Spis treści
Demokraci na prowadzeniu w ogólnokrajowych sondażach
Jak relacjonuje serwis Al Jazeera, według najnowszych danych agregatora RealClearPolling Demokraci mogą liczyć na poparcie rzędu 51,4 proc., podczas gdy Republikanie notują 43,2 proc. Różnica wynosząca ponad 8 punktów procentowych oddaje rosnące zaniepokojenie amerykańskich wyborców sytuacją gospodarczą oraz malejące wskaźniki poparcia dla urzędującego prezydenta Donalda Trumpa.
Badanie Marquette Law School Poll, przeprowadzone pod koniec października w stanie Wisconsin, wskazuje, że politykę prezydenta pozytywnie ocenia 37 proc. badanych, a 61 proc. wyraża dezaprobatę. Prawdziwym problemem dla rządzącej administracji są jednak kwestie ekonomiczne. Zaledwie 16 proc. respondentów uważa, że ich sytuacja finansowa poprawiła się w ciągu ostatniego roku, natomiast 42 proc. twierdzi, że uległa ona pogorszeniu. Charles Franklin, dyrektor odpowiedzialny za badanie, zaznacza, że to rozczarowanie stanem krajowej gospodarki zapewnia Demokratom przewagę i silnie mobilizuje ich elektorat do udziału w nadchodzących wyborach połówkowych (midterm elections).
Wyrównana gra o Senat. Teksas i Michigan pod lupą
Mimo solidnej przewagi Demokratów w ujęciu ogólnokrajowym, o ostatecznym układzie sił w Waszyngtonie zadecyduje wynik w poszczególnych stanach. Uwagę analityków przykuwa między innymi Teksas, gdzie według sondażu stacji CNN, Demokrata James Talarico wyprzedza republikańskiego prokuratora generalnego Kena Paxtona, zdobywając 49 proc. poparcia wobec 43 proc. dla rywala. W stanach tzw. Pasa Rdzy (Rust Belt) również toczy się walka. W Michigan badania opinii publicznej wskazują na prowadzenie polityka Partii Demokratycznej Abdula El-Sayeda, który wyprzedza Republikanina Mike'a Rogersa wynikiem 49 proc. do 42 proc.
W obliczu tak wyrównanej walki obie partie wysłały w teren swoje największe polityczne gwiazdy. Wiceprezydent JD Vance pojawił się na wiecach w Teksasie, apelując do sympatyków o obronę stanu przed zmianą jego konserwatywnego charakteru. Z kolei w Georgii, wspierając ubiegającego się o reelekcję senatora Jona Ossoffa, przemawiał były prezydent Barack Obama. Republikański kontrkandydat Ossoffa, Mike Collins, szybko skwitował te wizyty jako objaw politycznej desperacji rywala w obliczu niepewnego wyniku i trudnej końcówki kampanii.
"Decoy Dan", czyli spór prawny, który może opóźnić wyniki na Alasce
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków tegorocznych wyborów do Senatu jest sytuacja na Alasce. Oprócz startującej z ramienia Demokratów Mary Peltoli oraz urzędującego republikańskiego senatora, Dana S. Sullivana, na karcie do głosowania znalazł się kandydat o niemal identycznym nazwisku – Dan J. Sullivan. Pojawienie się tzw. „Fałszywego Dana” (Decoy Dan) wywołało wściekłość w obozie konserwatystów, którzy oskarżają sztab Demokratów o celowe zdezorientowanie prawicowego elektoratu i rozbijanie poparcia dla obecnego senatora.
Prezydent Donald Trump otwarcie nazwał tę sytuację „oszustwem wyborczym”, a w analizę doniesień zaangażował się Departament Sprawiedliwości. Mary Peltola stanowczo odpiera te zarzuty, twierdząc, że to jedynie kampanijna zasłona dymna stworzona w celu odwrócenia uwagi od rosnących kosztów życia mieszkańców. Eksperci polityczni i amerykańscy korespondenci alarmują, że sądowa batalia o rzetelność kart do głosowania na Alasce może mieć potężne implikacje dla całego kraju. Jeśli to ten stan zadecyduje o większości w Senacie, kontrolę nad wyższą izbą Kongresu poznamy dopiero wiele tygodni po zamknięciu lokali wyborczych.
Gospodarka i logistyka sztabów w ostatnich godzinach
Końcówka kampanii upływa pod znakiem obaw ekonomicznych. Media zwracają uwagę, że na kluczowych, lokalnych rynkach w stanach wahających się (swing states), na przykład w Arizonie, to przede wszystkim galopujące rachunki za artykuły spożywcze stają się dla wyborców najważniejszym czynnikiem przy urnach. Aby zmaksymalizować swoje zasięgi, Donald Trump zrezygnował z kilku zaplanowanych wcześniej fizycznych wieców w Kansas i Iowa, decydując się na przeprowadzenie gigantycznej operacji telefonicznej obejmującej prawie 20 stanów.
Po stronie Demokratów równie intensywnie pracuje była wiceprezydent Kamala Harris. Przemawiając do studentów Clark Atlanta University, prosiła młode pokolenie o zaangażowanie w sprawy publiczne i udział w wyborach lokalnych, bo to one decydują o ich codziennym życiu. Zarówno dla sztabów republikanów, jak i demokratów, obecny moment oznacza pełną koncentrację na logistyce. Ostateczny wynik zależy od operacji naziemnych (tzw. Get Out the Vote) oraz tego, która strona zdoła fizycznie dotrzeć do milionów zarejestrowanych wyborców i skłonić ich do oddania ważnego głosu.