- Sondaż przeprowadzony przez Instytut Badań Pollster wykazał, że 55 procent badanych oczekuje startu obecnej koalicji rządzącej z jednej wspólnej listy w nadchodzących wyborach.
- Odmiennego zdania jest politolog Kazimierz Kik, według którego optymalnym rozwiązaniem byłoby utworzenie dwóch osobnych bloków – centroprawicowego oraz lewicowego.
- Ekspert zaznacza przy tym, że partie różnią się programowo i wizerunkowo, a sama Lewica musi zmienić swoje oblicze, by odzyskać socjalnych wyborców głosujących obecnie na PiS.
Obecną koalicję rządową utworzyły ugrupowania, które w wyborach 15 października 2023 r. startowały w ramach trzech osobnych komitetów wyborczych: Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga (Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Polska 2050) i Lewica. Po wyborach Trzecia Droga została rozwiązana, a PSL i Polska 2050 zanotowały duże spadki popularności i partie nie mogą liczyć na przekroczenie progu wyborczego. Czy w wyborach, które będą za rok, wszystkie partie z koalicji powinny wystartować na jednej liście? Takie pytanie zadał Instytut Badań Pollster ankietowanym. Okazuje się, że większość z nas (55 proc.) oczekuje takiej listy.
Polacy wskazali, kto byłby najlepszym premierem z prawicy
Innego zdania jest politolog, Kazimierz Kik. – Powinny być jednak dwie listy, ponieważ liderzy KO i Lewicy nie nadają się do „wspólnego zdjęcia”. Ugrupowania te nie są zbieżne programowo i wizerunkowo. Dwa komitety – centroprawicowy oraz lewicowy – mogą odnieść najlepszy efekt wyborczy. Lewica musi jednak zadbać o zmianę swojego oblicza, gdyż jest postępowa pod względem światopoglądowym, a straciła wizerunek lewicy socjalnej. Myślę, że duża część wyborców oczekujących wsparcia socjalnego głosuje od lat na Prawo i Sprawiedliwość – ocenia ekspert. Sondaż wykonano w dniach 19-20 sierpnia na próbie 1001 dorosłych Polaków.