tego nie zdemontował, by mieli na bieżąco podgląd i informacje. Takie hipotezy przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy Służbę Kontrwywiadu Wojskowego będą badane – oświadczył minister. 

Akty dywersji na torach kolejowych: Co wiemy o incydentach?

Na trasie kolejowej Warszawa – Lublin doszło do dwóch alarmujących aktów dywersji, które mogły doprowadzić do tragedii na ogromną skalę. Pierwszy incydent miał miejsce w miejscowości Mika, położonej w województwie mazowieckim, w powiecie garwolińskim. Tam eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. Premier Donald Tusk wprost stwierdził, że celem tego ataku było najprawdopodobniej wysadzenie pociągu. Gdyby ładunek eksplodował w momencie przejazdu składu, skutki byłyby katastrofalne, a liczba ofiar mogłaby być ogromna. 

Sprawdź: Generał Polko o dywersji na kolei: "To są już akty terroru. Nie mam żadnych wątpliwości, że sprawcą jest Rosja""

Drugi, równie niepokojący incydent, wydarzył się w niedzielę, niedaleko stacji kolejowej Gołąb, w powiecie puławskim, w województwie lubelskim. Pociąg, w którym podróżowało aż 475 pasażerów, musiał nagle gwałtownie hamować. Powodem była uszkodzona linia kolejowa. 

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie aktów dywersji o charakterze terrorystycznym, skierowanych przeciwko infrastrukturze kolejowej i popełnionych na rzecz obcego wywiadu. Śledztwo, jak przekazano, będzie prowadzone przez zespół prokuratorów. W skład zespołu wejdą prokuratorzy z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego Policji.

Galeria poniżej: Rosyjska wojna hybrydowa na torach. Przygotujmy się na kolejne akty dywersji

Polityka SE Google News
Sonda
Czy uważasz, że za dywersją na trasie Warszawa–Lublin stoją obce służby?
Premier Kosiniak-Kamysz na konferencji Portalu obronnego Bezpieczeństwo na Bałtyku
Najsztub pyta
TAJNY PLAN NAWROCKIEGO. PROF. MATCZAK: TO NISZCZYCIEL I SZKODNIK

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki