Spór wokół stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego nie wygasa. Mariusz Błaszczak zaapelował do byłego premiera, aby podporządkował się decyzji władz Prawa i Sprawiedliwości i zrezygnował z działalności w Rozwoju Plus.
Przewodniczący klubu parlamentarnego PiS mówił o tym w „Porannym Ringu” „Super Expressu”. Jak podkreślił, liczy na jednoznaczną deklarację Morawieckiego.
Błaszczak czeka na decyzję Morawieckiego
– Liczę na to, że również Mateusz Morawiecki złoży deklarację o działaniu w Prawie i Sprawiedliwości, odstąpi od stowarzyszenia, bo jeszcze jest jeden bardzo ważny powód, oprócz tego, że mamy taką dwoistość w naszej aktywności, ten powód [...] ten grill planowany na 31 lipca jest pretekstem do tego, żeby odebrać finansowanie Prawu i Sprawiedliwości – powiedział Mariusz Błaszczak w „Porannym Ringu” „Super Expressu”.
Polityk przekonywał, że takie obawy pojawiają się nie tylko w samym PiS. Według niego o możliwych konsekwencjach wydarzenia mówią również przedstawiciele innych środowisk politycznych.
„Wiemy, jak interpretuje to PKW”
Błaszczak przypomniał ubiegłoroczny spór dotyczący pieniędzy dla Prawa i Sprawiedliwości. Jak mówił, partia ma już doświadczenie z oceną jej wydatków przez Państwową Komisję Wyborczą.
Morawiecki przejmie PiS! Polacy nie mają wątpliwości
– W ubiegłym roku odebrano Prawu i Sprawiedliwości finansowanie, posługując się pretekstem zgoła podobnym, o którym teraz wy mówicie. A my mamy jeszcze doświadczenie wynikające z tego, że rozliczamy się corocznie i wiemy, jak interpretuje Państwowa Komisja Wyborcza działania, wydatki – powiedział były minister obrony.
Zdaniem Błaszczaka właśnie dlatego kierownictwo PiS musi zachować szczególną ostrożność. W jego ocenie nawet wydarzenie organizowane przez stowarzyszenie może zostać powiązane z działalnością polityczną partii.
Stowarzyszenia miały być think tankami
Szef klubu PiS odniósł się również do pierwotnych ustaleń dotyczących organizacji tworzonych przez polityków partii.
– My wtedy mówiliśmy o tym, że te stowarzyszenia mają mieć charakter think tanków – podkreślił.
Błaszczak już wcześniej krytykował organizowanie dużych wydarzeń przez środowisko byłego premiera. Przekonywał, że aktywność wykraczająca poza przygotowywanie analiz i propozycji programowych może nadawać stowarzyszeniu inny, bardziej polityczny charakter.
PiS potrzebuje pieniędzy na kampanię
Polityk zaznaczył, że spór nie dotyczy jedynie zasad obowiązujących wewnątrz partii. Jego zdaniem PiS musi zabezpieczyć środki potrzebne do przedstawienia programu podczas kolejnej kampanii wyborczej.
– Żeby zabezpieczyć przyszłość, bo zależy nam na tym, żeby można było przedstawić w kampanii wyborczej nasze postulaty programowe. Żeby to zrobić, musimy mieć finansowanie. Jeżeli PKW nam odbierze pod pretekstem takim właśnie finansowanie, no to znowu będziemy się odwoływać do wsparcia ludzi – powiedział Błaszczak.
Szef klubu PiS podziękował przy tym osobom, które wcześniej wpłacały pieniądze na działalność ugrupowania. Przekonywał, że wsparcie sympatyków pomogło partii podczas kampanii Karola Nawrockiego.
– Dziękujemy wszystkim tym, którzy wsparli nas finansowo w ubiegłym roku, bo dzięki temu wygrał Karol Nawrocki. Świetny prezydent. [...] Pan prezydent Karol Nawrocki to kandydat Prawa i Sprawiedliwości, który wygrał w nierównej walce, a ta walka była nierówna, bo zabrano Prawu i Sprawiedliwości finansowanie – mówił.
Błaszczak: PiS nie może prowadzić dwóch kampanii
Kolejnym punktem sporu jest strategia przed następnymi wyborami parlamentarnymi. Oficjalnym kandydatem PiS na premiera jest Przemysław Czarnek. Jednocześnie aktywność Morawieckiego i jego stowarzyszenia jest przez część działaczy odbierana jako prowadzenie równoległej prekampanii.
– Naszym kandydatem na urząd premiera jest pan prof. Przemysław Czarnek, ale mamy też równoległą niejako prekampanię – ocenił Błaszczak.
Polityk przekonywał, że wybór Czarnka nie był przypadkowy ani podjęty pod wpływem chwili.
– Nasz kandydat jest przemyślany. To jest naprawdę przemyślane, to nie jest jakiś impuls. Wskazanie Przemysława Czarnka jako potencjalnego premiera kiedyś w przyszłości jest przemyślaną decyzją – mówił.
Błaszczak podkreślił, że Prawo i Sprawiedliwość nie może jednocześnie promować dwóch osób pretendujących do kierowania przyszłym rządem.
– Prawo i Sprawiedliwość nie może mieć dwóch kandydatów na urząd prezesa Rady Ministrów, no nie może – stwierdził.
Błaszczak zgadza się z jednym argumentem Morawieckiego
Były minister obrony odniósł się także do wystąpienia Mateusza Morawieckiego. Były premier mówił w nim o konieczności wyciągania wniosków z popełnionych błędów oraz budowania szerokiego obozu polskiej prawicy i centroprawicy.
Błaszczak uznał potrzebę poszerzania poparcia i wyciągania wniosków za „słuszny argument”. Jednocześnie podtrzymał stanowisko, że takie działania powinny odbywać się wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości, a nie poprzez równoległe struktury.
Błaszczak o sporach z Morawieckim: rozmawiać, nie stawiać zarzutów
Mariusz Błaszczak odniósł się także do argumentu Mateusza Morawieckiego, że Prawo i Sprawiedliwość powinno poszerzać swoją bazę wyborczą. Jego zdaniem takie rozmowy powinny odbywać się wewnątrz partyjnych władz, a nie poprzez publiczną wymianę oskarżeń.
– Zarzuca zarzut. Po cóż te zarzuty? Takie dyskusje powinny się toczyć na przykład podczas prezydium komitetu politycznego. [...] To nie jest przeciąganie liny w sensie, że tu staje jeden, a z drugiej strony 100. No jak ten jeden ma linę przeciągnąć na swoją stronę? Rozmawiać, ale argumenty, argumenty, nie jakieś zarzuty – powiedział.
Błaszczak przekonywał, że partia musi pozostać zjednoczona. Zaznaczył również, że osoby działające wbrew przyjętym zasadom powinny liczyć się z reakcją władz ugrupowania.
Będą konsekwencje dla „rozłamowców”?
– Będą konsekwencje wyciągnięte wobec tych, którzy się sprzeniewierzają podstawowej zasadzie. [...] My uważamy, że jest to przejaw takiego elementarnego braku solidarności. My apelujemy do Polaków, wyborcy płacą i bardzo za to dziękujemy. Parlamentarzyści zachowują się w sposób konsekwentny – mówił szef klubu PiS.
Błaszczak ponownie zaapelował do posłów i senatorów związanych ze stowarzyszeniami, aby wybrali działalność w Prawie i Sprawiedliwości.
Zapewniał przy tym, że parlamentarzyści pracujący na rzecz ugrupowania mogą liczyć na odpowiednie miejsca na listach wyborczych.
Błaszczak obiecuje „godne miejsca” na listach
– Zwracam się do koleżanek i kolegów parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, również do tych, którzy są w stowarzyszeniu, żeby wybrali Prawo i Sprawiedliwość. [...] Chodzi o to, żeby jako poseł, który pracuje na rzecz Polski, znajdował się na takim miejscu, na którym nie wyprzedza go na przykład ktoś, kto nie ma doświadczenia parlamentarnego – powiedział.
– Nam zależy na tym, żeby powtórzyć wynik wyborów z 19 roku. Wtedy Prawo i Sprawiedliwość zyskało rekordowo wysokie poparcie. Dlatego że byliśmy zjednoczeni – stwierdził.
Błaszczak uderza w rząd. Mówi o cenach paliw
W „Porannym Ringu” pojawił się również temat gospodarki i rosnących kosztów życia. Błaszczak porównał obecne ceny paliw z sytuacją za rządów PiS.
– Proszę zwrócić uwagę na kurs dolara, wtedy ponad 4 zł, dziś poniżej 4 zł. Proszę zwrócić uwagę na ceny baryłki ropy, wtedy ponad 100, dziś 90, a ceny wyższe. No więc dlaczego ceny wyższe? Dlatego, że rząd Donalda Tuska łupi Polaków – przekonywał.
Były minister obrony zarzucił także obecnej ekipie szybkie zwiększanie zadłużenia państwa.
– Chodzi o to, żeby odsunąć od władzy fatalny rząd Donalda Tuska, który zadłuża Polskę ponad miliard złotych dziennie, powoduje, że ceny paliwa są ekstremalnie wysokie, a mówi, że nic nie może w tej sprawie zrobić – mówił Błaszczak.
PiS zapowiada zmiany w ochronie zdrowia
Błaszczak przedstawił również główne założenia programu PiS dotyczącego ochrony zdrowia. Jednym z najważniejszych punktów ma być wyraźne rozdzielenie publicznego i prywatnego systemu.
– Mamy spójny projekt, on się sprowadza przede wszystkim do tego, żeby oddzielić publiczną od prywatnej służby zdrowia. [...] Druga rzecz: trzeba kształcić więcej lekarzy. Kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, otwieraliśmy kierunki lekarskie i one niestety, część z nich została zamknięta za rządu koalicji 13 grudnia – powiedział.
Zdaniem polityka państwo powinno zwiększać liczbę lekarzy, ale jednocześnie tworzyć warunki, które zachęcą medyków do pozostania w Polsce.
„Nam zależy, żeby lekarze nie wyjeżdżali”
– Nam zależy na tym, żeby lekarze nie wyjeżdżali z Polski, żeby swoją praktykę prowadzili w naszym kraju. Przecież wykształcenie lekarza to są konkretne setki tysięcy, więc w związku z tym trzeba spowodować, żeby lekarze godnie zarabiali – podkreślił.
Błaszczak ocenił, że problemem nie są same wynagrodzenia lekarzy, lecz sposób zorganizowania całego systemu. PiS chce przed kolejnymi wyborami przedstawić własny plan zmian w ochronie zdrowia.
Błaszczak o panelu Morawieckiego, Rokity i Andrzejczaka
Szef klubu PiS został także zapytany o wydarzenie z udziałem Mateusza Morawieckiego, Jana Marii Rokity i gen. Rajmunda Andrzejczaka. Według Błaszczaka nie jest to wyłącznie dyskusja ekspercka.
– Wygląda na to, że to jest inicjatywa polityczna. Czy ta inicjatywa polityczna służy Polsce? Nie, nie służy Polsce, bo rozbija Prawo i Sprawiedliwość. [...] To jest symptomatyczne – wracający z emigracji politycznej Jan Maria Rokita, aspirujący Mateusz Morawiecki i trzecia osoba, czyli ktoś od bezpieczeństwa – powiedział.
Błaszczak nie ukrywał, że aktywność byłego premiera odbiera jako budowanie własnego zaplecza politycznego. Jego zdaniem takie inicjatywy mogą osłabiać PiS zamiast poszerzać jego elektorat.
W ocenie szefa klubu ugrupowanie powinno przygotowywać się do wyborów jako jedna drużyna, z jednym kandydatem na premiera i wspólnym programem.