Temat wywołała wcześniejsza wypowiedź Mariusza Błaszczaka. Polityk PiS, pytany o to, czy polscy żołnierze powinni bronić Litwy, Łotwy i Estonii, miał odpowiedzieć, że ich zadaniem powinna być obrona Polski. Słowa byłego ministra obrony zostały przez część polityków koalicji rządzącej odebrane jako podważenie zasady solidarnej obrony państw NATO.
Zalewski o słowach Błaszczaka. „Pogląd niebywale poważny”
Paweł Zalewski w Porannej Rozmowie RMF FM podkreślił, że nie chce uczestniczyć w politycznej nagonce. Jednocześnie zwrócił uwagę na możliwe konsekwencje stanowiska byłego szefa MON.
– Pan Błaszczak nie przedstawił swoich intencji, na tym polega problem, że trudno z nim jest dyskutować, gdy nie wiadomo dlaczego tego typu pogląd niebywale poważny, przypominam, przedstawia były minister obrony, który przecież był odpowiedzialny za obronę Polski – powiedział wiceszef MON na antenie RMF FM.
Zalewski próbował również odpowiedzieć na pytanie, co może stać za takim podejściem polityka PiS. Jego diagnoza była wyjątkowo mocna.
– Ale usiłując dojść, co stoi za tego typu poglądem, nie mam innego powodu jak ten, że pan Błaszczak po prostu nie wierzy w zdolność NATO do wspólnego działania w celu obrony zaatakowanych państw – stwierdził.
„My inwestujemy w NATO”
Wiceszef resortu obrony przekonywał, że obecny rząd podchodzi do zobowiązań sojuszniczych inaczej. Wskazywał przy tym na rozwijanie zdolności wojskowych oraz współpracę z partnerami.
Wiceminister wymienił działania podejmowane przez Wielką Brytanię, Kanadę, Niemcy i Stany Zjednoczone. Podkreślił, że sojusznicy zwiększają swoje możliwości obronne i przygotowują się do realizacji zobowiązań wynikających z członkostwa w NATO.
– A więc współpracujemy z naszymi sojusznikami i wspieramy ich w tym zakresie i sami to robimy, że wspieramy, zwiększamy zdolności NATO – zaznaczył.
Spór dotyczy artykułu 5. NATO
Sednem dyskusji jest artykuł 5. Traktatu Północnoatlantyckiego. Zakłada on, że zbrojny atak na jednego z członków NATO jest traktowany jako atak na cały Sojusz. Każde państwo podejmuje wówczas działania, które uzna za konieczne, włącznie z użyciem siły zbrojnej.
W przypadku rosyjskiego ataku na Litwę, Łotwę lub Estonię kwestia zaangażowania Polski nie byłaby więc jedynie decyzją dotyczącą pomocy sąsiadom. Dotykałaby wiarygodności całego systemu bezpieczeństwa, na którym opiera się również obrona Polski.
Zalewski podkreślił, że NATO pozostaje najważniejszym filarem bezpieczeństwa państw Zachodu. Jego zdaniem słowa Błaszczaka mogą prowadzić do daleko idących konsekwencji politycznych.
– Otóż inaczej nie jestem sobie w stanie wyobrazić powodu, dla którego wypowiedział tę bardzo poważną, niosącą daleko idące konsekwencje opinię – podsumował wiceszef MON w Porannej Rozmowie RMF FM