Trzaskowski nie popuści po wywiadzie byłego ordynatora. Zawiadamia prokuraturę

Rafał Trzaskowski zapowiedział skierowanie sprawy Szpitala Południowego do Prokuratora Generalnego po głośnym wywiadzie dr. Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero. Były ordynator oddziału chirurgii w miejskiej placówce przedstawił bardzo poważne zarzuty dotyczące funkcjonowania SOR-u, roli dr. Dawida Kacprzyka, rzekomego „saloniku VIP” oraz reakcji władz Warszawy.

Rafał Trzaskowski przemawiający do mikrofonu, w tle Szpital Południowy w Warszawie. Prezydent stolicy zapowiedział skierowanie sprawy do Prokuratury Generalnej. Więcej na ten temat przeczytasz na naszym portalu.
Autor: BRUNNER, PAWEL DABROWSKI
  • Dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym, mówił w Kanale Zero o poważnych nieprawidłowościach w placówce.
  • Lekarz twierdził, że alarmował władze Warszawy, w tym Rafała Trzaskowskiego.
  • W rozmowie padły zarzuty dotyczące śmierci pacjentów, błędów medycznych i wykonywania tomografii osobie zmarłej.
  • Jędrzejewski potwierdził też, że według jego wiedzy w szpitalu funkcjonował tzw. salonik VIP.
  • Rafał Trzaskowski zapowiedział wniosek do Prokuratora Generalnego o pilne czynności wyjaśniające.

Trzaskowski reaguje po wywiadzie lekarza. „Zwrócę się do Prokuratora Generalnego”

Po wywiadzie dr. Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero Rafał Trzaskowski opublikował mocny wpis w mediach społecznościowych. Prezydent Warszawy zapowiedział formalny ruch wobec organów ścigania. Chodzi o wypowiedzi byłego ordynatora chirurgii Szpitala Południowego, który opisywał rzekome dramatyczne wydarzenia w placówce i wskazywał na rolę dr. Dawida Kacprzyka.

„Wobec treści wywiadu udzielonego w dniu 23 czerwca 2026 r. przez dr Emilia Jędrzejewskiego w Kanale Zero redaktorowi Krzysztofowi Stanowskiemu dotyczącego rzekomych wydarzeń, które miały mieć miejsce w Warszawskim Szpitalu Południowym z udziałem dr Dawida Kacprzyka w okresie zatrudnienia w tym szpitalu obu wymienionych lekarzy zwrócę się jutro z wnioskiem do Prokuratora Generalnego o pilne podjęcie przez prokuraturę stosownych czynności wyjaśniających” – napisał Rafał Trzaskowski.

Wpis prezydenta Warszawy pojawił się po rozmowie, w której dr Jędrzejewski stawiał bardzo ciężkie zarzuty dotyczące nie tylko samego szpitala, ale także sposobu nadzoru nad miejską placówką. Według lekarza problem miał dotyczyć bezpieczeństwa pacjentów, decyzji personalnych, wpływów politycznych oraz atmosfery strachu wśród części personelu.

Były ordynator twierdzi, że alarmował Trzaskowskiego

Jednym z najważniejszych wątków wywiadu była próba kontaktu dr. Jędrzejewskiego z Rafałem Trzaskowskim. Lekarz relacjonował, że najpierw próbował zainteresować sprawą organy szpitala, w tym zarząd i radę nadzorczą, a później zdecydował się zwrócić bezpośrednio do prezydenta Warszawy. Zero.pl podaje, że Jędrzejewski mówił o wysłaniu szczegółowej wiadomości do Trzaskowskiego przez WhatsApp.

„I wysyłam finalnie wiadomość do prezydenta” – mówił dr Jędrzejewski.

„Dzwonię. Dostaję wiadomość: proszę napisać WhatsAppem wiadomość. Ja nie chcę tego robić. Ja chcę po prostu: zabierzcie to coś z tego szpitala” – mówił lekarz w Kanale Zero.

Dr Jędrzejewski przekonywał, że ostatecznie napisał do prezydenta Warszawy, ale nie doczekał się reakcji.

„W końcu piszę. I telefon milczy. Biorąc pod uwagę to, że nikt nie reagował, to tak sobie myślę: system, nie? Nie wiem, o co chodzi w tym wszystkim” – stwierdził.

Na antenie lekarz miał sprawdzić, czy wiadomość została odczytana. Jak wynika z relacji Zero.pl, pokazał, że przy wiadomości widniały „dwie szare” kreski.

Posłanka KO załatwiła sobie badanie. Emeryt z Siedlec: A ja muszę czekać latami!

„Dwie szare” – powiedział dr Jędrzejewski.

„Zarządzanie szpitalem niemerytoryczne, upolitycznione i demoralizujące”

W rozmowie przytoczono także fragmenty wiadomości, którą lekarz miał skierować do prezydenta Warszawy. Dr Jędrzejewski przedstawiał się w niej jako lekarz, obywatel i ordynator, który alarmuje w sprawie sytuacji w placówce zarządzanej przez miasto.

„Szanowny panie prezydencie, zwracam się do pana jako lekarz, obywatel i ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego z głębokim niepokojem i poczuciem odpowiedzialności za sytuację, jaka panuje w zarządzanej przez miasto jednostce” – brzmiał fragment przywoływanej wiadomości.

Dalej, według relacji lekarza, padały jeszcze mocniejsze sformułowania. Dr Jędrzejewski miał pisać o barierze, którą stanowił sposób zarządzania placówką.

„Zarządzanie Szpitalem Południowym wymyka się normom zdroworozsądkowym i merytorycznym. Nie chodzi tylko o moje stanowisko. Chodzi o przyszłość tej placówki, o bezpieczeństwo pacjentów” – miał alarmować.

„Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy”. Najcięższe zarzuty lekarza

Najmocniejsze słowa padły jednak przy opisie funkcjonowania SOR-u. Dr Jędrzejewski twierdził, że w placówce miało dochodzić do tragicznych w skutkach błędów medycznych. Wskazywał na rolę Dawida Kacprzyka, który według jego relacji miał faktycznie zarządzać SOR-em mimo braku odpowiedniego doświadczenia i zakończonej specjalizacji.

 „Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy” – mówił dr Emil Jędrzejewski.

Lekarz przekonywał, że problem miał dotyczyć procedur wykonywanych w sposób wadliwy.

„Procedury były wykonywane w sposób wadliwy. W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się śmiercią” – stwierdził.

Pytany o szczegóły, dr Jędrzejewski mówił o błędach przy intubacji. W pewnym momencie zaznaczył jednak, że sprawą powinni zająć się śledczy.

„Zostawmy, to już prokurator” – powiedział.

„Martwemu wykonuje się tomografię”. Drastyczna relacja z SOR-u

W wywiadzie pojawił się także opis sytuacji dotyczącej pacjenta, który według relacji lekarza miał zostać przyjęty na SOR, a później przez dłuższy czas pozostać bez właściwej opieki. Dr Jędrzejewski mówił, że pacjent miał zostać odnaleziony martwy po kilku godzinach.

„Znika i po paru godzinach ktoś się orientuje, że on nie żyje” – relacjonował lekarz.

Jeszcze mocniej zabrzmiał fragment dotyczący wykonywania tomografii osobie, która już nie żyła.

„Z jakiego powodu pacjentowi martwemu wykonuje się tomografię?” – pytał dr Jędrzejewski.

Lekarz sugerował, że chodziło o działania podejmowane już po fakcie, aby dokumentacja wyglądała inaczej.

„Po to, żeby coś tam markować, coś robić, dokumentację” – mówił.

W innym fragmencie stwierdził również:

„Cały szpital wie, że ludzie umierają na SOR-ze, bo są niezaopiekowani albo wadliwie leczeni, a następnie nieboszczykom wykonuje się jakieś czynności”.

Wątek Renaty Kaznowskiej i władz Warszawy

Dr Jędrzejewski mówił również o wiceprezydent Warszawy Renacie Kaznowskiej. Według jego relacji próbował dotrzeć także do niej, ale nie udało mu się doprowadzić do rozmowy o nieprawidłowościach. Twierdził, że władze miasta nie chciały przyjąć wiedzy o skali problemu.

„Robiłem też wszystko, żeby się spotkać z panią Kaznowską” – mówił lekarz.

Według jego relacji miał usłyszeć, że nie będzie „chirurg zarządzał szpitalem”.

„Pani wiceprezydent Warszawy mogła posiąść wiedzę na temat nieprawidłowości, ale skutecznie broniła się przed tym” – stwierdził dr Jędrzejewski.

Lekarz wskazywał też na polityczne koneksje Dawida Kacprzyka. W rozmowie padły słowa o poczuciu bezkarności.

„Dawid Kacprzyk czuł się bezkarny. Zdecydowanie to wynikało z koneksji politycznych” – mówił były ordynator.

Rada nadzorcza, zarząd i „znajomy pana prezydenta”W wywiadzie wrócił też temat rady nadzorczej i zarządu Szpitala Południowego. Dr Jędrzejewski twierdził, że próbował zgłaszać problemy osobom odpowiedzialnym za nadzór nad placówką. Jak mówił, rozmawiał z członkiem rady nadzorczej, który miał przedstawić się jako znajomy prezydenta Warszawy.

„Rozmawiam z kimś z rady nadzorczej, kto mi się przedstawił jako znajomy pana prezydenta, i mówię czarno na białym, że to, co się dzieje, jest niedopuszczalne” – mówił dr Jędrzejewski.

Ratusz wcześniej informował o działaniach podjętych wobec szpitala. Miasto podało, że trwa audyt, a Szpital Południowy złożył zawiadomienie do prokuratury dotyczące podejrzenia niekorzystnego rozporządzenia mieniem. 18 czerwca rada nadzorcza odwołała zarząd szpitala, a 19 czerwca zapadła decyzja o odwołaniu rady nadzorczej.

Rafał Trzaskowski zapowiadał także zmiany w radach nadzorczych miejskich placówek medycznych.

„W Warszawskim Szpitalu Południowym zostanie powołana nowa rada nadzorcza, a rady nadzorcze miejskich spółek medycznych będą wzmocnione i nie będzie w nich polityków” – informował prezydent Warszawy.

Prezydent apelował przy tym, by pozwolić szpitalowi normalnie pracować.

„Szpital Południowy musi normalnie pracować. Tam są pacjenci, lekarze, pielęgniarki, ratownicy, personel administracyjny. Tam codziennie udzielana jest pomoc ludziom, którzy jej potrzebują” – mówił Trzaskowski.

Nowa rada nadzorcza. Trzaskowski podał nazwiskaPo wybuchu afery Rafał Trzaskowski ogłosił powołanie nowej rady nadzorczej Szpitala Południowego. W jej skład weszli Anna Walicka-Dąbrowska, Katarzyna Taraszkiewicz-Sirocka oraz prof. Mariusz Bidziński. Prezydent Warszawy przekonywał, że nowy skład ma gwarantować profesjonalny nadzór nad placówką.

„Ten skład gwarantuje połączenie doświadczenia i kompetencji w wielu obszarach: od prawa, przez funkcjonowanie spółek, po wiedzę medyczną” – komentował Rafał Trzaskowski.

Sprawą zajmuje się już prokuratura. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Antoni Skiba informował, że wszczęto dwa postępowania dotyczące Szpitala Południowego. Jedno dotyczy niekorzystnego rozporządzenia mieniem, drugie ma szerszy zakres i obejmuje kwestię niegospodarności osób odpowiedzialnych za funkcjonowanie placówki.

„Salon VIP” w szpitalu. Lekarz potwierdził istnienie specjalnego pokojuOsobnym wątkiem wywiadu był tzw. salonik VIP. Dr Jędrzejewski był pytany, czy w Szpitalu Południowym faktycznie istniało specjalne pomieszczenie dla ważnych osób. Lekarz potwierdził, że według jego wiedzy takie miejsce funkcjonowało, choć sam miał w nim nie być.

„Tak. Ja w nim nigdy nie byłem” – powiedział.

Były ordynator mówił, że pomieszczenie miało powstać kosztem przestrzeni dla pacjentów.

„Sala, w której początkowo przebywali pacjenci, została zabrana pacjentom i przerobiona na salonik, pokój, salonik dla ważniejszych gości” – relacjonował.

Dr Jędrzejewski sugerował jednak, że sam salonik był tylko elementem szerszego problemu.

„Ten salonik VIP to nic. Jeżeli kogoś przeniesie się z normalnego świata do świata, który funkcjonował tam, to są to rzeczy nieprawdopodobne” – mówił.

Polityka SE Google News
CZUBEK GÓRY LODOWEJ - PATRYK SŁOWIK O AFERZE W SZPITALU POŁUDNIOWYM
Sonda
Czy państwo powinno ostrzej kontrolować czas pracy i zarobki lekarzy finansowane z publicznych pieniędzy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki