Wiktor Świetlik

i

Autor: Piotr Piwowarski

Wiktor Świetlik: RODO w kitlu

2018-06-21 6:00

Znajomy ma w szpitalu dwie bliskie osoby. Chciał dowiedzieć się podstawowych rzeczy o ich stanie zdrowia. Okazało się, że jest z tym problem, bo – jak mu wyjaśniono – jest RODO.

Niecałe trzydzieści lat temu, kiedy bardzo modne było kopanie kościoła, a niektórzy księża wciąż ginęli z rąk nieznanych sprawców w kabareciku Olgi Lipińskiej leciała piosenka ze słowami „niech ręka Boska broni mnie przed pychą i nadgorliwością Twych urzędników Panie B.” Chodziło oczywiście o kler. Minęło ponad ćwierć wieku, towarzystwu pani Lipińskiej wysłać księży na księżyc się nie udało, ale treść piosenki jest moim zdaniem aktualna. Tyle, że w odniesieniu do zupełnie innej grupy zawodowej. Szeroko pojętego personelu szpitali, począwszy od dyrektorów szpitali, poprzez lekarzy, pielęgniarki aż po szpitalne sekretariaty i portiernie.
I tu zastrzeżenie, mantra którą zawsze w takich sytuacjach powtarzam – nie uważam, że wśród ludzi w białych kitlach jest więcej cwaniaków, chamów i leni niż wśród innych grup społecznych. Być może nawet jest mniej. Ale w tej branży bardziej drażnią. Rok temu mój ojciec umierał w szpitalu w Pabianicach otoczony opieką ludzi wspaniałych.

Oddanych profesjonalistów. Ale krótko później kilkadziesiąt kilometrów stamtąd umierała matka mojej znajomej – rodzinie nawet odmawiano informacji o stanie zdrowia i traktowano ją z wrażliwością godną personelu gułagu. Tak też niestety bywa. I tak też bywa z nowymi, niezbyt mądrymi rozwiązaniami, które funduje nam bądź to Unia Europejska, bądź kolejne nasze, miłościwie panujące rządy.
Znajomy ma w szpitalu dwie bliskie osoby. Chciał dowiedzieć się podstawowych rzeczy o ich stanie zdrowia. Okazało się, że jest z tym problem, bo – jak mu wyjaśniono – jest RODO. Nowe prawo o ochronie danych osobowych. Trzeba przyjść później, oni muszą sprawdzić czy mogą i tak dalej. Karty pacjenta zniknęły tam z łóżek, bo też RODO. Jedna z bliskich znajomego w szpitalu jest od dawna więc wszyscy wiedzą, że wciąż przychodzi. Ale co tam, jest RODO. I skarż się człowieku jakiemuś Junckerowi albo Tajaniemu. Przecież my tylko wykonujemy przepisy. Cokolwiek pedantycznie, ale czy ktoś nam zabroni? Na pewno nie gość rozedrgany ze strachu o swoją rodzinę.

Według najnowszego raportu Sanepidu w większości polskich szpitali dochodzi do błędów, które zagrażają zdrowiu pacjentów. Według nieco wcześniejszego raportu NIK, posiłki w szpitalach regularnie nie mają nic wspólnego z dietami pacjentów, a często wprost mogą szkodzić. Ale to jest zgodne z RODO więc lecimy dalej.