Wyciekł filmik z Aleksandrem Miszalskim! Nie wiedział, że ktoś nagrywa. Kompromitacja?

Najnowsze nagranie wideo z udziałem Aleksandra Miszalskiego, byłego prezydenta Krakowa, wywołało szeroką dyskusję w mediach społecznościowych i ponownie skierowało uwagę opinii publicznej na jego osobę. Filmik, przedstawiający polityka wykonującego niezborne gesty w centrum miasta, stał się przedmiotem komentarzy zarówno ze strony samego Miszalskiego, jak i przedstawicieli lokalnych struktur politycznych.

Aleksander Miszalski, były prezydent Krakowa, z krótką brodą i w granatowym płaszczu, patrzy w prawo, stojąc na zewnątrz. To nagranie wywołało dyskusję, o której można przeczytać na naszym portalu.
Autor: ART SERVICE Aleksander Miszalski
  • Nagranie przedstawiające Aleksandra Miszalskiego wykonującego "niezborne gesty" na ulicy Szczepańskiej w Krakowie wywołało szeroką dyskusję i ponownie skupiło na nim uwagę mediów oraz opinii publicznej.
  • Filmik pojawił się krótko po tym, jak Aleksander Miszalski utracił stanowisko prezydenta Krakowa w wyniku referendum oraz został odwołany z funkcji szefa struktur Koalicji Obywatelskiej w Małopolsce.
  • Miszalski, obecnie będący osobą prywatną, bagatelizuje nagranie, twierdząc, że nie dopuścił się niczego niestosownego i krytykuje kolportowanie prywatnych materiałów, podczas gdy inni politycy różnie interpretują sytuację, zwracając uwagę na jego rozpoznawalność i potencjalne konsekwencje dla przyszłej kariery.

Aleksander Miszalski utracił stanowisko prezydenta Krakowa w wyniku referendum, które odbyło się 24 maja. Za jego odwołaniem opowiedziało się blisko 30 procent uprawnionych mieszkańców. Niecały tydzień później, uchwałą Zarządu Krajowego Koalicji Obywatelskiej, Miszalski został również pozbawiony funkcji szefa struktur partii w Małopolsce. Premier Donald Tusk powołał na to stanowisko wicemarszałkini Sejmu Dorotę Niedzielę jako komisarza. Polityk w rozmowie z TVN24 na początku czerwca zapewniał, że nie czuje żalu z powodu tych zmian.

- Czasem są takie sytuacje, że trzeba zresetować, odświeżyć strukturę - powiedział.

Bezpośrednio po referendum zapowiadał aktywne zaangażowanie w kampanię przedterminowych wyborów na nowego prezydenta miasta, wspierając kandydatkę KO, senator Monikę Piątkowską. W ostatnim czasie jednak aktywność Miszalskiego w przestrzeni publicznej była ograniczona, o czym świadczy m.in. ostatni wpis na jego oficjalnym profilu z 6 czerwca.

Kontrowersyjne nagranie

Ciszę wokół osoby Aleksandra Miszalskiego przerwało nagranie wideo, które w poniedziałek pojawiło się na nieformalnej stronie "Dzielnica I - Magia Starego Miasta" na Facebooku, a następnie, po usunięciu, zostało rozpowszechnione na platformie X. Sprawę jako pierwszy opisał portal Love Kraków.

Na filmiku widać Aleksandra Miszalskiego, kiedy siedzi na murku przed lokalem przy ulicy Szczepańskiej, w centrum Krakowa. Były prezydent wykonywał niezborne ruchy ręką, sprawiając wrażenie, jakby próbował przybić "piątkę" z mężczyzną stojącym przed nim. Tym mężczyzną okazał się Dariusz Partyka, radny dzielnicy IV Prądnik Biały. Nagranie szybko stało się przedmiotem komentarzy politycznych. Poseł PiS Michał Woś udostępnił je na Facebooku.

- Czy na bruku wylądował były prezydent Krakowa Aleksander Miszalski? - zapytał w poście.

Oświadczenia uczestników

W odpowiedzi na doniesienia, radny dzielnicowy Dariusz Partyka w rozmowie z tvn24.pl podkreślił, że sam nie spożywa alkoholu. Wyjaśnił, że spotkał Miszalskiego przypadkowo, przechodząc ulicą Szczepańską.

- W moim odczuciu pan prezydent nie sprawiał wrażenia osoby, z którą dzieje się cokolwiek niepokojącego, a przebieg całej sytuacji nie zwrócił mojej szczególnej uwagi. Na filmiku, na którym zostaliśmy ujęci, akurat się żegnaliśmy, a cała sytuacja miała charakter prywatny – relacjonował.

To nie pierwszy raz, gdy Aleksander Miszalski znalazł się w centrum uwagi z powodu nagrania z życia prywatnego. W przeszłości, w pobliżu tego samego klubu, który jest przez niego lubiany, do mediów społecznościowych wyciekł film, na którym ówczesny prezydent, po imprezie, tańczącym krokiem wycierał podłogę mopem. Wówczas poseł PiS Łukasz Kmita skomentował, że "Kraków potrzebuje powagi". Miszalski, cytowany przez Radio Kraków, odpowiedział wtedy, że wykorzystywanie spraw prywatnych do walki politycznej nie jest w porządku.

