"Super Express": - Mimo pierwszych podpisanych umów w ramach programu SAFE, politycy PiS nie zmieniają narracji. Mariusz Błaszczak mówi o „der SAFE”, Przemysław Czarnek grozi wam więzieniem. Co im pan odpowie?
Konrad Gołota: – Może zacytuję pana prezydenta Dudę: „Nie strasz, nie strasz, bo…”. To po pierwsze. A po drugie nie chcę komentować takich bzdur jak opowiadanie o jakimś „der SAFE”.
– Dlaczego pan nie chce?
– W tym kontekście, że Mariusz Błaszczak jest już nie tylko królem kłamstw, ale także królem głupoty. Facet, który odpowiada za to, że zamiast kupować w polskim przemyśle zbrojeniowym, wydaliśmy gigantyczne miliardy za granicą, m.in. w Korei, w dodatku niczego sobie nie zapewniając. Od serwisu po uzbrojenie – nie zapewnił niczego i dziś opowiada bzdury, że zakupy w polskim przemyśle zbrojeniowym to jest coś, za co się pójdzie siedzieć? Opowiada bzdury, że nie nabywamy żadnych nowych zdolności. To ja podam przykłady: Błaszczak kupił koreańskie armatohaubice K9, bo nie kupił polskich Krabów, które są zresztą lepsze. Ta armatohaubica musi mieć tzw. wozy towarzyszące, np. amunicyjne czy ewakuacyjne. I my w ramach SAFE zamawiamy dziś tysiąc takich wozów, bo bez nich K9 zostanie na polu walki i tym samym zostanie przejęty przez wroga. Staje się bezużyteczny. Mariusz Błaszczak krytykuje nas też za to, że kupujemy kamizelki kuloodporne…
– …śmieje się głównie z zakupu hełmów.
Minister z PSL odpowiada Pełczyńskiej‑Nałęcz: Ogarnij swoich wiceministrów
– I ja się nie dziwię, bo wybrał armatohaubice K9, która w przeciwieństwie do polskiego Kraba nie ma systemu ratowania żołnierza. (…) Kamizelka kuloodporna czy hełm nie są aż tak „seksi” jak duży sprzęt.
– Ale jest podstawowym wyposażeniem żołnierzy, którego dotąd brakowało, choć nie mieści się to w głowie.
– Dokładnie. I nie doprowadzimy sytuacji do takiego absurdu, że mamy się tłumaczyć z tego, że wzmacniamy polskie siły obronne i że budujemy polski przemysł obronny. Mogę wszystko tłumaczyć obywatelom, ale nie będę się tłumaczył ministrowi Błaszczakowi.
– Spodziewają się państwo kłopotów z potencjałem produkcyjnym i realizacją zamówień składanych w polskim przemyśle?
– Wchodząc do gry, znaliśmy jej reguły. Kontrakty bardzo jasno mówią, kiedy i co trzeba dostarczyć. To oczywiście jest wielkie wyzwanie produkcyjne i logistyczne, ale nieuzasadnionym i niemądrym byłoby – znając nasze możliwości – do niego nie przystąpić. Z Funduszu Inwestycji Kapitałowych, z budżetu państwa, z różnych programów, w ciągu ostatniego półtora roku dofinansowaliśmy Polską Grupę Zbrojeniową na prawie 8 mld zł. I to nie idzie na podwyżki czy piękne segregatory, tylko na nowe hale i linie produkcyjne, na zwiększenie zdolności produkcyjnych. Więc z zamówieniami z SAFE damy sobie radę. Trochę większym bólem głowy będzie dla nas to, co po SAFE.
– Bo?
– Bo jeśli będziemy mieli już rozpędzone zdolności produkcyjne, to przecież nasze siły zbrojne nie będą wiecznie zamawiać. Ale mamy już w ramach SAFE zainteresowanie wieloma produktami z innych krajów.
– Te argumenty nadal jednak nie przekonują ani opozycji, ani Zwierzchnika Sił Zbrojnych, który ustawę wdrażającą SAFE zawetował.
– Polityka polega na tym, że powinno się rozmawiać o faktach. Prezydent Nawrocki zapomniał, że kampania już się skończyła i rozmawia o opiniach. A nie da się robić polityki na wetowaniu. Przemysł buduje się poprzez inwestowanie i przez zamawianie, a nie przez wetowanie. Żadna fabryka na świecie nie powstała przez wetowanie. Prezydent Nawrocki i jego personel najwyraźniej tego nie rozumieją. Myślę, że ludzie skupieni wokół niego są nawet większym problemem, bo mają jakieś bóle fantomowe i ciągle im się wydaje, że rządzą. A to się już nie wydarza od dłuższego czasu, już dawno nie są ministrami rządu. Czy mieliśmy wcześniej jakiegokolwiek prezydenta, który chciał blokować środki na zwiększenie bezpieczeństwa własnego kraju, Polski? Ja nie pamiętam.
Program SAFE i kryzys z Ukrainą. Szef MON dementuje fake newsy
– Tyle, że według Karola Nawrockiego państwo tego bezpieczeństwa nie zwiększają, tylko zadłużają obywateli „na pokolenia” i to w dodatku „u Niemca”. Macie zupełnie odmienne punkty widzenia.
– „U Niemca” to mój ulubiony argument. Nowa Dęba na Podkarpaciu – może być dalej od granicy niemieckiej? Huta Stalowa Wola – polski przemysł. Stocznia Wojenna w Gdyni – polski przemysł. Poznań czy Kraśnik też są w Polsce, o ile pamiętam. I mógłbym tak długo wymieniać. Ja mogę rozmawiać o tym, jaki lepiej kupić sprzęt czy w jakiej konfiguracji, ale jeśli ktoś ordynarnie kłamie, to do czego się odnosić?Jeśli chodzi więc o Mariusza Błaszczaka, to jak się chciało być poważnym ministrem i wzmacniać bezpieczeństwo kraju, to szkoda później skończyć z łatką notorycznego kłamcy. A jeśli pani pyta o politykę prezydenta, to tam nie ma według mnie żadnej polityki, jest ciągła kampania. Kampania polegająca na tym, że jeśli się nie jest nadmiernie merytorycznym, to stara się być głośnym. Tyle tylko, że prezydent powinien być pewnego rodzaju arbitrem politycznego sporu, stojącym ponad polityką parlamentarną. Natomiast Karol Nawrocki jako prezydent nie dość, że w ogóle się w tej roli nie stawia, sytuuje się wyraźnie po jednej stronie politycznego sporu, to mam wrażenie, że postanowił być jeszcze patronem jakiegoś nowego ruchu pomiędzy Konfederacją a PiS-em. Czyli używa stanowiska prezydenta do budowy pozycji politycznej w kontekście parlamentarnym. To jest kompletne pomieszanie z poplątaniem.
Rozmawiała Kamila Biedrzycka