- Inicjatywa byłego premiera jest postrzegana jako katalizator głębokiego kryzysu w partii, gdzie Morawiecki, po miesiącach "grillowania" przez przeciwników ("maślarzy"), próbuje przejąć kontrolę nad prawicą.
- Ruch Morawieckiego jest interpretowany jako próba marginalizacji prezesa PiS i przejęcia sterów na prawicy, co spotyka się z usztywnieniem stanowiska Kaczyńskiego.
- Dziennikarki ostrzegają, że wewnętrzny konflikt i ewentualne rozdrobnienie prawicy, w połączeniu z niskimi wynikami w sondażach (18% dla PiS), mogą skutkować trwałą utratą władzy, powtarzając scenariusz z 1993 roku.
W kuluarach Prawa i Sprawiedliwości wrze, a atmosfera na Nowogrodzkiej przypomina tę z najgorszych dni rozłamów sprzed lat. Powstanie stowarzyszenia „Rozwój Plus”, firmowanego przez Mateusza Morawieckiego, stało się katalizatorem otwartej wojny między frakcjami. Jak zauważają Joanna Miziołek i Eliza Olczyk w podcaście „Niedyskretnie o politykach”, były premier znalazł się pod ścianą.
„Grillowanie” przy Nowogrodzkiej
Przez miesiące Mateusz Morawiecki miał być poddawany systematycznej presji wewnątrz partii. Według autorek, polityk był „grillowany na każdych komitetach politycznych”, gdzie jego przeciwnicy, nazywani ironicznie „maślarzami”, publicznie recenzowali jego rządy w obecności Jarosława Kaczyńskiego.
- Frakcja maślarzy twierdziła, że trzaskał drzwiami z nerwów, bo oni po prostu się z niego naśmiewali – relacjonowała Joanna Miziołek.
Czara goryczy przelała się, gdy prezes PiS zaczął stawiać na Przemysława Czarnka jako nową twarz formacji. Dla otoczenia Morawieckiego był to sygnał, że lojalność przestała być walutą. Były premier postanowił więc zagrać o wszystko. Jak oceniają dziennikarki Mateusz Morawiecki "idzie na bezczela”, budując zaplecze, które w każdej chwili może przekształcić się w osobną partię.
Polityczne ojcobójstwo?
Ruch byłego premiera nie jest tylko defensywny. To próba przejęcia sterów na prawicy, zanim zostanie całkowicie zmarginalizowany.
Prywatna kolacja Morawieckiego i Kaczyńskiego! Zdjęcia wiele ujawniają
- Mateusz Morawiecki wykonuje tutaj taką pracę, można powiedzieć, trochę ojcobójcy. Chce zamordować Jarosława Kaczyńskiego politycznie – padło w podcaście "Niedyskretnie o politykach".
Z kolei prezes PiS nie zamierza się cofać. Zamiast szukać kompromisu, Jarosław Kaczyński ma usztywniać stanowisko. Podczas sejmowych rozmów miał przytoczyć osobliwą przypowieść o dzikach.
Brak „efektu Czarnka”
Dziennikarki wskazują, że zmiana kursu na bardziej radykalny, uosabiana przez Przemysława Czarnka, na razie nie przynosi rezultatów. Sondaże dają PiS poparcie na poziomie 18%, co w połączeniu z rozbiciem prawicy może oznaczać trwałą utratę władzy.
- Rozpad na prawicy będzie oznaczał, że ta prawica nie zdobędzie władzy, dlatego że wyborcy oddają władzę tylko wtedy, kiedy widzą realną alternatywę – ostrzegała Eliza Olczyk.
Jeśli Morawiecki zostanie wyrzucony z partii lub jego ludzie nie znajdą się na listach, PiS może czekać scenariusz z roku 1993 - rozdrobnienie, które na lata oddało pole lewicy i liberałom. Na razie jednak obie strony konfliktu zdają się wierzyć, że to one wyjdą z tego starcia zwycięsko, ignorując fakt, że pod ich stopami płonie autostrada do powrotu do władzy.
W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Mateusz Morawiecki: