Znany politolog ocenia: Morawiecki jako pierwszy zaczął sobie wyobrażać rzeczywistość bez Kaczyńskiego

Adam Traczyk, politolog, dyrektor More In Common Polska, w "Expressie Biedrzyckiej": - Środowisko Mateusza Morawieckiego realnie stara się budować swoją pozycję, żeby być samodzielną siłą, a nie świecić tylko światłem odbitym Kaczyńskiego. Morawiecki nie ustąpi, nie podda się dyktatowi. Na pewno sam nie wyjdzie z partii, bo żaden polityk nie chce łatki rozłamowca

Mateusz Morawiecki w garniturze idzie placem. O budowaniu przez niego samodzielnej pozycji przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Super Express Mateusz Morawiecki

„Super Express: - Prezydent Nawrocki zawetował ustawę o osobie najbliższej. Nad ustawą pracowały dwie polityczki: Katarzyna Kotula i Urszula Pasławska. Ostatecznie wypracowano kompromis. Kotula komentuje decyzję prezydenta w sposób następujący: „Obrócił się plecami do dwóch milionów osób żyjących dziś w związkach nieformalnych. Słowa Po pierwsze Polska, Po pierwsze Polacy trafiły właśnie do kosza”. Co pan na to?

Adam Traczyk: – Faktycznie, prezydent lubi powtarzać: „Po pierwsze Polska, Po pierwsze Polacy”, a tutaj podjął decyzję ewidentnie wbrew zdecydowanej większości społeczeństwa. Nie chodzi tylko o tę grupę osób, których ta ustawa może bezpośrednio dotyczyć, które mogłyby skorzystać z tych regulacji. Ale jeżeli spojrzymy nawet na badania opinii publicznej, to widzimy wyraźnie, że ustawa o związkach partnerskich – a tu nie mówimy właśnie o ustawie o związkach partnerskich, tylko o czymś dużo bardziej okrojonym – ma ogromne poparcie w polskim społeczeństwie. To są, według wszelkich badań, około dwie trzecie społeczeństwa polskiego, które takie rozwiązania popierają. No, a tutaj mamy decyzję prezydenta wbrew większości. Po to, żeby obsłużyć najbardziej prawicową, zatwardziałą w swoich poglądach grupę wyborców. Bez zaskoczenia oczywiście. Wszyscy spodziewaliśmy się takiej decyzji. Prezydent oczywiście ubrał to wszystko w bardzo piękne słowa. Mówił o zabezpieczeniu prawnym, o poszukiwaniu rozwiązań wokół koncepcji osoby najbliższej. Ale oczywiste jest, że prezydent po prostu nie chce podpisać żadnej ustawy w takim kształcie czy dążącym do rozszerzenia uprawnień. Ale owija w bawełnę, relatywizuje, szuka jakiegoś usprawiedliwienia, także dlatego, że wie, że część jego bardziej umiarkowanego elektoratu poparłaby tę ustawę, więc potrzebuje dla nich stworzyć pewne alibi, pewną narrację, która pozwoli im się też z tą decyzją w łatwiejszy sposób oswoić.

– Prawica twierdzi, że ustawa dotyczyła osób homoseksualnych, a wiemy, że to nieprawda, dotyczy ona wszystkich Polaków w związkach nieformalnych.

– Jest tu jeszcze jeden aspekt, bo te pertraktacje między lewicą a ludowcami trwały tak długo nie tylko po to, żeby się te dwa środowiska dogadały wewnątrz koalicji, ale także dlatego, żeby kształt tej ustawy był akceptowalny dla prezydenta, żeby on miał cień szansy na to, żeby ten podpis prezydenta uzyskać. I na dobrą sprawę ona już jest okrojona, jest wersją light, jest „wydmuszką”. Ale to pokazuje, że też wszelkie starania ze strony koalicji, poszukiwania kompromisowych rozwiązań z Pałacem Prezydenckim, są skazane na porażkę. Bo tej ustawy w sposób bardziej okrojony na dobrą sprawę nie dało się przeprowadzić. Więc jeżeli prezydent nie podpisuje nawet takiej ustawy, to znaczy, że żadnej ustawy w tej materii nie chce podpisać i wysyła też koalicji jasny sygnał: żadnej współpracy ze mną nie będzie. Być może wiemy o tym, bo przecież Karol Nawrocki szedł do wyborów prezydenckich jakby też z hasłem obalenia tego rządu, więc na pewno nie będzie współpracował. Zdaje się, jest to czterdzieste weto od początku kadencji, a nie jesteśmy nawet w jej połowie. Jesteśmy dopiero ledwo po roku tej kadencji, więc Karol Nawrocki rozpycha się tutaj w oczywisty sposób, korzystając ze swoich prezydenckich uprawnień, bo on ma prawo oczywiście do tych wet. Ale jednak życzyłbym sobie, żeby te dwa ośrodki władzy w Polsce, pochodzące z demokratycznych wyborów, potrafiły ze sobą współpracować. A tą decyzją Karol Nawrocki pokazuje, że w ważnej sprawie dla milionów Polaków, ale też symbolicznie istotnej dla wielu innych, tej współpracy po prostu nie chce.

– Chyba nie ma żadnego obszaru, w którym Nawrocki mógłby się porozumieć z koalicją rządową.

– Wydaje się, że najważniejszą kwestią, takim obszarem, gdzie mógłby być kompromis, było bezpieczeństwo Polski, był program SAFE – i także tu nie ma kompromisu. I to było takie skrajne zerwanie z pewną tradycją polskiej polityki, gdzie jednak od czasu, gdy zakopaliśmy wszystkie dyskusje prezydenta Wałęsy jeszcze o NATO, mieliśmy konsensus w sprawach bezpieczeństwa. Wszystkie siły polityczne różniły się oczywiście w niuansach, ale był jeden strategiczny cel. A prezydent tym wetem w sprawie SAFE ten konsensus w jakiś sposób też zerwał.

– Ale w sprawach związków partnerskich większość Polaków opowiada się za takimi przepisami.

– To prawda. Nawet w sprawie, która jest przedstawiana jako kontrowersyjna i światopoglądowa, jeśli dwie trzecie Polaków chce pewnego rozwiązania, to możemy mówić o konsensusie społecznym. Mamy jednoznaczną preferencję, żeby związki partnerskie były w systemie prawnym, bez podważania instytucji małżeństwa. Nic się nie zabiera małżeństwom w tym wypadku. Prezydent znowu podjął decyzję wbrew woli znacznej części społeczeństwa.

– Krzysztof Gawkowski napisał, że to weto jest hańbą, bo pokazuje tysiącom obywateli, że są traktowani jak ludzie drugiej kategorii. Czy to weto może prezydentowi zaszkodzić?

– Nie sądzę. Żaden sympatyk nie odwróci się od niego z tego powodu, bo ta sprawa nie jest u nich wysoko na liście priorytetów. Ale Karol Nawrocki każdym swoim wetem pisze obecnej koalicji program wyborczy na rok 2027. Koalicja będzie mogła przedstawić listę, co będzie chciała zrobić. Każde weto pisze zatem program na następne wybory parlamentarne i prezydenckie. Nie spodziewam się, żeby poparcie dla związków partnerskich spadło. Karol Nawrocki tą swoją nieprzejednaną postawą wspiera koalicję, budując jej program i pomagając zbierać głosy. Pomaga koalicji być bardziej wyrazistą, niż ona na dobrą sprawę jest, będąc tworem ideologicznym od Sasa do Lasa.

– Mamy bardzo ciekawą sytuację w Prawie i Sprawiedliwości. Kto zmięknie: Jarosław Kaczyński z jego ultimatum czy Mateusz Morawiecki ze swoim projektem politycznym?

– Jest to w ogóle ciekawy moment na tę dyskusję, bo miało być dokręcenie śruby Przemysławowi Czarnkowi, a mówimy o Morawieckim. Biorąc pod uwagę, że to już drugie ultimatum, to pokazuje, że raczej stroną ustępującą jest Jarosław Kaczyński. Środowisko Mateusza Morawieckiego realnie stara się budować swoją pozycję, żeby być samodzielną siłą, a nie świecić tylko światłem odbitym Kaczyńskiego. Morawiecki nie ustąpi, nie podda się dyktatowi. Na pewno sam nie wyjdzie z partii, bo żaden polityk nie chce łatki rozłamowca. On słusznie, jako jeden z pierwszych, zaczął sobie wyobrażać rzeczywistość bez Kaczyńskiego. On sobie poradzi w życiu bez polityki, jest ustawiony finansowo, więc nie musi być paprotką.

– Koalicja antybalistyczna powstała w Paryżu bez Polski. To skandal czy suwerenna decyzja?

– Ochłodzenie relacji z Kijowem jest po części sprowokowane przez sam Kijów. Zełenski szuka aktora, na którego zrzuci winę za swoje niedociągnięcia, a my chętnie wpadamy w tę pułapkę. Jednak dla naszego bezpieczeństwa nie ma to większego znaczenia, bo budujemy własny, realny system Wisła, a nie opieramy się na planach. Skuteczna obrona Ukrainy jest w naszym żywotnym interesie bez względu na polityczne teatry.

Rozmawiała: Kamila Biedrzycka

KOLEJNE WETO. Prezydent zdecydował ws. ustawy o statusie osoby najbliższej | Celiński, Traczyk

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki