- Afera z lekarzem milionerem Dawidem Kacprzykiem, który w Warszawskim Szpitalu Południowym zarobił w rok 1,6 mln zł, wstrząsnęła Polakami.
- Czy państwo powinno wprowadzić limit wynagrodzeń lekarzy pracujących w publicznych szpitalach?
- Okazuje się, że chce tego aż 83 proc. ankietowanych - wynika z sondażu Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu".
Lekarze potrafią zarabiać krocie
Opinia publiczna żyje aferą związaną z Dawidem Kacprzykiem, 29-letnim lekarzem bez specjalizacji i byłym radnym Koalicji Obywatelskiej, który jako koordynator SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym zarobił w 2025 r. niemal 1,6 mln zł. W czasie, gdy lekarz miał oficjalnie pełnić całodobowe dyżury w szpitalu, jednocześnie angażował się w inne aktywności i m.in. udzielał wywiadów. Kiedy sprawa wyszła na jaw Kacprzyk skorygował cześć wystawionych w zeszłym roku faktur i zwrócił szpitalowi 0,5 mln zł. Afera ujawniła jednak, że wielu lekarzy kontraktowych (pracujących bez etatu, posiadających działalność gospodarczą) bierze dodatkowe nadgodziny i zarabia nadzwyczaj dużo.
Schetyna wprost: Muszą być limity i jawność zarobków lekarzy
Czy państwo powinno wprowadzić limit zarobków lekarzy pracujących w publicznych szpitalach? Takie pytanie usłyszeli ankietowani przez Instytut Badań Pollster. Aż 83 proc. z nas chce takich limitów (po zsumowaniu odpowiedzi "tak" i "raczej tak").
Chcemy racjonalnego gospodarowania
– Polacy są za ograniczeniem zarobków lekarzy, bo sprawa jest aktualnie na agendzie. Ale gdyby spytać o limity dla innych grup, odpowiedzi będą podobne, z tym, że lekarzy uważa się za pracowników opłacanych z publicznych środków, więc pojawia się potrzeba gospodarnego wykorzystywania pieniędzy – tłumaczy wynik sondażu socjolog polityki, prof. Wojciech Rafałowski.
Badanie wykonano w dniach 19–21 czerwca na próbie 1045 dorosłych Polaków.