Finanse państwa, ceny paliw, zadłużenie oraz polityka rządu przed zbliżającymi się wyborami – to jedne z najważniejszych tematów rozmowy z Tomaszem Wróblewskim w Porannym Ringu. Publicysta przedstawił bardzo krytyczną ocenę sytuacji gospodarczej Polski i ostrzegał przed konsekwencjami dalszego zwiększania wydatków. Punktem wyjścia była dyskusja o cenach paliw i działaniach państwa zmierzających do ich obniżenia. Zdaniem Wróblewskiego nie ma jednak „darmowych lunchów”, a koszt obecnych działań państwa ostatecznie i tak będzie trzeba ponieść. - Prawda jest taka, że te obniżki, z którymi dzisiaj mamy do czynienia w całości gospodarki, pojmowane jako całość, w pewnym momencie nas gdzieś trafi, to co dzisiaj zaoszczędzimy. No to już raz trafia, znaczy nie ma darmowych lunchów. w ekonomii — mówił.
Zobacz: Jacek Protasiewicz zabrał ukochaną do Sopotu. Ale to nie on zapłacił rachunek!
Wróblewski wskazywał m.in. na zadłużenie państwa i koszty jego finansowania. Jego zdaniem problem wykracza daleko poza samą kwestię cen paliw. — Natomiast jakby rząd stracił jakikolwiek bufor. Ja nie mówię, że stracił dlatego, że zaczął subsydiować paliwa, ale stracił dlatego, że utracił kontrolę nad własnymi wydatkami, które są cały czas wyższe, przy bardzo niestabilnej sytuacji na rynkach międzynarodowych. Nie jestem w stanie powiedzieć, jak to do końca się skończy. Natomiast jest to droga donikąd — powiedział.
Publicysta zwrócił również uwagę na zachowania inwestorów i przedsiębiorców. — Zresztą czują to inwestorzy, ludzie którzy mają pieniądze. Także albo lokują je w inne waluty, albo w nieruchomości, inwestują polscy przedsiębiorcy za granicą. Także to są mocno niepokojące sygnały, ale najbardziej niepokojące w tym, że nie ma żadnej odpowiedzi ze strony rządu — stwierdził.
„Nie ma pomysłu, nie ma jakiegoś planu”
Wróblewski zarzucił rządowi brak planu dotyczącego sytuacji finansowej. — Nie ma pomysłu, nie ma jakiegoś planu normalizacji rynku finansowego w Polsce — powiedział. Krytycznie odniósł się również do decyzji prezydenta dotyczącej ustawy związanej z cenami paliw. — Prezydent pewnie został trochę postawiony pod ścianą, podpisując tą ustawę. Rzeczywiście ona wydaje się być bardzo dziwna, ponieważ obciąża podatkami spółki wstecz. Także to jest dość z takiego prawnego punktu widzenia dziwne (...) Natomiast przede wszystkim wpisał się w całą tą politykę redystrybucji i stopniowego rujnowania finansów publicznych — przekonywał.
Wybory w 2027 roku. Wróblewski przewiduje pogorszenie sytuacji
Najbardziej polityczna część wypowiedzi Wróblewskiego dotyczyła jednak przyszłorocznych wyborów. Publicysta połączył politykę gospodarczą z kalkulacjami partii przygotowujących się do walki o głosy. W jego ocenie wzrost gospodarczy jest w dużej mierze napędzany konsumpcją i wydatkami socjalnymi. — Także wzrost gospodarczy nie wynika z wzrostu nagłego eksportu albo jakiejś nowej branży gospodarki to jest przede wszystkim wewnętrzna konsumpcja w dużej mierze podsycana wydatkami socjalnymi — powiedział.
Sprawdź: Konie są, ale Nawrockiego w siodle nikt nie widział. Trenuje za zamkniętymi bramami?
Wróblewski podkreślił, że w jego ocenie rząd powinien przedstawić obywatelom rzeczywistą sytuację oraz zaproponować plan wyjścia z problemów. — Także to jedno to są rzeczy, na które rząd nie ma wpływu, a drugie to jest to wszystko, co rząd powinien jasno przedstawić obywatelom i zaproponować jakiś plan wyjścia. To są politycy, politycy przygotowują się do wyborów w 2027 roku. Także możemy tylko spodziewać się pogorszenia tej sytuacji, większej inflacji, osłabienia złotego i większych niepokojów na rynku — stwierdził Tomasz Wróblewski w Porannym Ringu.
Zobaczcie całą rozmowę: