- Donald Tusk potwierdził niezmienne stanowisko w sprawie zadośćuczynień dla polskich ofiar II wojny światowej, oczekując decyzji od Niemiec i sygnalizując, że w przypadku jej braku Polska może rozważyć wypłatę świadczeń z własnych środków.
- Niemcy utrzymują, że kwestia reparacji jest prawnie i politycznie wyjaśniona, odwołując się do aktu z lat 50., którego ważność Polska, według Tuska, kwestionuje ze względu na brak suwerenności w tamtym okresie.
- Polska odrzuciła niemiecką propozycję "gestu odszkodowawczego" w wysokości 200 milionów euro jako niewystarczającą, a premier Tusk wyraził zdziwienie opieszałością strony niemieckiej, wskazując, że ucierpi na tym reputacja Niemiec.
Podczas wtorkowej konferencji prasowej, Donald Tusk odniósł się do wcześniejszych zapowiedzi dotyczących zadośćuczynień dla żyjących polskich ofiar II wojny światowej. Został zapytany o swoje grudniowe oświadczenie z 2023 roku, w którym sugerował możliwość wypłat z budżetu państwa polskiego, jeśli Niemcy nie przedstawią szybkiej deklaracji. Premier podkreślił niezmienność swojego stanowiska, wyrażając zdziwienie opieszałością strony niemieckiej. Przywołał wewnętrzne spory w niemieckiej koalicji rządowej jako możliwą przyczynę braku decyzji.
-Moje stanowisko jest niezmienne. Dziwię się, że strona niemiecka, w związku, jak słyszę tłumaczenia, ze sporami wewnątrz tamtejszej koalicji, że jedna partia koalicyjna nie jest skłonna na taki wydatek budżetowy, to dziwię się, bo tak naprawdę ucierpi na tym przede wszystkim reputacja Niemiec, jeśli nie będą w stanie takiej decyzji podjąć - powiedział. - Będziemy kończyć prace budżetowe, ale daję im jeszcze trochę czasu na decyzję - dodał.
Stanowisko Niemiec
Kwestia zadośćuczynień była również przedmiotem dyskusji podczas polsko-niemieckich konsultacji międzyrządowych w Berlinie w grudniu 2023 roku. Wówczas premier Tusk zapowiedział, że jeśli Polska nie uzyska szybkiej i jednoznacznej deklaracji od Niemiec, rozważy samodzielne pokrycie tych potrzeb.
Donald Tusk zabrał głos ws. Ukrainy. "Mnie też czasami szlag trafia"
W trakcie wspólnej konferencji prasowej w Berlinie, polityk niemiecki Friedrich Merz odniósł się do kwestii zadośćuczynienia za ofiary i straty poniesione przez Polskę podczas II wojny światowej. Merz mówił, że stanowisko tak jego rządu, jak i poprzednich niemieckich rządów jest takie, że kwestia reparacji zarówno z politycznego jak i prawnego punktu widzenia jest wyjaśniona. Dodał, że tak upamiętnienie ofiar, jak i zmierzanie się z historią, to proces, który nigdy nie jest zakończony.
Odpowiedź Polski
Donald Tusk konsekwentnie podkreślał, że stanowisko Polski w tej sprawie jest jednoznaczne. Odniósł się do formalno-dyplomatycznego aktu z lat 50., kwestionując jego zasadność.
– Niemcy trzymają się tego formalno-dyplomatycznego aktu z lat '50. Jak państwo dobrze wiecie, ci, którzy znają historię, w latach '50 Polska de facto nie miała nic do powiedzenia w tej kwestii i zrzeczenie się reparacji wówczas przez Polaków nie jest uznawane za akt zgodny z wolą narodu polskiego. Bo naród polski nie miał wtedy w tej kwestii nic do powiedzenia – mówił .
W trakcie tamtej konferencji obaj politycy byli również dopytywani o zadośćuczynienie dla żyjących ofiar, a także o tak zwany "gest odszkodowawczy" czyli propozycję Niemiec w wysokości 200 milionów euro. Kwota ta została jednak przez Warszawę odrzucona jako symboliczna i niewystarczająca.
- Jeśli nie uzyskamy jakiejś szybkiej i jednoznacznej deklaracji, to będę w przyszłym roku rozważał decyzję, że Polska wypełni tę potrzebę z własnych środków. Więcej o tym nie chcę już mówić - skwitował.
W naszej galerii zobaczysz, jak mieszka Donald Tusk: