Zandberg atakuje Tuska: „Dziadek Donald nie ogarnia”. To może wstrząsnąć koalicją!

2026-01-08 17:53

Burza w polskiej polityce! Adrian Zandberg, lider partii Razem, w ostrych słowach skrytykował premiera Donalda Tuska, zarzucając mu niezrozumienie współczesnego rynku pracy i potencjalne bronienie nieuczciwych pracodawców. Wszystko to w kontekście kontrowersyjnej ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), która miała wzmocnić walkę z fikcyjnym samozatrudnieniem.

Adrian Zandberg, Donald Tusk

i

Autor: JACEK DOMINSKI/, Krystian Olszewski/Super Express/ Reporter
  • Spór o ustawę o Państwowej Inspekcji Pracy dzieli koalicję, stawiając pod znakiem zapytania wzmocnienie praw pracowników.
  • Premier Donald Tusk obawia się nadmiernych regulacji, co spotkało się z ostrą krytyką Adriana Zandberga.

Bitwa o rynek pracy: Ustawa o PIP dzieli koalicję?

Spór wokół ustawy dotyczącej Państwowej Inspekcji Pracy wybuchł pod koniec 2025 roku, podczas ostatniego posiedzenia rządu. Jak donosiło TVN24, Donald Tusk miał poczuć się oszukany, a kością niezgody stały się przepisy mające wzmocnić PIP w walce z zatrudnianiem na umowy cywilnoprawne czy B2B, które w praktyce często maskują stosunek pracy.

Premier Donald Tusk zabrał głos w tej sprawie na portalu X, pisząc: „Możliwość zmiany formy zatrudnienia przez urzędnika bez pytania o zdanie pracodawcy, zatrudnionego i bez wyroku sądu to zły pomysł”. Dodał również, że „Naszym zadaniem jest uwolnienie gospodarki i obywateli od nadmiernych regulacji i biurokracji. Znajdziemy lepsze sposoby ochrony pracowników”. To właśnie te słowa wywołały ostrą reakcję Adriana Zandberga.

Dramat w Piasecznie. Policja reaguje, minister sprawiedliwości zabiera głos

Zandberg kontratakuje: „Dziadek Donald nie ogarnia?”

Adrian Zandberg nie pozostawił słów premiera bez komentarza. Lider partii Razem odpowiedział wprost, wskazując na problem pozornego samozatrudnienia. „Albo ktoś jest zatrudniony, albo prowadzi działalność gospodarczą. Jak ktoś jest zatrudniony, a na papierze szef kazał mu zarejestrować działalność gospodarczą, żeby zaoszczędzić kosztem pracownika, to jest to działalność pozorna” – stwierdził Zandberg.

W swoim wpisie Adrian Zandberg posunął się jeszcze dalej, pytając retorycznie: „Dziadek Donald nie ogarnia jak dziś wygląda rynek pracy, czy broni nieuczciwych szefów?”. To bezpośrednie uderzenie w premiera, które podważa jego rozumienie realiów zatrudnienia w Polsce i sugeruje, że jego stanowisko może sprzyjać pracodawcom unikającym odpowiedzialności.

Co dalej ze wzmocnieniem praw pracowników?

Spór między Adrianem Zandbergiem a Donaldem Tuskiem rzuca nowe światło na wewnętrzne tarcia w koalicji rządzącej, zwłaszcza w kwestiach społecznych i gospodarczych. Ustawa o PIP miała być krokiem w kierunku lepszej ochrony pracowników, jednak stanowisko premiera wskazuje na obawy przed nadmierną biurokracją i regulacjami.

Pytanie pozostaje otwarte: czy rząd znajdzie "lepsze sposoby ochrony pracowników", które zadowolą zarówno partie lewicowe, jak i liberałów? Konflikt wokół PIP pokazuje, że definicja "uwolnienia gospodarki" i "ochrony pracowników" może być interpretowana w bardzo różny sposób, a to z kolei może mieć realne konsekwencje dla milionów Polaków pracujących na umowach cywilnoprawnych i B2B.

Polityka SE Google News
Express Biedrzyckiej - Arkadiusz Myrcha
Sonda
Czy Zandberg ma rację?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki