- Aresztowanie dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego wywołało polityczną burzę, a Zbigniew Ziobro ostro zareagował, sugerując, że to próba uciszenia.
- Były minister sprawiedliwości w mocnym wpisie na X oskarża władzę o uderzenie w wolność słowa, łącząc sprawę z Romanem Giertychem.
- Ziobro nie oszczędza Donalda Tuska, a RPO i Press Club Polska żądają wyjaśnień – sprawdź, czy to początek „prawdziwego strachu” dla dziennikarzy!
Zbigniew Ziobro reaguje na areszt Leszka Kraskowskiego
Aresztowanie Leszka Kraskowskiego wywołało poruszenie w środowisku dziennikarskim i politycznym. Dziennikarz śledczy został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Według prokuratury zarzuty dotyczą nielegalnego posiadania pistoletu gazowego oraz gróźb karalnych, które miały zostać skierowane mailowo pod adresem komendanta policji w Piasecznie.
Teraz do sprawy odniósł się Zbigniew Ziobro. Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny zamieścił na platformie X obszerny wpis, w którym ostro ocenił działania państwa wobec dziennikarza.
Nawrocki leci na galę UFC do Trumpa. Biały Dom zamienia się w oktagon
„Gdy milkną pióra, zaczyna się prawdziwy strach… Jeśli w tak ostentacyjny sposób można uciszyć krytycznego wobec władzy dziennikarza, to kto będzie następny?” – napisał Ziobro.
Polityk podkreślił, że nie zna osobiście Leszka Kraskowskiego i nie łączą go z nim żadne relacje. Zaznaczył też, że dziennikarz zdarzało się, iż go krytykował. Mimo to, jak napisał, czuje się zobowiązany do reakcji.
„Pomimo tego czuję się w obowiązku, aby zareagować na niesprawiedliwość, która w mojej ocenie go spotkała. I żądam wyjaśnień od władzy, która zamknęła mu usta, wtrącając do celi” – stwierdził były minister.
Ziobro: To odważny dziennikarz śledczy
W swoim wpisie Ziobro przekonuje, że wobec Kraskowskiego zastosowano środek zbyt surowy w stosunku do zarzucanych mu czynów. Były minister sprawiedliwości zaznacza, że zna praktykę stosowania tymczasowego aresztowania i uważa, że w podobnych sprawach najczęściej stosowane są środki wolnościowe.
„Redaktor Leszek Kraskowski nie jest ani zbirem, ani członkiem mafii, ani recydywistą. To odważny dziennikarz śledczy o dużym dorobku, znany z determinacji i nieustępliwości w dążeniu do prawdy w każdej sprawie, którą się zajmuje” – napisał Ziobro.
Według byłego ministra sprawiedliwości sprawa maila z domniemaną groźbą oraz pistoletu gazowego może być tylko „pretekstem” do uderzenia w dziennikarza.
„Dlatego jestem przekonany, że sprawa domniemanej groźby i broni gazowej to tylko prymitywny pretekst, by odebrać dziennikarzowi jego najgroźniejszą broń, jaką jest pióro i by go ostatecznie złamać” – ocenił polityk.
Polnord, Giertych i bardzo mocne oskarżenia
Ziobro łączy sprawę aresztowania Kraskowskiego z publikacjami dziennikarza dotyczącymi spółki Polnord oraz Romana Giertycha. We wpisie były minister sprawiedliwości formułuje bardzo ostre zarzuty pod adresem obecnego posła Koalicji Obywatelskiej. To stanowisko Ziobry, a nie ustalenie redakcji.
„Trudno nie wiązać tego z opisywaną przez red. Kraskowskiego aferą rozkradania przez Giertycha i jego kompanów spółki Polnord” – napisał Ziobro.
Były minister sprawiedliwości stwierdził też, że Kraskowski miał konsekwentnie opisywać kulisy tej sprawy oraz publikować dokumenty dotyczące roli Giertycha. Ziobro przekonuje, że dziennikarz miał być wcześniej zastraszany.
„Robił to, pomimo że od miesięcy grożono mu pobiciem, a nawet śmiercią, jeśli nie skończy pisać o Giertychu i Polnordzie. Grożono nie tylko jemu ale też jego rodzinie. Ostrzelano nawet jego dom i auto” – napisał Ziobro.
Wpis byłego ministra ma bardzo mocny, polityczny ton. Ziobro zarzuca obecnej władzy, że zamiast chronić dziennikarza, miała doprowadzić do jego aresztowania.
„Za mail…” Ziobro uderza w wymiar sprawiedliwości
Najmocniej wybrzmiewa fragment, w którym Ziobro ocenia zastosowanie trzymiesięcznego aresztu. Polityk sugeruje, że jest to kara za działalność dziennikarską, a nie zwykła decyzja procesowa.
„Wobec tego człowieka, który od miesięcy żył pod ogromną presją, za dochodzenie niewygodnej dla władzy prawdy, za pracę dziennikarską, za korzystanie z wolności słowa, kontrolowany przez Giertycha i jego środowisko wymiar sprawiedliwości zastosował najsurowszy możliwy środek - tymczasowy areszt na trzy miesiące. Za mail…” – napisał.
Ziobro ocenił też, że „te trzy miesiące to tak naprawdę kara za dochodzenie prawdy niewygodnej dla władzy”. W dalszej części wpisu były minister sprawiedliwości mówi o „autorytaryzmie selektywnym” i ostrzega, że sprawa Kraskowskiego może być sygnałem dla innych dziennikarzy.
„Aresztowanie red. Kraskowskiego jest też informacją dla każdego dziennikarza, który zechciałby ujawniać afery tej władzy: Nie podskakuj, bo po ciebie też przyjdziemy!” – stwierdził.
Prokuratura mówi o groźbach i broni. Sprawa budzi emocje
Prokuratura przedstawia sprawę inaczej. Według śledczych chodzi o podejrzenie nielegalnego posiadania broni gazowej oraz groźby wobec komendanta policji w Piasecznie. Sąd uwzględnił wniosek prokuratury i zdecydował o tymczasowym areszcie na trzy miesiące.
Temat żyje już własnym życiem i daleko wykracza poza oficjalne komunikaty prokuratury. Decyzja o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu wzbudziła pytania nie tylko wśród polityków, ale także części środowiska dziennikarskiego. Coraz częściej pada pytanie: czy rzeczywiście konieczne było sięgnięcie po najsurowszy środek zapobiegawczy? O wyjaśnienia do prokuratury wystąpili m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz prezes Press Club Polska, domagając się jasnej odpowiedzi, dlaczego zdecydowano się właśnie na taki krok.
Ziobro obarcza odpowiedzialnością Tuska
Na końcu wpisu Ziobro uderzył bezpośrednio w premiera Donalda Tuska. To kolejny bardzo ostry element jego stanowiska.
„Za to, co się dzieje, osobiście odpowiada Donald Tusk, zezwalając na przemoc i akceptując łamanie prawa. Nie ma już żadnych hamulców” – napisał były minister sprawiedliwości.
Po publikacji tak mocnego wpisu trudno oczekiwać, że emocje wokół tej sprawy szybko opadną. Zbigniew Ziobro wyraźnie zaostrzył polityczny spór, a aresztowanie Leszka Kraskowskiego już dziś budzi gorące reakcje zarówno wśród polityków, jak i przedstawicieli mediów. Wiele wskazuje na to, że pytania o zasadność tej decyzji oraz jej polityczny kontekst jeszcze przez długi czas będą wracać w publicznej debacie.
Poniżej galeria zdjęć: Zbigniew Ziobro i Tomasz Adamek