Afera pedofilska w Kłodzku. Wielichowska przerywa milczenie i mówi o kampanii nienawiści

2026-04-02 21:25

Afera w Kłodzku ujawniła drastyczne przestępstwa wobec dziecka i zakończyła się wyrokiem 6,5 roku więzienia dla Kamili L. Sprawa nabrała wymiaru politycznego po publikacjach łączących ją z wicemarszałek Sejmu Moniką Wielichowską, która stanowczo zaprzecza jakimkolwiek relacjom.

Monika Wielichowska

i

Autor: Kudelski Marek / Super Express
Polityka SE Google News
  • Kamila L. została skazana na 6,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy ofierze przemocy seksualnej i znęcanie się nad zwierzętami.
  • Wicemarszałkini Monika Wielichowska (KO) zdementowała doniesienia o bliskich związkach ze skazaną, podkreślając, że Kamila L. została usunięta z partii ponad 2 lata temu i nigdy nie była jej współpracowniczką.
  • Politycy, w tym Donald Tusk i prokurator krajowy Dariusz Korneluk, potępili wykorzystywanie tej tragedii do walki politycznej.
  • Prokuratura analizuje uzasadnienie wyroku dla Kamili L., aby podjąć decyzję o ewentualnym odwołaniu, zwłaszcza w kontekście niższej kary niż wnioskowana.

Afera  pedofilska w Kłodzku

Sprawa, która wstrząsnęła opinią publiczną, dotyczy przestępstw o wyjątkowo drastycznym charakterze. 19 marca Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał 41-letnią Kamilę L. na 6,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy małoletniej ofierze przemocy seksualnej oraz znęcanie się nad zwierzętami.

Śledczy ustalili, że przestępstwa trwały od 2011 do 2022 roku, a sprawcą czynów seksualnych był mąż kobiety. Mężczyzna został wcześniej skazany na 25 lat pozbawienia wolności m.in. za gwałty, wykorzystywanie dzieci oraz czyny o charakterze zoofilskim.

Monika Wielichowska odpowiada na zarzuty

W przestrzeni publicznej pojawiły się sugestie dotyczące relacji między skazaną a Moniką Wielichowską, polityczką Koalicji Obywatelskiej z regionu kłodzkiego. W odpowiedzi wicemarszałkini Sejmu wydała obszerne oświadczenie.

„Jedna ze skazanych osób przestała być członkinią partii w momencie powzięcia wiedzy o zarzutach. Stało się to już ponad 2 lata temu. Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego. Nie interweniowałam na jakimkolwiek etapie postępowania prokuratorskiego czy sprawy karnej” - napisała Monika Wielichowska.

Polityczka podkreśliła, że publikowane w sieci zdjęcia pochodzą głównie z wydarzeń kampanijnych i nie świadczą o relacjach prywatnych.

„Kampania nienawiści oparta na kłamstwie”

W swoim stanowisku Wielichowska zdecydowanie sprzeciwiła się narracji pojawiającej się w mediach i internecie.

„To nieprawda! Każde przęstępstwo, a zwłaszcza tak straszne, musi zostać ukarane. Sprzeciwiam się wykorzystywaniu tragedii dzieci do bieżącej walki politycznej. To nie jest temat do rozgrywek ani budowania kapitału politycznego. Takie działania są szkodliwe i mogą pogłębiać cierpienie ofiar, które już zostały skrzywdzone” - napisała.

Dodała również, że „za wszelkie przestępstwa, nieważne kim jest sprawca, powinna być wymierzona surowa, adekwatna do czynu i nieuchronna kara”.

Reakcje polityków i prokuratury

Donald Tusk ocenił, że wykorzystywanie takich tragedii w sporach politycznych jest „wyjątkowym skandalem”, podkreślając konieczność bezwzględnego ścigania sprawców przestępstw wobec dzieci.

Z kolei prokurator krajowy Dariusz Korneluk zaznaczył, że sprawa ma wyjątkowo drastyczny charakter i nie powinna być przedmiotem publicznych spekulacji. Do dokumentów odniósł się również Waldemar Żurek, który wskazał na konieczność dokładnego przeanalizowania roli skazanej i przyczyn wymierzenia jej niższej kary niż wnioskowała prokuratura.

ŻUREK BADA EPSTEINA, A CO Z KŁODZKIEM? - PYTA DORADCA PREZYDENTA
Sonda
Czy jesteś za zaostrzeniem kar dla pedofilów?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki