- Dawid K. był radnym KO i kierownikiem SOR-u w Szpitalu Południowym, mimo braku specjalizacji i krótkiego stażu, a śledczy podejrzewają go o wystawianie faktur za pracę, której nie wykonywał.
- 7 października usłyszał zarzut oszustwa na ponad 583 tys. zł, a prokuratura ustaliła, że w czasie rzekomej pracy bywał poza Warszawą, a nawet poza Polską.
- Zastosowano wobec niego dozór, zakaz opuszczania kraju i 200 tys. zł poręczenia, a w tle trwają kolejne śledztwa dotyczące szpitala, w tym wątek domniemanego saloniku VIP, który na razie nie znajduje potwierdzenia w dowodach.
Śledztwo ws. Szpitala Południowego
Przypominamy, że Dawid K. był radnym KO warszawskiej dzielnicy Ursus i kierownikiem SOR-u w Szpitalu Południowym, pomimo braku specjalizacji medycznej i krótkiego stażu. Lekarz jednocześnie pracował też w innych szpitalach w stolicy oraz często wypowiadał się w mediach, więc zaszło podejrzenie, że wystawiał Szpitalowi Południowemu faktury opiewające na duże kwoty za pracę, której nie wykonał. Aferę nagłośnił kanał Zero.
7 października 2026 r. lekarz stawił się w stołecznej prokuraturze na wezwanie. – Usłyszał zarzut oszustwa na mieniu znacznej wielkości w kwocie ponad 583 tys. zł poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur w Szpitalu Południowym – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Dodał, że prokuratura zabezpieczyła wiele dowodów, które potwierdziły zarzut, w tym dane o logowaniu się jego telefonu w różnych miejscach. – W skrajnych wypadkach lekarza nie było podczas domniemanej pracy, gdyż przebywał poza Warszawą a nawet poza Polską – mówił prok. Skiba.
Audyt miażdżący dla Szpitala Południowego. Dziesiątki nieprawidłowości
Prokurator zastosował wobec Dawida K. dozór, poręczenie majątkowe w wysokości 200 tys. zł (zostało już wpłacone) oraz zakaz opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportu. Za zarzuty, które usłyszał lekarz, grozi do 10 lat więzienia.
Prokuratorzy prowadzą jeszcze kilka innych śledztw w aferze wokół Szpitala Południowego, w tym dotyczące domniemanych zgonów pacjentów. Dawid K. ma w tej sprawie status świadka.
Nie było saloniku VIP?
Kolejnym wątkiem, który badają śledczy jest domniemany salonik VIP w Szpitalu Południowym, w którym Dawid K. miał w bez kolejki przyjmować m.in. polityków. - Dotychczas zebrane dowody w postaci zeznań świadków nie potwierdzają, iż pomieszczenie przejęte od Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa było wykorzystywane w innym celu niż przewidziano w regulaminie szpitala - powiedział prok. Piotr Antoni Skiba. Podkreślił, że wnikt nie potwierdził, iż widział jakichś polityków czy celebrytów. - Zabezpieczyliśmy monitoring, z którego również nie wynika, aby ktoś w ciągu ostatnich dni przed zabezpieczeniem monitoringu udzielał tam jakikolwiek świadczeń - dodał. - Natomiast w zeznaniach kilku świadków, głównie z rejestracji SOR-u, pojawiła się kwestia skróconej ścieżki udzielania porad medycznych - zaznaczył. Wyjaśnił, że osoby, które dzwoniły na rejestrację, prosiły o poradę do doktora Dawida K., jak również powoływały się, że telefon dostały w specjalnym trybie od tego lekarza.