- Jarosław Kaczyński ogłosił, że ponad 30 posłów PiS zrezygnowało z członkostwa w partii po upływie terminu ultimatum dotyczącego przynależności do stowarzyszeń.
- Zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Przemysław Czarnek, oficjalnie potwierdzili, że w partii doszło do "rozłamu", a Komitet Polityczny PiS ma przyjąć ten fakt do wiadomości.
- Przemysław Czarnek ujawnił, że Mateusz Morawiecki od dłuższego czasu forsował projekt budowy nowej partii, co jest wskazywane jako główna przyczyna obecnego kryzysu i rozłamu.
W czwartek 23 lipca o północy minął termin, jaki kierownictwo PiS wyznaczyło parlamentarzystom partii na złożenie deklaracji o nieprzynależeniu do stowarzyszeń innych niż partyjne. Konsekwencją niezastosowania się do tego wymogu miało być wykluczenie z szeregów PiS. Decyzja ta dotyczyła przede wszystkim członków stowarzyszenia "Rozwój Plus", założonego przez posła Mateusza Morawieckiego.
Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, w swoim piątkowym oświadczeniu potwierdził skalę zjawiska. Stwierdził, że ponad trzydziestu posłów zrezygnowało z członkostwa w partii. Poinformował również o dalszych krokach partii w tej sprawie.
- W związku z tym we wtorek w przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie Komitetu Politycznego, który po prostu przyjmie ten fakt do wiadomości - powiedział.
Krytyka ze strony Przemysława Czarnka
Kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek, skomentował sytuację, wyrażając początkowo rozczarowanie postawą odchodzących posłów.
- Jest mi przykro, dlatego że jeszcze do wczoraj byłem przekonany, że moi koledzy ockną się i nie ulegną presji, którą wywierał na nich Mateusz Morawiecki. Przykro nam. Żadnych negatywnych emocji pod ich adresem nie będę tutaj wypowiadał. Mam nadzieję, w dalszej przyszłości, na współpracę – powiedział.
Prof. Antoni Dudek przeanalizował sytuację w PiS. "Mam dla Morawieckiego złą wiadomość"
Konflikt przybrał formę wzajemnych oskarżeń. Zwolennicy Mateusza Morawieckiego mieli określać część posłów PiS mianem "intrygantów". Piotr Muller poszedł dalej, nazywając Jacka Sasina "grabarzem porozumienia". Na te słowa ostro zareagował Przemysław Czarnek.
- To jest wyjątkowa bezczelność, żeby ze strony tych kolegów, którzy odeszli, padały takie słowa w kierunku swoich byłych kolegów – grzmiał były minister edukacji. - Ja tak nie będę i z imienia i nazwiska nie będę nikogo wymieniał, ale ci, co mówią o nas 'intryganci', są rozłamowcami, którzy doprowadzili do tego nieszczęścia - dodał.
Kwestia lojalności
Przemysław Czarnek odniósł się także do zarzutów, jakoby wymagana deklaracja była formą "lojalki". Podkreślił, że większość członków partii bez problemu podpisała stosowny dokument.
- Nikt nie czynił z tego żadnego problemu, nikt nie wymyślał głupot w rodzaju, że to jest jakaś lojalka. Stawiali sprawę na głowie tak, jakby oni byli jakąś elitą, która wszystko rozumiała, a blisko 200 parlamentarzystów czegoś nie rozumiało – dodał.
Przemysław Czarnek ujawnił również, że według niego, sytuacja nie jest nowa i ma głębsze podłoże.
- Sprawa jest już przesądzona, to stwierdził zresztą pan prezes Jarosław Kaczyński. Mamy do czynienia z rozłamem i rozłamowcami. Chciałbym, żeby sprawa była oczywista - projekt budowy nowej partii to nie jest projekt nowy. Ten projekt był forsowany przez Mateusza Morawieckiego przy wielu rozmowach, o których mówił pan prezes Jarosław Kaczyński – stwierdził kandydat PiS na premiera, wskazując na Mateusza Morawieckiego jako inicjatora działań zmierzających do rozłamu.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Przemysław Czarnek: