- Kamila L. została skazana na 6,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy ofierze przemocy seksualnej i znęcanie się nad zwierzętami.
- Wicemarszałkini Monika Wielichowska (KO) zdementowała doniesienia o bliskich związkach ze skazaną, podkreślając, że Kamila L. została usunięta z partii ponad 2 lata temu i nigdy nie była jej współpracowniczką.
- Politycy, w tym Donald Tusk i prokurator krajowy Dariusz Korneluk, potępili wykorzystywanie tej tragedii do walki politycznej.
- Prokuratura analizuje uzasadnienie wyroku dla Kamili L., aby podjąć decyzję o ewentualnym odwołaniu, zwłaszcza w kontekście niższej kary niż wnioskowana.
Afera pedofilska w Kłodzku
Sprawa, która wstrząsnęła opinią publiczną, dotyczy przestępstw o wyjątkowo drastycznym charakterze. 19 marca Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał 41-letnią Kamilę L. na 6,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy małoletniej ofierze przemocy seksualnej oraz znęcanie się nad zwierzętami.
Śledczy ustalili, że przestępstwa trwały od 2011 do 2022 roku, a sprawcą czynów seksualnych był mąż kobiety. Mężczyzna został wcześniej skazany na 25 lat pozbawienia wolności m.in. za gwałty, wykorzystywanie dzieci oraz czyny o charakterze zoofilskim.
Monika Wielichowska odpowiada na zarzuty
W przestrzeni publicznej pojawiły się sugestie dotyczące relacji między skazaną a Moniką Wielichowską, polityczką Koalicji Obywatelskiej z regionu kłodzkiego. W odpowiedzi wicemarszałkini Sejmu wydała obszerne oświadczenie.
„Jedna ze skazanych osób przestała być członkinią partii w momencie powzięcia wiedzy o zarzutach. Stało się to już ponad 2 lata temu. Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego. Nie interweniowałam na jakimkolwiek etapie postępowania prokuratorskiego czy sprawy karnej” - napisała Monika Wielichowska.
Polityczka podkreśliła, że publikowane w sieci zdjęcia pochodzą głównie z wydarzeń kampanijnych i nie świadczą o relacjach prywatnych.
„Kampania nienawiści oparta na kłamstwie”
W swoim stanowisku Wielichowska zdecydowanie sprzeciwiła się narracji pojawiającej się w mediach i internecie.
„To nieprawda! Każde przęstępstwo, a zwłaszcza tak straszne, musi zostać ukarane. Sprzeciwiam się wykorzystywaniu tragedii dzieci do bieżącej walki politycznej. To nie jest temat do rozgrywek ani budowania kapitału politycznego. Takie działania są szkodliwe i mogą pogłębiać cierpienie ofiar, które już zostały skrzywdzone” - napisała.
Dodała również, że „za wszelkie przestępstwa, nieważne kim jest sprawca, powinna być wymierzona surowa, adekwatna do czynu i nieuchronna kara”.
Reakcje polityków i prokuratury
Donald Tusk ocenił, że wykorzystywanie takich tragedii w sporach politycznych jest „wyjątkowym skandalem”, podkreślając konieczność bezwzględnego ścigania sprawców przestępstw wobec dzieci.
Z kolei prokurator krajowy Dariusz Korneluk zaznaczył, że sprawa ma wyjątkowo drastyczny charakter i nie powinna być przedmiotem publicznych spekulacji. Do dokumentów odniósł się również Waldemar Żurek, który wskazał na konieczność dokładnego przeanalizowania roli skazanej i przyczyn wymierzenia jej niższej kary niż wnioskowała prokuratura.