Spis treści
Teksas zmienia barwy. Historyczny triumf w mateczniku Republikanów
Zgodnie z relacją amerykańskiej stacji CNN, największym zaskoczeniem tegorocznych wyborów połówkowych (midterms) jest spektakularne załamanie się republikańskiej dominacji w Teksasie. Stan ten, będący od trzech dekad niezdobytą twierdzą prawicy, w zaledwie jedną noc całkowicie zmienił swoje polityczne oblicze. James Talarico, reprezentujący Partię Demokratyczną, wygrał głośny wyścig o miejsce w Senacie. Pokonał uwikłanego w liczne skandale Kena Paxtona, który cieszył się osobistym poparciem Donalda Trumpa. Talarico odniósł sukces mimo gigantycznego zaangażowania finansowego Elona Muska, który zainwestował w komitety PAC i kampanię Republikanów astronomiczne 168 milionów dolarów.
Zmiana warty nastąpiła również w wyścigu o urząd gubernatora Teksasu. Demokratka Gina Hinojosa zdołała zdetronizować urzędującego od ponad dekady Grega Abbotta, mimo iż ten dysponował imponującym funduszem wyborczym przekraczającym 100 milionów dolarów. Teksaski przełom to jednak zaledwie element szerszego zjawiska – gwałtownego powrotu Demokratów do łask w tzw. Pasie Rdzy (Rust Belt) oraz w regionie Środkowego Zachodu. Partia ta wygrała kluczowe starcia senackie i gubernatorskie w stanach takich jak Iowa, Michigan, Minnesota i Ohio, odbijając miejsca, które wydawały się trwale utracone na rzecz prawicy.
Ryzykowna strategia i fiasko namaszczeń ze strony prezydenta
Amerykańscy komentatorzy polityczni podkreślają, że osłabienie pozycji Republikanów to w dużej mierze efekt nietrafionych decyzji kadrowych forsowanych przez administrację. Prezydent wspierał kandydatów radykalnych, ignorując przestrogi i prośby o umiarkowanie płynące od partyjnych strategów. W Ohio zdeklarowany lojalista Vivek Ramaswamy, po kontrowersyjnej kampanii opartej na negatywnych spotach reklamowych, które zraziły niezależnych wyborców, przegrał walkę o urząd gubernatora z Demokratką Amy Acton. Podobny scenariusz zrealizował się w Georgii, gdzie faworyzowany przez prezydenta Mike Collins musiał uznać wyższość urzędującego senatora Jona Ossoffa.
Nie powiodły się także próby administracyjnego korygowania mapy wyborczej (gerrymandering), które miały na celu zabetonowanie republikańskiej większości w Izbie Reprezentantów. Demokraci zdołali utrzymać pozycję w większości z 15 zagrożonych okręgów. Doskonałym przykładem jest sytuacja w 34. okręgu kongresowym w południowym Teksasie – mimo przerysowania granic w sposób wyraźnie sprzyjający prawicy, Demokrata Vicente Gonzalez wygrał starcie z dwucyfrową przewagą. Równie skutecznie swój mandat obronił Shomari Figures w Alabamie, dowodząc, że tegoroczna inżynieria wyborcza nie była w stanie powstrzymać fali mobilizacji elektoratu sprzeciwiającego się obecnej administracji.
Przesunięcia demograficzne i nowa generacja amerykańskich liderów
Tegoroczne głosowanie zweryfikowało również tezę o trwałym przejściu mniejszości latynoskiej na stronę Partii Republikańskiej. Poważny sygnał ostrzegawczy nadszedł z Florydy, która od kilku lat uchodziła za stabilny punkt na mapie GOP. W silnie latynoskim 27. okręgu kongresowym w Miami-Dade, gdzie zaledwie dwa lata temu Republikanka Maria Elvira Salazar wygrywała przewagą 20 punktów procentowych, tym razem jej pojedynek z Demokratą Eliottem Rodriguezem opiera się na marginesie zaledwie tysiąca głosów. Świadczy to o tym, że polityczne zyski, jakie Republikanie wypracowali wśród Latynosów w 2024 roku, mogły ulec drastycznemu zatarciu.
Wybory z 2026 roku zapiszą się na kartach amerykańskiej historii politycznej także jako moment bezprecedensowych przełomów w reprezentacji. Keisha Lance Bottoms z Georgii została pierwszą w historii USA czarnoskórą kobietą wybraną na urząd gubernatora. Równolegle na Florydzie Byron Donalds przeszedł do historii jako pierwszy czarnoskóry republikański gubernator w kraju. Historyczne zwycięstwo odniosła również Deb Haaland w Nowym Meksyku, zostając pierwszą gubernatorką z rdzennych Amerykanów. Zmiany nie ominęły Senatu, do którego po raz pierwszy wybrani zostali m.in. otwarcie homoseksualny Chris Pappas z New Hampshire, pierwsza kobieta reprezentująca Karolinę Południową – Annie Andrews – oraz Abdul El-Sayed z Michigan, pierwszy wyłoniony w tym stanie muzułmański senator.
Połówkowy sprawdzian kształtuje mapę przed starciem w 2028 roku
Wybory w środku kadencji to tradycyjnie kluczowy test dla urzędującej głowy państwa, stanowiący polityczne referendum nad stanem gospodarki i bieżącą retoryką Waszyngtonu. Dla wielu wpływowych polityków Partii Demokratycznej tegoroczny sukces stał się idealną platformą do budowy rozpoznawalności przed wyborami prezydenckimi w 2028 roku. Gubernatorzy tacy jak JB Pritzker z Illinois czy Josh Shapiro z Pensylwanii z łatwością zagwarantowali sobie reelekcję, naturalnie wyrastając na czołowych kandydatów do przejęcia sterów w Białym Domu. Zdecydowane zwycięstwo senatora Ossoffa w Georgii również sprawiło, że jego nazwisko zaczęło pojawiać się w kontekście najważniejszego wyścigu w kraju.
Mimo to, Donald Trump podczas wystąpień telewizyjnych odrzucał odpowiedzialność za straty terytorialne, tłumacząc je słabością samych kandydatów i nieprzychylnością mediów informacyjnych. Jednak twarde liczby i utrata miejsc w kluczowych regionach diametralnie zmieniają sytuację polityczną. Symbolicznym ciosem dla prawicy stało się przejęcie przez Demokratów fotela senatorskiego w Karolinie Południowej po raz pierwszy od 1998 roku. Utrata większości w tak kluczowych stanach oznacza, że ostatnie dwa lata bieżącej prezydentury będą obarczone ogromnymi trudnościami w forsowaniu ustaw, a każda inicjatywa legislacyjna będzie wymagała niezwykle trudnych kompromisów w podzielonym Kongresie.