- Rosja użyła rakiety Oriesznik blisko granic UE, co prezydent Zełenski uznał za wyzwanie dla państw Europy Środkowej.
- Zełenski apeluje o stworzenie systemu wspólnej obrony Europy, kwestionując obecną gotowość do obrony stolic w razie ataku.
- Zachodni przywódcy potępili atak, a Rosja tłumaczy go odwetem za rzekomy atak dronami na rezydencję Putina, czemu zaprzecza Ukraina.
- SBU zakwalifikowała atak rakietowy jako zbrodnię wojenną, podkreślając celowe uszkodzenie infrastruktury krytycznej w czasie mrozów.
Wołodymyr Zełenski o ataku Oriesznikiem "wyzwanie dla Warszawy"
W swoim wieczornym nagraniu wideo, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podkreślił, że ponowne użycie rakiety Oriesznik, tym razem przeciwko obwodowi lwowskiemu, jest demonstracją siły ze strony Rosji.
- To znów było demonstracyjne – bardzo blisko granic Unii Europejskiej. A to, z punktu widzenia użycia balistyki średniego zasięgu, jest takim samym sygnałem i wyzwaniem dla Warszawy, i dla Bukaresztu, i nawet dla Budapesztu, jak i dla innych stolic – powiedział Zełenski.
Prezydent Ukrainy nie kryje obaw co do intencji Rosji, która, jak twierdzi, nawet nie próbuje ukryć swoich agresywnych działań. Według Zełenskiego, Rosja cynicznie atakuje, nie szukając nawet wiarygodnych powodów do użycia tak zaawansowanej broni.
Wołodymyr Zełenski apeluje o stworzenie systemu wspólnych działań i obrony, który realnie działałby w Europie. Podkreśla, że obecna sytuacja budzi poważne wątpliwości co do gotowości państw europejskich do obrony swoich stolic.
- Potrzebny jest system wspólnych działań, system wspólnej obrony, który realnie działa. Czy mamy dziś taki system? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, bo w całej Europie istnieje ten sam dylemat — czy będą bronić jej stolicy [czy Europejczycy będą bronić swych stolic - dop. PAP], jeśli Putinowi coś uderzy do głowy – pyta retorycznie Zełenski.
Zachód reaguje na działania Rosji
Na rosyjski atak zareagowali również przywódcy państw zachodnich. Prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Friedrich Merz oraz premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, po konsultacjach telefonicznych, zgodnie uznali atak pociskiem Oriesznik na Ukrainę za "eskalację nie do zaakceptowania".
W komunikacie służb prasowych brytyjskiego rządu podkreślono, że nieustanne ataki Rosji, w tym wykorzystanie pocisku balistycznego średniego zasięgu Oriesznik, są niedopuszczalne. Premier Starmer zaznaczył, że Rosja posłużyła się sfabrykowanymi oskarżeniami, aby usprawiedliwić swój atak.
Rosja tłumaczy swoje działania jako odpowiedź na atak dronami, jaki Ukraina miała przeprowadzić na rezydencję Putina w obwodzie nowogrodzkim. Strona ukraińska stanowczo zaprzecza, jakoby doszło do takiej operacji. Co więcej, według oceny CIA, ani rezydencja Putina, ani on sam nie byli celami ukraińskiego ataku.
Oriesznik to rakieta o potencjale jądrowym
Oriesznik to pocisk średniego lub średnio-dalekiego zasięgu (IRBM – Intermediate Range Ballistic Missile). Teoretycznie, pocisk ten może przenosić głowice jądrowe, łącznie sześć, mających zdolność niezależnego naprowadzania na różne cele. Jednak, jak dotąd, w wojnie z Ukrainą stosowane są ładunki konwencjonalne.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) zakwalifikowała atak z użyciem pocisku Oriesznik na infrastrukturę krytyczną w obwodzie lwowskim jako zbrodnię wojenną – poinformowała agencja Reutera.
Według ukraińskiej strony, celem ataku było uszkodzenie infrastruktury krytycznej w czasie silnych mrozów. Pocisk miał być wyposażony w atrapy głowic, które spowodowały "niewielkie uszkodzenia budynków w przedsiębiorstwie państwowym w obwodzie lwowskim".