- Poseł Łukasz Mejza dopuścił się szeregu wykroczeń, w tym aż 16-krotnego przekroczenia prędkości zarejestrowanego przez fotoradary.
- Służby chcą ukarania polityka m.in. za jazdę z prędkością 200 km/h na trasie S3, gdzie obowiązywało ograniczenie do 120 km/h.
- Parlamentarzysta nie odbierał korespondencji od ITD, co zmusiło inspekcję do przesłania dokumentów za pośrednictwem Kancelarii Sejmu.
Poseł z długą listą wykroczeń
Poseł klubu PiS jest drogowym recydywistą, bo notorycznie przekracza obowiązującą prędkość. Policja chce ukarania Mejzy m.in. za to, że w październiku ub. roku jechał z prędkością 200 km/h na S3 na Dolnym Śląsku, przy dozwolonej prędkości 120 km/h. Niedawno ponownie przekroczył prędkość na trasie ekspresowej w okolicy Zielonej Góry. Z kolei Inspekcja Transportu Drogowego chce pociągnięcia Mejzy do odpowiedzialności za popełnienie dziewięciu wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary (a to nie wszystkie wykroczenia zarejestrowane, bo w sumie było ich 16).
Komentarz eksperta od bezpieczeństwa drogowego
Wczoraj informowaliśmy, że poseł klubu PiS unikał odbioru korespondencji od ITD, dlatego inspekcja poprosiła Kancelarię Sejmu o przekazanie posłowi dokumentów. Pismo do szefa Kancelarii Sejmu skierował Marek Konkolewski, p.o. Zastępcy Głównego Inspektora Transportu Drogowego, który w rozmowie z „Super Expressem” nie kryje wzburzenia. – Skala naruszeń przepisów ruchu drogowego jest szczególna — polityk notorycznie łamie przepisy, a powinien świecić przykładem jako ten, który stanowi prawo! – mówi Konkolewski. – Każdy, kto jest posłem czy senatorem, powinien przyjąć mandat karny, a nie zasłaniać się immunitetem – dodaje.