- W środę 21 stycznia policja weszła do siedziby KRS na polecenie prokuratury
- Interwencja służb w KRS była spowodowana podejrzeniem ukrywania dokumentów i nieuprawnionego powoływania się na funkcje przez byłych rzeczników.
- Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek tłumaczy, że działania te były konieczne z powodu braku dostępu do akt istotnych dla nowych rzeczników dyscyplinarnych
Policja weszła do siedziby KRS. O co chodziło?
Na zlecenie prokuratury, policja przeprowadziła czynności w pomieszczeniach Biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, które znajdują się w budynku, gdzie siedzibę wynajmuje również KRS.
Policja weszła do pomiszczeń zajmowanych przez Piotra Schaba, odwołanego przez ministra sprawiedliwości w ubiegłym roku z funkcji rzecznika dyscyplinarnego sędziów oraz jego zastępców - Przemysława Radzika i Michała Lasoty, odwołanych w 2025 roku.
Sędziowie ci kwestionują legalność odwołania przez Ministerstwo Sprawiedliwości i nadal wszczynają postępowania dyscyplinarne, co skutkowało wszczęciem wobec nich postępowania karnego.
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek wyjaśnia przyczyny interwencji
Waldemar Żurek w rozmowie z TVN24 podkreślił, że interwencja policji była konieczna z powodu "buntu" byłych rzeczników.
– Mamy nowych rzeczników dyscyplinarnych, ale ci odwołani rzecznicy zrobili swego rodzaju bunt na pokładzie – powiedział.
Żurek wskazał na konkretne problemy wynikające z tej sytuacji:
– Są sędziowie, na przykład, którym toczymy postępowania, bo jechali pod wpływem alkoholu. I teraz rzeczniczka dyscyplinarna, powołana przeze mnie, nie ma akt postępowania. Nie wie, ile jest tych akt, wobec kogo, nie może ich prowadzić. Z mediów społecznościowych dowiadujemy się, że pan Radzik, pan Schab i pan Lasota mówią, że dalej są rzecznikami, więc my musieliśmy te działania podjąć. I to są działania prokuratury, nie moje - stwierdził minister.
Minister Waldemar Żurek wspomniał również o problemach z dostępem do pomieszczeń. Poinformował, że jako członek KRS spotkał się z dyrektorem biura rzecznika, który obiecał udostępnienie pokoju Joannie Raczkowskiej, obecnie urzędującej rzecznik dyscyplinarnej sędziów. Jednak, gdy Żurek zjawił się w poniedziałek, decyzja została zmieniona.
– To jest zabawa w kotka i myszkę, a w państwie prawa, gdzie ja jestem prokuratorem generalnym, nie bawimy się w to – podsumował Żurek.