- Prezydent Karol Nawrocki powołał Zbigniewa Kapińskiego na I Prezesa Sądu Najwyższego, co, mimo zapewnień o autonomii, wzbudza liczne pytania polityczne.
- Nominacja doświadczonego sędziego, specjalisty prawa karnego, jest kluczowa dla ustroju państwa, ponieważ nowy prezes kieruje również Trybunałem Stanu.
- Czy decyzja Prezydenta oznacza początek poważnego zgrzytu z PiS? Zobacz, jak ten ruch może wpłynąć na polityczny układ sił!
Nawrocki zdecydował wbrew Kaczyńskiemu?
To jedna z tych decyzji, które natychmiast zaczęły żyć własnym politycznym życiem. Karol Nawrocki powołał Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego, a sprawa szybko wywołała lawinę komentarzy. Powód? Wcześniej do tej kandydatury krytycznie odnosił się Jarosław Kaczyński.
Prezydent Krakowa odwołany. Europoseł KO: To dzwon alarmowy, wręcz dzwon Zygmunta!
Prezes PiS nie wskazał wprawdzie nazwiska wprost, ale w swoim wpisie na platformie X dał jasno do zrozumienia, że nie wyobraża sobie takiego wyboru. Chodziło o przeszłość Kapińskiego i jego udział w sprawie lustracyjnej Lecha Wałęsy. To właśnie ten wątek stał się jednym z najgorętszych punktów sporu wokół nominacji.
Pałac Prezydencki odpowiada. „Suwerenna decyzja prezydenta”
Do sprawy odniósł się rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz w programie „Tłit” Wirtualnej Polski. Jak przekonywał, decyzja Karola Nawrockiego nie powinna być odczytywana jako polityczny sygnał wysłany do Jarosława Kaczyńskiego.
Leśkiewicz podkreślał, że prezydent wykonywał swoje konstytucyjne uprawnienia, a wybór Kapińskiego był wynikiem oceny jego doświadczenia zawodowego. Wskazywał, że chodzi o sędziego z wieloletnim dorobkiem, który przeszedł kolejne etapy kariery prawniczej.
– Nie doszukiwałbym się tutaj żadnego drugiego dna, nie szukałbym tutaj dodatkowych podtekstów, bo to suwerenna, autonomiczna decyzja pana prezydenta – mówił rzecznik prezydenta w WP.
Pałac wskazuje na doświadczenie Kapińskiego
W oficjalnym komunikacie Kancelaria Prezydenta podkreśla przede wszystkim zawodowe doświadczenie Zbigniewa Kapińskiego. Prezydent Karol Nawrocki powołał go postanowieniem z 25 maja 2026 roku, a nominacja zaczyna obowiązywać od 27 maja. Pałac zaznacza, że wyboru dokonano spośród pięciu kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego.
Według informacji publikowanych przez Sąd Najwyższy Kapiński od 2022 roku orzeka w Izbie Karnej SN, a od maja 2023 roku kierował jej pracami jako prezes Sądu Najwyższego. Wcześniej przez lata był związany m.in. z Sądem Apelacyjnym w Warszawie, gdzie orzekał w sprawach karnych i lustracyjnych. SN opisuje go jako specjalistę w zakresie prawa karnego, zwłaszcza procedury karnej.
To nie tylko personalna decyzja. W tle ważna funkcja w państwie
Sprawa budzi emocje nie tylko dlatego, że decyzja prezydenta rozminęła się z oczekiwaniami części prawicy. Stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego ma bowiem szczególne znaczenie ustrojowe. Zgodnie z Konstytucją to prezydent powołuje I prezesa SN na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN.
Dlatego ta nominacja jest czymś więcej niż kolejnym ruchem kadrowym. I prezes Sądu Najwyższego stoi na czele jednej z najważniejszych instytucji władzy sądowniczej, a jednocześnie z urzędu pełni funkcję przewodniczącego Trybunału Stanu. To oznacza, że decyzja Karola Nawrockiego może mieć znaczenie nie tylko dla samego Sądu Najwyższego, ale także dla szerszego układu instytucjonalnego w państwie.
Polityczny zgrzyt, którego Pałac nie chce nazywać konfliktem
Politycznie ta decyzja od początku miała spory ciężar. Jarosław Kaczyński jeszcze przed nominacją dawał do zrozumienia, że taka kandydatura byłaby dla niego trudna do zaakceptowania. Prezydent Karol Nawrocki nie zmienił jednak kursu i powołał Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego.
Pałac Prezydencki nie chce mówić o konflikcie ani o demonstracji niezależności wobec prezesa PiS. W oficjalnym przekazie akcent pada na doświadczenie Kapińskiego, jego drogę zawodową i konstytucyjne uprawnienia głowy państwa. Rzecznik prezydenta przekonuje, że nie należy dopisywać do tej decyzji dodatkowych znaczeń.
Trudno jednak nie zauważyć, że sprawa natychmiast została odczytana także politycznie. Chodzi przecież nie tylko o personalną nominację, ale o Sąd Najwyższy, ważne stanowisko w państwie i decyzję, która zapadła mimo krytycznego stanowiska Jarosława Kaczyńskiego. To wystarczyło, by wokół nominacji pojawiły się pytania o relacje między Pałacem Prezydenckim a najważniejszym politykiem PiS.
Poniżej galeria zdjęć: Jarosław Kaczyński mówił o NATO podczas konferencji PiS