- Sąd Apelacyjny zdecyduje, czy list żelazny Romanowskiego był zgodny z prawem; jeśli tak, stanie się prawomocny i uchyli areszt.
- Według mecenas Karoliny Pilawskiej kluczowy spór dotyczy tego, czy sprzeciw prokuratury blokuje wydanie listu — sąd uznał, że nie musi być on wiążący.
- Romanowski po powrocie będzie musiał mieszkać w Polsce, stawiać się na wezwania i nie wyjeżdżać bez zgody sądu; list nie chroni go w innych sprawach.
- Prawomocny list pozwoli mu wrócić do Sejmu i wykonywać mandat, ale tylko w granicach obowiązków procesowych.
- Prokuratura skierowała do Sądu Apelacyjnego w Warszawie zażalenie na postanowienie o wydaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu. Co się teraz wydarzy?
- Mówimy o procedurze zażaleniowej na nieprawomocne postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie z 30 września 2026 roku. Postanowienie o wydaniu listu żelaznego zobowiązuje Marcina Romanowskiego m.in. do stawiania się na każde wezwanie sądu, a w postępowaniu przygotowawczym również prokuratora. Sąd uchylił także tymczasowe aresztowanie zastosowane postanowieniami Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa z 9 grudnia 2024 roku i 17 lipca 2025 roku, ale wyraźnie zaznaczył, że ta część decyzji będzie wykonalna dopiero po uprawomocnieniu się postanowienia o wydaniu listu żelaznego.
Zażalenie prokuratury ma aktualnie kluczowe znaczenie. Ponieważ decyzję wydał Sąd Okręgowy w Warszawie, zażalenie będzie rozpoznawał Sąd Apelacyjny w Warszawie. To właśnie ten sąd oceni, czy decyzja o wydaniu Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego była zgodna z prawem i czy powinna pozostać w mocy.
- Czy Sąd Apelacyjny musi zapoznać się ze wszystkimi aktami sprawy?
- Sąd Apelacyjny nie rozpoznaje całej sprawy karnej Marcina Romanowskiego od początku. Przedmiotem kontroli będzie konkretne postanowienie dotyczące listu żelaznego, w granicach zarzutów podniesionych w zażaleniu, z uwzględnieniem uchybień, które sąd odwoławczy bierze pod uwagę również z urzędu. W praktyce Sąd Apelacyjny może przede wszystkim utrzymać zaskarżone postanowienie w mocy albo je zmienić. Może również uchylić postanowienie, jeżeli stwierdzi takie uchybienia, które uzasadniają ponowne rozpoznanie kwestii listu żelaznego.
Jeżeli Sąd Apelacyjny utrzyma decyzję Sądu Okręgowego, list żelazny stanie się prawomocny. Dopiero wtedy zadziała również wydane przez Sąd Okręgowy rozstrzygnięcie o uchyleniu tymczasowego aresztowania. Sam fakt wydania listu żelaznego nie oznacza oczywiście zakończenia postępowania karnego ani rozstrzygnięcia o winie czy niewinności podejrzanego. List żelazny reguluje przede wszystkim sposób, w jaki podejrzany może uczestniczyć w dalszym postępowaniu z wolnej stopy, ale pod określonymi przez ustawę warunkami.
Romanowski wskazał swoje miejsce pobytu we wniosku? Można się zdziwić
- Kontrowersje wzbudziło zignorowanie przez Sąd Okręgowy głosu prokuratury, która nie zgadzała się na wydanie listu żelaznego.
- Tak, to najciekawszy prawnie element tej sprawy, który dotyczy art. 281 § 2 kodeksu postępowania karnego. Przepis ten stanowi, że w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może zostać wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu. Tymczasem w sprawie Marcina Romanowskiego prokuratura sprzeciwiała się wydaniu listu żelaznego, a sąd mimo tego uwzględnił wniosek podejrzanego. W mojej ocenie ta kwestia może być jednym z głównych punktów sporu przed Sądem Apelacyjnym. Pytanie brzmi bowiem, czy sprzeciw prokuratora ma charakter bezwzględnie wiążący dla sądu, czy też sąd - jako niezależny organ procesowy - może w określonych okolicznościach wydać list żelazny pomimo takiego sprzeciwu. Na dziś najważniejszy jest zatem Sąd Apelacyjny w Warszawie. To jego decyzja przesądzi, czy postanowienie Sądu Okręgowego o wydaniu Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego utrzyma się i stanie się prawomocne.
- Czy sąd, decydując o wydaniu listu żelaznego, uwzględnił - albo był zobowiązany uwzględnić - „postawę” poszukiwanego? Prokuratura podkreśla, że Romanowski od początku się ukrywał. Czy to może być dla sądu argumentem przeciwko wydaniu listu żelaznego?
- Tak, sąd musiał ocenić ucieczkę podejrzanego, ale nie przesądza ona automatycznie o odmowie. Według art. 281 § 1 k.p.k. sąd może wydać list, jeżeli oskarżony przebywający za granicą oświadczy, że stawi się w oznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy. Słowo „może” oznacza, że sąd ma swobodę decyzji. Ocenia przede wszystkim, czy to oświadczenie jest wiarygodne. Dotychczasowe zachowanie podejrzanego, w tym ucieczka, ukrywanie się czy posługiwanie się dokumentami na inną tożsamość, jest jednym z najważniejszych elementów tej oceny.
Trzeba jednak pamiętać, czemu służy list żelazny. Jest przeznaczony właśnie dla osób, które przebywają za granicą i dotąd nie stawiały się przed organami. Ma skłonić je do dobrowolnego powrotu, gdy środki przymusu nie działają. Gdyby samo ukrywanie się wykluczało list, instytucja byłaby martwa. Sąd Okręgowy przywołał zresztą orzecznictwo, zgodnie z którym nawet celowa ucieczka z kraju w związku z toczącym się postępowaniem nie wyklucza wydania listu żelaznego.
Z uzasadnienia postanowienia wynika, że argumenty prokuratury zostały szczegółowo rozważone. Sąd uznał, że żaden z nich nie może automatycznie przesądzać o odmowie, ale wszystkie mają znaczenie dla oceny wiarygodności zobowiązań podejrzanego. Sąd wprost przyznał, że za negatywną prognozą przemawiają wcześniejsze zachowania wskazujące na matactwo, niestawiennictwo na posiedzenie w przedmiocie aresztu i wyjazd z kraju, a także posługiwanie się paszportem wystawionym na inne dane, którego sposób uzyskania pozostaje niewyjaśniony. Jednocześnie ocenił, że kwestionowanie umocowania prokuratorów czy wnioski o zmianę terminów czynności mieszczą się co do zasady w prawie do obrony i nie są bezprawnym utrudnianiem postępowania. Zwrócił też uwagę, że Marcin Romanowski nie uchylał się od postępowania od samego początku: po zatrzymaniu w lipcu 2024 roku i odmowie zastosowania aresztu 15 października 2024 roku dobrowolnie stawił się w Prokuraturze Krajowej na przedstawienie zmienionych zarzutów, a kraj opuścił dopiero wobec realnej perspektywy aresztowania.
- Teraz zaś sąd stwierdza, że poszukiwany polityk powinien wrócić do kraju.
- Za pozytywną prognozą przemawiały natomiast według sądu: upływ czasu, utrata przez podejrzanego funkcji ministerialnych i wpływu na urzędników, zabezpieczenie zasadniczego materiału dowodowego (dokumentacji ministerstwa, korespondencji, nośników danych, przesłuchanie kluczowych świadków i współpodejrzanych), uchylenie tymczasowego aresztowania wobec współpodejrzanych, a przede wszystkim nieskuteczność dotychczasowych środków. Od grudnia 2024 roku ani areszt, ani list gończy, ani Europejski Nakaz Aresztowania nie doprowadziły do sprowadzenia podejrzanego, a Interpol w kwietniu 2025 roku odmówił publikacji czerwonej noty. Sąd wskazał także na obiektywny interes podejrzanego w przestrzeganiu warunków: list pozwala mu legalnie wrócić do kraju i osobiście wykonywać mandat posła, a każde naruszenie warunków oznaczałoby utratę tej sytuacji. Jak podkreślił sąd, list żelazny nie ma charakteru „nagrody” ani szczególnego „przywileju”, a pozytywna prognoza „nie oznacza przy tym bezwarunkowego zaufania do przyszłego zachowania podejrzanego”.
- Jeśli decyzja o liście żelaznym się uprawomocni, to, czy Marcin Romanowski będzie musiał wrócić do Polski i tu przebywać, czy też będzie mógł mieszkać w dowolnym miejscu w strefie Schengen?
- Jeżeli postanowienie o wydaniu listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu się uprawomocni, nie będzie on mógł po prostu mieszkać w dowolnym państwie strefy Schengen. Art. 282 § 1 k.p.k. wyraźnie stanowi, że osoba korzystająca z listu żelaznego ma obowiązek nie wydalać się bez pozwolenia sądu z obranego miejsca pobytu w kraju. Oznacza to, że konstrukcja listu żelaznego zakłada powrót do Polski i wskazanie tutaj miejsca pobytu. Wyjazd za granicę, nawet do innego państwa strefy Schengen, wymagałby zgody sądu.
Musimy pamiętać, że list żelazny nie jest dokumentem dającym swobodę podróżowania po Europie. Jest gwarancją, że podejrzany pozostanie na wolności, ale pod warunkiem przestrzegania konkretnych obowiązków: stawiania się na wezwania, pozostawania w obranym miejscu pobytu w Polsce oraz nieutrudniania postępowania. Naruszenie tych warunków może doprowadzić do odwołania listu żelaznego.
W sprawie Marcina Romanowskiego ma to dodatkowe znaczenie, ponieważ Sąd Okręgowy w Warszawie, wydając 30 września list żelazny, jednocześnie uchylił tymczasowe aresztowanie, ale zastrzegł, że to rozstrzygnięcie stanie się wykonalne dopiero po uprawomocnieniu się decyzji o liście żelaznym. Jeżeli więc list żelazny się uprawomocni, podstawowym założeniem będzie powrót Romanowskiego do Polski i pozostawanie tutaj do dyspozycji organów procesowych. Ewentualne uchylenie Europejskiego Nakazu Aresztowania nie oznaczałoby automatycznie, że mógłby swobodnie zamieszkać za granicą. To dwie różne kwestie: ENA służy zatrzymaniu i przekazaniu osoby ściganej, natomiast list żelazny określa warunki, na jakich może ona pozostawać na wolności. Jednym z tych warunków jest właśnie niewydalanie się bez zgody sądu z miejsca pobytu w Polsce.
- Jak będzie wyglądała kontrola nad Marcinem Romanowskim, jeśli wróci do Polski z listem żelaznym?
- Jeżeli Marcin Romanowski wróci do Polski na podstawie prawomocnego listu żelaznego, nie oznacza to, że będzie całkowicie swobodny. List żelazny pozwala mu odpowiadać z wolnej stopy, ale pod konkretnymi warunkami określonymi w art. 282 k.p.k. Musi stawiać się na każde wezwanie sądu, a na etapie postępowania przygotowawczego również prokuratora. Nie może bez zgody sądu oddalać się z obranego miejsca pobytu w Polsce ani w żaden bezprawny sposób utrudniać postępowania, np. wpływać na świadków.
Sąd Okręgowy w Warszawie nie zastosował wobec niego żadnych dodatkowych środków – w postanowieniu nie ma zakazu opuszczania kraju, dozoru policji ani poręczenia majątkowego. Sąd ograniczył się do zobowiązania podejrzanego do przestrzegania trzech ustawowych warunków z art. 282 § 1 k.p.k. Zakaz wyjazdu za granicę bez zgody sądu wynika jednak pośrednio z obowiązku niewydalania się z obranego miejsca pobytu w kraju.
Trzeba jednak zaznaczyć, że list żelazny nie oznacza automatycznie stałego dozoru policji, obowiązku codziennego meldowania się czy elektronicznej kontroli miejsca pobytu. Takie dodatkowe środki musiałyby zostać odrębnie zastosowane – w tym postanowieniu sąd tego nie zrobił. Podstawowym mechanizmem kontroli jest więc obowiązek stawiennictwa, obowiązek pozostawania w obranym miejscu pobytu w kraju i możliwość reakcji sądu, gdyby warunki listu zostały naruszone.
Jeżeli Romanowski bez usprawiedliwienia nie stawi się na wezwanie, opuści miejsce pobytu bez wymaganej zgody albo będzie utrudniał postępowanie, sąd okręgowy odwołuje list żelazny (art. 282 § 2 k.p.k.). W postępowaniu przygotowawczym odwołanie następuje na wniosek prokuratora. Wtedy traci ochronę wynikającą z listu i ponownie może znaleźć się w sytuacji, w której możliwe będzie stosowanie wobec niego środków przymusu. W praktyce nie jest to „wolność bez kontroli”, lecz wolność warunkowa: Romanowski pozostaje na wolności tak długo, jak długo respektuje obowiązki wynikające z listu żelaznego.
- Czy po powrocie do Polski Romanowski będzie mógł pełnić obowiązki poselskie?
- Tak. Sam fakt, że Marcin Romanowski jest podejrzanym w postępowaniu karnym i korzystałby z listu żelaznego, nie powoduje wygaśnięcia jego mandatu poselskiego ani automatycznego zawieszenia w wykonywaniu obowiązków posła. Według aktualnych danych Sejmu nadal posiada mandat posła X kadencji. Jeżeli więc wróci do Polski i list żelazny będzie prawomocny, co do zasady będzie mógł uczestniczyć w posiedzeniach Sejmu, głosować, składać interpelacje czy wykonywać inne czynności związane z mandatem. We wniosku o list żelazny podejrzany sam zwrócił się o zgodę na wykonywanie mandatu, a sąd w uzasadnieniu wskazał możliwość „osobistego wykonywania mandatu posła” jako jeden z argumentów za tym, że podejrzany będzie przestrzegał warunków listu.
Trzeba jednak pamiętać, że list żelazny nie daje mu pełnej swobody. Będzie musiał przestrzegać warunków określonych przez sąd, przede wszystkim pozostawać do dyspozycji organów procesowych, stawiać się na wezwania i respektować ograniczenia dotyczące obranego miejsca pobytu. W praktyce wykonywanie mandatu będzie więc możliwe tylko w takim zakresie, w jakim nie będzie kolidowało z obowiązkami wynikającymi z postępowania karnego. Jeżeli – jak podają media – miejscem tym będzie Dom Poselski przy ul. Wiejskiej, udział w posiedzeniach Sejmu nie powinien w praktyce z tym obowiązkiem kolidować.
Dopiero wystąpienie jednej z ustawowych przesłanek wygaśnięcia mandatu mogłoby pozbawić go statusu posła. Samo postępowanie karne, zarzuty czy wydanie listu żelaznego takiego skutku nie wywołują.
- Czy list żelazny uchroni posła PiS przed zatrzymaniem w innych sprawach niż nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości?
- Nie. List żelazny nie daje Marcinowi Romanowskiemu ogólnego immunitetu przed zatrzymaniem we wszystkich możliwych sprawach karnych. Jego ochrona działa tylko w tym postępowaniu, w związku z którym list został wydany. W tym przypadku chodzi o postępowanie dotyczące nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości, w którym podejrzanemu zarzucono łącznie 19 przestępstw. Sąd w postanowieniu wprost odniósł obowiązki podejrzanego do „niniejszej sprawy” prowadzonej przez Prokuraturę Krajową. W orzecznictwie wskazuje się, że gwarancja pozostawania na wolności wynikająca z listu żelaznego nie rozciąga się automatycznie na inne postępowania karne. To oznacza, że jeżeli wobec Marcina Romanowskiego toczyłoby się inne, odrębne postępowanie i w tamtej sprawie pojawiłyby się podstawy do zatrzymania albo tymczasowego aresztowania, sam list żelazny wydany w sprawie Funduszu Sprawiedliwości nie chroniłby go przed zastosowaniem takich środków. Dopuszcza się przy tym możliwość zastosowania tymczasowego aresztowania w innej sprawie, nawet dotyczącej czynu popełnionego przed powrotem danej osoby do kraju.
Nieco bardziej złożona jest sytuacja, gdy prokuratura chciałaby postawić Romanowskiemu nowe zarzuty w ramach tego samego postępowania dotyczącego Funduszu Sprawiedliwości. Wtedy znaczenie miałby dokładny zakres postępowania, którego dotyczy wydany list żelazny, oraz treść samego postanowienia. Nie można automatycznie przyjąć, że każdy nowy zarzut wyłącza ochronę wynikającą z listu, jeśli nadal mieści się on w tym samym postępowaniu. Jeżeli jednak byłyby to zarzuty w zupełnie odrębnej sprawie, prowadzonej pod inną sygnaturą i dotyczącej innych czynów, ochrona z obecnego listu żelaznego co do zasady nie obejmowałaby takiego postępowania.
Trzeba też pamiętać, że Marcin Romanowski jest posłem. Postawienie mu zarzutów dotyczących innych czynów niż te, co do których Sejm już wyraził zgodę (uchwały z lipca 2024 roku i lutego 2025 roku), a także jego zatrzymanie czy tymczasowe aresztowanie w innej sprawie, wymagałoby odrębnej uchwały Sejmu (art. 105 Konstytucji). Wyjątkiem jest ujęcie na gorącym uczynku, gdy zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania. Dotyczy to również ewentualnych nowych zarzutów w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, które zapowiada prokuratura.
Najprościej mówiąc: list żelazny chroni przed pozbawieniem wolności w konkretnej sprawie, a nie przed całym systemem wymiaru sprawiedliwości. Nie jest więc „glejtem nietykalności” na wszystkie obecne i przyszłe zarzuty.