Sprawa Michała Kołodziejczaka, byłego wiceministra rolnictwa i jednego z najbardziej rozpoznawalnych polityków wywodzących się z AgroUnii, nabiera rozgłosu. W poniedziałkowej rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Radiu ZET Ewa Zajączkowska-Hernik została zapytana o doniesienia dotyczące zachowania posła wobec dwóch współpracowniczek.
Prowadzący przypomniał, że kobiety oskarżają Kołodziejczaka o nękanie, przemoc oraz nakłanianie do narkotyków. Zapytał również, czy istnieją już dowody potwierdzające winę polityka.
– Nie mamy dowodów, natomiast mamy zeznania kobiet, które odważyły się wreszcie powiedzieć, czego się dopuszczał Michał Kołodziejczak – odpowiedziała europosłanka.
Zajączkowska-Hernik postanowiła następnie opowiedzieć o sytuacji, do której miało dojść przed laty, kiedy pracowała jako dziennikarka portalu Świat Rolnika i zajmowała się między innymi działalnością środowisk rolniczych.
„Zaczął się na mnie drzeć”. Europosłanka opowiada o telefonie od Kołodziejczaka
Jak relacjonowała, podczas swojej pracy dziennikarskiej zainteresowała się doniesieniami dotyczącymi finansów AgroUnii. Według jej słów część członków organizacji zaczęła zgłaszać wątpliwości dotyczące środków zgromadzonych na jej koncie.
– Była sytuacja, gdzie członkowie AgroUnii zaczęli coraz głośniej podnosić temat, że środki zgromadzone na koncie AgroUnii są zdefraudowane – powiedziała. Europosłanka zaznaczyła, że postanowiła wówczas zadawać pytania osobom związanym z organizacją. Jak twierdzi, reakcja Michała Kołodziejczaka była gwałtowna.
– Więc ja, jako dziennikarz, zaczęłam zadawać niektórym osobom pytania i Michał Kołodziejczak do mnie zadzwonił z ogromnymi pretensjami, zaczął się na mnie drzeć wręcz, że i mówił, że jeżeli chcę pieniądze, to żebym przyszła do niego – relacjonowała. To właśnie po tej rozmowie, jak przekonuje, wyrobiła sobie opinię o sposobie zachowania polityka.
– Więc już wtedy wiedziałam, że podejście Michała Kołodziejczaka, jego agresja, jednak albo inaczej, ma tendencję do agresywnych zachowań również wobec kobiet – stwierdziła Zajączkowska-Hernik.
„Doświadczyłam na sobie to za dużo powiedziane”. Zajączkowska-Hernik doprecyzowuje
Bogdan Rymanowski zapytał europosłankę wprost, czy sama doświadczyła agresji ze strony Kołodziejczaka. – Doświadczyłam na sobie to za dużo powiedziane, bo to był tylko i wyłącznie telefon – zastrzegła.
Jak wyjaśniła, telefon od polityka miała otrzymać niedługo po rozmowie dotyczącej finansów AgroUnii, kiedy przebywała na konferencji w Ministerstwie Rolnictwa. Zajączkowska-Hernik twierdziła również, że kobieta, z którą wcześniej rozmawiała, została później źle potraktowana przez Kołodziejczaka. Nie przedstawiła jednak niezależnych dowodów potwierdzających te zarzuty. Zapytana, czy jej zdaniem podobne sytuacje mogły mieć miejsce już wcześniej, odpowiedziała krótko: – Moim zdaniem tak.
Kołodziejczak pierwszą ofiarą Mercosur? Niewybredne żarty w sejmowych kuluarach
Najbardziej zaskakujący fragment rozmowy dotyczył jednak komentarzy, które – według europosłanki – pojawiają się wśród polityków Koalicji Obywatelskiej. Zajączkowska-Hernik odniosła się do informacji, że Kołodziejczak uważa się za ofiarę całej sytuacji i złożył zawiadomienie do ABW. Skomentowała również jego współpracę z detektywem Krzysztofem Rutkowskim.
– Znaczy jeżeli, jeżeli pan Rutkowski ma odpowiadać za kwestie wizerunkowe Michała Kołodziejczaka, to nie wróżę, nie wróżę sukcesu – oceniła.
Następnie przytoczyła żart, który – jak twierdzi – ma krążyć nawet w środowisku politycznym Kołodziejczaka.
– Natomiast również wśród polityków Koalicji Obywatelskiej zaczynają się pojawiać takie niewybredne żarty, że Michał Kołodziejczak jest pierwszą ofiarą umowy z Mercosurem. Po prostu za bardzo handel z Kolumbią rozkwitł –
Wypowiedź ta stanowiła aluzję do pojawiających się w sprawie oskarżeń dotyczących narkotyków. Europosłanka nie wskazała jednak, którzy konkretnie politycy mieliby posługiwać się takim żartem.
Czy Kołodziejczak straci mandat poselski? Europosłanka przewiduje konsekwencje
W trakcie rozmowy pojawiło się również pytanie o polityczną przyszłość Michała Kołodziejczaka. Bogdan Rymanowski zapytał, czy zdaniem europosłanki polityk powinien zrezygnować z mandatu poselskiego. – Wydaje mi się, że zostanie do tego zmuszony – odpowiedziała Zajączkowska-Hernik.
Jednocześnie prowadzący przypomniał, że Kołodziejczak przedstawia siebie jako ofiarę i podjął działania zmierzające do wyjaśnienia sprawy, w tym – według informacji przytoczonej w audycji – złożył zawiadomienie do ABW