Trzaskowski nie popuści po wywiadzie byłego ordynatora. Zawiadamia prokuraturę

Obecnie Aleksander Miszalski, komentując najnowsze nagranie dla TVN24, stwierdził, że nie dopuścił się niczego niestosownego.

- To jest mój prywatny czas. To nie jest żadna sytuacja poimprezowa. Byłem po prostu wieczorem na Rynku. Uważam za niestosowne nagrywanie i kolportowanie tego w mediach społecznościowych, skoro teraz nie pełnię żadnych funkcji publicznych. To jest absurdalne, że dziennikarze zajmują się tym, czy nieaktywny polityk siedzi na murku – powiedział.

Dopytywany o wcześniejsze deklaracje dotyczące zaangażowania w kampanię wyborczą, Miszalski wyjaśnił bez wahania.

- Od początku mówiłem, że nie będę twarzą tej kampanii. Jako szeregowy członek Platformy, tak jak każdy inny szeregowy członek Platformy, będę wspierać naszą kandydatkę - stwierdził. - Nie widzę nic zdrożnego w tym nagraniu. Wiem, w jakim byłem stanie i byłem w stanie bardzo dobrym. Do wszystkiego można dorobić sobie ideologię - dodał.

Komentarze innych polityków

Szczęsny Filipiak, szef krakowskich struktur Koalicji Obywatelskiej i radny sejmiku, w rozmowie z TVN24 podkreślił, że Aleksander Miszalski jest osobą powszechnie rozpoznawalną.

- Prezydent Aleksander Miszalski jest osobą bardzo rozpoznawalną i jeżeli ma wrócić do aktywnej polityki, a wierzę, że wróci, to musi uważać na tego typu sytuacje. Każda sytuacja dająca możliwość dowolnej interpretacji, póki co będzie wykorzystywana przez naszą opozycję i zawsze będą tworzone nieprzychylne oceny różnych sytuacji – ocenił. - To, co zobaczyliśmy na tym filmiku, to nic zdrożnego, a mimo to jest to wykorzystywane przeciwko prezydentowi - dodał.

Filipiak nawiązał także do wcześniejszych zarzutów stawianych Miszalskiemu przez inicjatorów referendum, które dotyczyły m.in. podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, wprowadzenia strefy czystego transportu oraz "niegodnego" sprawowania urzędu. Przykładem tego ostatniego był filmik, na którym Miszalski tańczył na dachu magistratu do wulgarnej piosenki, co sam polityk później uznał za błąd. Szef krakowskiej KO skrytykował osoby publikujące takie nagrania, mówiąc, że nie wie, "co jest w głowach ludzi, którzy chcą zabłysnąć publikowaniem takich nagrań", i podkreślił, że Miszalski, jako osoba prywatna, ma prawo "bawić się w każdym klubie lub dyskotece".

Jan Hoffman, jeden z inicjatorów referendum, wyraził obojętność wobec najnowszego nagrania. Stwierdził, że "nie interesuje" go ono, ponieważ "sytuacja zmieniła się 24 maja i później, gdy został odwołany z funkcji szefa regionu w partii. Aleksander Miszalski jest obecnie osobą prywatną i to, co robi w godzinach wieczornych, nie powinno interesować obcych osób" – ocenił.

Incydent na potańcówce

W tym samym tygodniu w sieci pojawiło się również inne nagranie z udziałem Aleksandra Miszalskiego, pochodzące z potańcówki z Maciejem Musiałem, która odbyła się 19 czerwca w Dworku Białoprądnickim. W wydarzeniu uczestniczył m.in. szef klubu radnych Koalicji Obywatelskiej, Grzegorz Stawowy, który wraz z Miszalskim wszedł na scenę i zabrał głos.

Podczas wystąpienia, były prezydent Krakowa zapewnił, że mimo jego odwołania, radny Stawowy zadba o to, by w budżecie miasta znalazły się środki na organizację kolejnych potańcówek. W trakcie jego przemówienia z tłumu dało się słyszeć pojedyncze głosy niezadowolenia, a jeden z uczestników głośno krzyknął wulgarne słowo, nakazując mu zejść ze sceny. Były prezydent zareagował, mówiąc: "Dzięki za ten komplement", i dodał, że nie zamierza na to odpowiadać.

Niektórzy użytkownicy platformy X interpretowali to zdarzenie jako "wybuczenie" polityka KO. Jednak radny Grzegorz Stawowy przedstawił odmienną perspektywę.

- Nie było ani buczenia, ani gwizdów. Jeden człowiek krzyknął wulgaryzm. Ja mówiłem, że cieszę się, że udało się pomóc i że w przyszłym roku również się postaram, za co dostałem oklaski – podkreślił w rozmowie z TVN24. - My, jako politycy, samorządowcy, musimy szczególnie uważać na sytuacje takie jak ta. To na pewno nie pomoże prezydentowi w jego przyszłej karierze. Aleksander musi się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości. Natomiast to nagranie bardzo się rozchodzi, bo jest kolportowane przez środowiska konfederacko-prawicowe - dodał.

Sonda
Kto zostanie prezydentem Krakowa?
Minister Motyka BEZLITOŚNIE: Kowalski, Mejza i Matecki to TROGLODYCI! Żywią się nienawiścią

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki