Co musi znaleźć się na recepcie od 13 września? Po pierwsze czas trwania terapii, czyli informacja, na ile dni lek jest ordynowany. Po drugie strukturalne dawkowanie — system wymaga jasnego, policzalnego zapisu, ile tabletek i jak często pacjent ma przyjmować. Trzeci obowiązek to prawidłowa wielkość opakowania, zgodna z Rejestrem Produktów Leczniczych. Jeśli lekarz pominie którąś z tych informacji lub wpisze błędną wartość, system natychmiast zablokuje dokument i wymusi poprawę.
Zobacz: Waloryzacja 2027. Emerytura minimalna przekroczy 2000 zł, ale część seniorów będzie rozczarowanych
Celem zmian jest uporządkowanie danych i wyeliminowanie tzw. „recept śmierci”, czyli dokumentów z absurdalnym dawkowaniem lub ilością leku przekraczającą 120 dni terapii. Dzięki temu pacjent nie dostanie wadliwej recepty, a farmaceuta nie będzie musiał odrzucać jej przy okienku. W praktyce oznacza to, że lekarz spędzi chwilę dłużej przy komputerze — ale pacjent wyjdzie z gabinetu z receptą, którą apteka na pewno zrealizuje.
To kolejna zmiana dotycząca recept
Resort zdrowia od kilku miesięcy porządkuje zasady realizacji recept. Od lipca pacjent może „napocząć” receptę w jednej aptece i dokończyć zakup w innej — system śledzi wykorzystanie recepty i pozwala kontynuować realizację (wcześniej to było niemożliwe). To ułatwiło życie osobom, które nie mogły znaleźć leku w jednym miejscu.
Sprawdź: Uwaga kierowcy! Trzeba się spieszyć z tankowaniem. Tańsze paliwa tylko do 31 sierpnia!
Ministerstwo zapowiada też kolejne reformy. W konsultacjach jest m.in. limit 60 dni zapasu leku refundowanego, który ma ograniczyć wykupywanie dużych ilości leków „na zapas”.