Minister z PSL odpowiada Pełczyńskiej‑Nałęcz: Ogarnij swoich wiceministrów

Wiceszef Kancelarii Premiera Jakub Stefaniak w „Expressie Biedrzyckiej” odpowiedział na krytykę minister rozwoju dotyczącą ogłoszenia kandydatki na prezydenta Krakowa. - Gdybym był złośliwy, powiedziałbym pani minister, żeby zajęła się swoimi wiceministrami, którzy chodzą po mediach i opowiadają głupoty – stwierdził minister Stefaniak.

Jakub Stefaniak

i

Autor: Adam Brzozowski/ CC BY-ND 4.0

„Super Express”: - Kiedy pan usłyszał, co zrobił Wołodymyr Zełenski i kiedy przygląda się pan reakcji strony ukraińskiej, to też – cytuję premiera Tuska – „szlag pana trafia”?

Jakub Stefaniak: - To na pewno nie była dobra decyzja, to na pewno była nierozważna decyzja z punktu widzenia polsko-ukraińskich relacji, decyzja błędna. Może nie trafił mnie szlag, bo staram się podchodzić do tego spokojnie. Oczywiście pan premier też podchodzi do tego spokojnie, ale na pewno poczułem pewnego rodzaju zażenowanie.

- Zażenowanie samą decyzją, czy zażenowanie tym, że Ukraińcy próbowali tłumaczyć, że nie spodziewali się takiej reakcji po stronie polskiej?

- Przede wszystkim chyba tym, że to jest kompletnie niepotrzebne z punktu widzenia polityki globalnej. Mam wrażenie, że jest to wrzucenie kamyczka między relacje polsko-ukraińskie po to tylko, żeby cieszył się ktoś, kto rezyduje na Kremlu. Kompletnie nieprzemyślane. Myślę, że w historii Ukrainy jest wiele postaci dla strony ukraińskiej cennych, które nie budzą aż tak dużych kontrowersji i można byłoby się skupić na tym, żeby taką osobę wytypować do tego, żeby patronowała jednej czy drugiej jednostce, a nie uderzać w najczulsze punkty, w punkty, które praktycznie są związane z ranami do tej pory niezabliźnionymi po stronie polskiej. Trudno się też spodziewać, żeby reakcja była inna, niż była. Konsekwentnie mówimy: to był błąd, domagamy się też tego, żeby Ukraina się z tej decyzji wycofała i tyle, zdania nie zmienimy.

Monika Piątkowska zawalczy o Kraków. "Nie mam zamiaru odcinać się od premiera i wicepremiera"

- Instytut Badań Pollster dla „Super Expressu” przeprowadził sondaż, z którego wynika, że 54 proc. badanych negatywnie ocenia rząd.

- Nie lekceważę tego, ale ludzie oczekują jeszcze więcej, szybko przyzwyczajamy się do dobrych rzeczy. Oczekiwania rosną. Trzeba nad pewnymi rzeczami pracować, ale Pałac Prezydencki nie pomaga – mamy rekordową liczbę wet. Naszym celem na przyszły rok jest uzyskanie takiej większości, by móc odrzucać te szkodliwe weta.

- Czy kampania w Krakowie i wyniki w Krakowie będą papierkiem lakmusowym przed przyszłoroczną kampanią parlamentarną?

- Trudno powiedzieć, to wybory lokalne, ale historia pokazuje, że wybory na prezydenta Warszawy niejednokrotnie promieniowały na inne miejsca. Trzeba zrobić wszystko, żeby tę kampanię wygrać dla dobra mieszkańców. Pani Monika Piątkowska jest najlepszą z kandydatek.

- Czy to efekt „krótkiej ławki”? Polska 2050 i minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mówią, że niesmaczne jest, że kandydaturę ogłasza się z Warszawy.

- Gdybym był złośliwy, powiedziałbym pani minister, żeby zajęła się swoimi wiceministrami, którzy chodzą po mediach i opowiadają głupoty. Informacja o kandydacie prezentowanym w Warszawie nie ma znaczenia. Rzecznik PiS też przedstawiał kandydata w Warszawie i to bez niego. Gdyby premierzy pojechali do Krakowa, zaraz byłby hejt, że olewają swoje obowiązki w stolicy. Każdy powinien mieć swoje zadania.

BONIKOWSKA: Zełenski popełnił błąd, ale Polska nie może iść za tym błędem
Sonda
Czy Monika Piątkowska to dobry wybór KO i PSL w Krakowie?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki