Wojciech Mann żegna Andrzeja Olechowskiego. Przyjaźń na ponad 60 lat

2026-04-25 17:11

Wojciech Mann pożegnał zmarłego Andrzeja Olechowskiego, nazywając go „najdłuższą przyjaźnią życia”. Ich relacja, która przetrwała ponad 60 lat, miała niezwykły początek. Wszystko zaczęło się od przestrogi nauczyciela, która paradoksalnie połączyła ich na całe życie.

Wojciech Mann żegna Andrzeja Olechowskiego. Przyjaźń na ponad 60 lat Mateusz Kobyłka

i

Autor: Marcin Gadomski; Nowak Paweł / Super Express

Jak Wojciech Mann pożegnał Andrzeja Olechowskiego?

Informacja o śmierci polityka Andrzeja Olechowskiego pojawiła się w mediach 25 kwietnia. Niedługo potem w bardzo osobisty sposób odniósł się do niej jego wieloletni przyjaciel. Krótki, ale niezwykle wymowny wpis zamieścił w mediach społecznościowych dziennikarz Wojciech Mann: „Andrzej Olechowski. Najdłuższa przyjaźń mojego życia”. Te kilka słów to podsumowanie relacji, która trwała nieprzerwanie od ponad sześciu dekad i zaczęła się jeszcze w szkolnej ławce, w siódmej klasie szkoły podstawowej.

Ta długa przyjaźń miała jednak zaskakujący początek. Jak po latach wspominali obaj panowie, ich znajomość mogła się nigdy nie rozwinąć. Wszystko przez jednego z nauczycieli, który postanowił ostrzec młodego Andrzeja Olechowskiego przed nowym kolegą z klasy.

Wychowawca ostrzegał Andrzeja, żeby się ze mną nie zadawał, bo moje zachowanie nie do końca mieściło się w szkolnych normach. Tak powstało przekonanie, że jestem podejrzaną osobą, a Andrzeja należało przede mną chronić – opowiadał ze śmiechem Wojciech Mann w programie „Dzień dobry TVN”.

Paradoksalnie, interwencja pedagoga przyniosła zupełnie odwrotny skutek. Zamiast zniechęcić, wzbudziła w Olechowskim ciekawość. To właśnie ta nietypowa przestroga sprawiła, że przyszła przyjaźń Manna i Olechowskiego dostała swoją szansę. Jak tłumaczył sam polityk, naturalną reakcją na takie wskazanie jednej osoby w nowej klasie jest chęć zweryfikowania opinii nauczyciela.

Szybko okazało się, że obu chłopców łączy coś znacznie silniejszego niż szkolne uprzedzenia. Tym, co scementowało przyjaźń Manna i Olechowskiego na całe życie, była ogromna miłość do muzyki, a konkretnie do rock and rolla. Wspólna pasja sprawiła, że zaczęli spędzać ze sobą coraz więcej czasu.

Interesowała nas muzyka - rock and roll. Najpierw musieliśmy słuchać u niego albo u mnie, ale koledzy też chcieli dołączyć. Zorganizowaliśmy więc miejsce w piwnicy Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego. Były wieczorki z płytami, adapterem, a później nawet koncerty na żywo – wspominał Andrzej Olechowski.

Wspólne słuchanie płyt i chodzenie na koncerty przerodziło się w relację, która przetrwała próbę czasu, zmiany ustrojowe i zupełnie inne ścieżki kariery. Zaczęło się od zakazu, a skończyło na najdłuższej przyjaźni życia.

Źródło: Plejada.pl

Nie żyje Łukasz Litewka. Poseł Lewicy miał 36 lat

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki