"Super Express": - Co ta noc, w kontekście rosyjskiej rakiety, która wleciała do Polski, powiedziała o przygotowaniu polskiej armii?
Władysław Kosiniak-Kamysz: - System zadziałał. Zagrożenie wykryto przed rozpoczęciem ataku. Samoloty zostały poderwane jeszcze przed naruszeniem polskiej przestrzeni, działały systemy naziemne, rozpoznanie i wsparcie sojusznicze. Wojsko śledziło rakietę i było przygotowane do jej zniszczenia. To nie była reakcja rozpoczęta dopiero po jej upadku. Operacja trwała od wielu godzin, a wszystkie służby działały w sposób zintegrowany. Dowódca operacyjny podjął właściwe decyzje.
- Czy prawidłowo ostrzeżono mieszkańców?
- Uruchomiono procedury Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i syreny alarmowe, ponieważ pozwalają one szybko dotrzeć do mieszkańców zagrożonego obszaru. System powiadamiania zadziałał, choć musimy nadal poprawiać sposób komunikowania się z obywatelami i wyjaśniać, jak reagować na poszczególne alarmy.
- Pana wnioski po ostatniej nocy?
- To już nie kilometry, ale metry i sekundy dzielą nas od bezpośrednich skutków wojny. Sytuacja jest poważna, ponieważ – jak już wiele razy mówiłem - tuż za naszą granicą trwa regularny konflikt. Pozostajemy w gotowości. Nasi piloci, systemy obrony powietrznej i służby rozpoznawcze monitorują każdy sygnał. Ta noc pokazała, że polskie wojsko nie zostało zaskoczone i było przygotowane do działania.
- Przejdźmy do krajowej polityki. Czy PSL rozważa możliwość współpracy z Mateuszem Morawieckim? Gdzie widzi pan bardziej racjonalną prawicę, jeżeli w ogóle pan ją dostrzega? Czy po stronie Morawieckiego, PiS-u, Konfederacji? Bo Koronę Brauna pan od dawna wyklucza.
- To pytanie trzeba rozłożyć na dwie części. Jeśli chodzi o współpracę, zachęcamy wszystkich do popierania projektów rządowych. Nowy klub parlamentarny Mateusza Morawieckiego, jeżeli będzie szedł lepszą drogą, niż PiS i na przykład chce poprzeć niższe ceny paliw dla Polaków, to niech głosuje z nami. Niech popiera dobre projekty rządowe. Tu liczę na przykład na odnawialne źródła energii, bo Przemysław Czarnek na pewno nie będzie głosował za OZE. Wiem, że posłowie od pana Morawieckiego mogą za tym głosować, więc na poparcie projektów rządowych liczymy. Współpracy politycznej nie przewiduję. Jeśli chodzi o drugą część pytania, kto jest bardziej racjonalny, to oczywiście, że środowisko pana Morawieckiego jest dużo bardziej racjonalne niż środowisko Mateckiego, Czarnka czy Kowalskiego.
- Formacja Morawieckiego będzie zapewne starała się o wicemarszałka, ale i PiS będzie starał się o wicemarszałka Sejmu. Jak pana formacja będzie głosować w sprawie nowego wicemarszałka Sejmu, bo tam jest tylko jedno miejsce.
- Decyzja będzie dopiero po wakacjach, ale tak jak powiedziałem, dużo bardziej racjonalne osoby są w formacji Morawieckiego, niż formacji Czarnka.
- Czy może dojść do sytuacji, że cała koalicja na przykład zagłosuje za wicemarszałkiem Horałą?
- Zobaczymy jakie będą kandydatury. Nie zmienia to mojej oceny, że dobre projekty rządowe powinny uzyskać akceptację nowego ugrupowania. To będzie ich wyraz zaangażowania w sprawy Polaków. Jeżeli tego nie będzie, to trudno mówić o jakiejś zmianie. To będzie znaczyło, że można wyjść z PiS-u, ale PiS z ciebie może nie wyjść nigdy.
- A czy rozważa Pan taką sytuację, że będzie kiedyś w przyszłym roku jakieś porozumienie z Mateuszem Morawieckim, czy na dzisiaj Pan to wyklucza? Mówię o porozumieniu przed wyborami parlamentarnymi. Czy takie scenariusze leżą na stole? Czy to absolutnie jest wykluczone?
- My jesteśmy w rządzie. Mateusz Morawiecki jest w opozycji. Nie da się łączyć tych dwóch politycznych stron.
- Ale jeżeli środowisko Morawieckiego będzie na przykład popierało niektóre projekty, które Pan będzie przedstawiał?
- Uważam, że to jest ich obowiązek. Jeśli dobrze życzą Polakom, to mają nie tylko prawo ale i obowiązek popierać dobre projekty rządowe, ale to nie oznacza łączenia i startu wspólnie w wyborach. Ten podział jest bardzo wyraźny pomiędzy rządem a opozycją. Jak ktoś jest w rządzie, to trudno robić wspólną listę z partią opozycyjną. Próbuje to robić lewica, rozmawiając z partią Razem, a raczej zastanawia się może nad tym. Dla nich to już jest trudne, choć wielokrotnie razem startowali.
- Czy do list, które będą firmowane w jakiś sposób przez Polskie Stronnictwo Ludowe będzie Pan dopraszał przedsiębiorców, samorządowców, szeroki biznes?
- Oczywiście, że budujemy szerszą propozycję, niż samo Stronnictwo. Ono ma swoją piękną historię, tradycję, ale potrzebuje, jak zawsze formacja mająca swoje lata, zaprosić do współpracy te środowiska, które podzielają nasze poglądy. Dzisiaj sprawy bezpieczeństwa, zarówno narodowego, jak i energetycznego, rozwoju gospodarki, infrastruktury czy bezpieczeństwa żywnościowego, to są obszary największych sukcesów rządu, za które my odpowiadamy. Wokół tego pragmatyczny wyborca, który nie jest tak widoczny pomiędzy wyborami – ujawnia się tak naprawdę tylko na wybory – oczekuje współpracy tych środowisk, które myślą podobnie. Ja te wszystkie środowiska zapraszam. Już nieraz mi się udało je zjednoczyć. Wierzę, że uda się po raz kolejny pokazać samorządowcom, przedsiębiorcom, ludziom, dla których własność, wolność, gospodarność i bezpieczeństwo są na pierwszym miejscu.
- Po raz pierwszy od wielu miesięcy w rankingu zaufania jest Pan liderem obozu rządzącego. Czy to może oznaczać, że na Panu w PSL-u będzie opierała się cała kampania wyborcza w przyszłym roku?
- Biorę odpowiedzialność za te wybory. Na pewno na wyniku zaufania zaważyły sprawy bezpieczeństwa i to, co się udało zbudować przez te prawie trzy lata. Kontynuacja dobrych rzeczy, które zostały rozpoczęte wcześniej, odrzucenie tych złych, na przykład pana Macierewicza, tego co on robił, zawieranie nowych kontraktów, program SAFE, ale też ta nasza pamięć historyczna. Bardzo jasno powiedziałem: z Banderą Ukraina do Europy nie wejdzie. Później po mnie wszyscy powtórzyli, to co mówiłem dwa lata temu. A dzisiaj powtarzają to już wszyscy w Polsce od prawa do lewa. Taka racjonalna polityka, więcej pozytywizmu, mniej romantyzmu i w polityce krajowej, i w polityce międzynarodowej jest odbierane przez Polaków pozytywnie, za co bardzo serdecznie dziękuję. Szukanie porozumienia tam, gdzie jest to możliwe, ale też stanowcze mówienie NIE jeżeli ktoś idzie błędną drogą, podejmuje złe decyzje, tak jak prezydent w sprawie SAFE czy w sprawie cen paliw.
- Panie Premierze, większość pieniądze z europejskiego SAFE została już rozdana?
- Tak.
- Czy one już pracują dla polskiej gospodarki?
- Nastąpił skokowy wzrost produkcji, szczególnie wzrost zamówień w przemyśle. To taki impuls rozwojowy, przyciąganie nowych firm, bo to nie są tylko firmy, które już dzisiaj funkcjonują, ale przenoszenie produkcji do Polski. W Polskiej Grupie Zbrojeniowej pojawiają się nowe oferty. Był taki moment, że pojawiły się setki ofert zaraz po podpisaniu tych umów. Wielu kooperantów, wielu poddostawców, bo to nie jest tylko główna firma na przykład MESKO, która dostaje kontrakt. Ich są setki. Jedna tylko wieża do Borsuka to jest 200 firm, które produkują podzespoły! Jeżeli dzisiaj coś jest kołem zamachowym polskiej gospodarki, to jest to przemysł zbrojeniowy. Jeżeli jesteśmy w stanie nie tylko przyciągać inwestorów do Polski, ale doszliśmy do momentu – w poniedziałek to było ogłaszane w Kraśniku – że Nitro-Chem będzie budował swoją linię produkcyjną w Wielkiej Brytanii, czyli polska firm, wchodzi na rynek brytyjski to jest miara naszego sukcesu.
Rozmawiał Marek Balawajder