- Duński parlament podjął zaskakującą decyzję o wprowadzeniu usługi księdza „na telefon” dla polityków, co wywołało polityczną burzę w świeckim kraju.
- Zamiast stałego kapelana, parlamentarzyści uzyskają dostęp do duchownego dla prywatnych rozmów, będącego kompromisem po odrzuceniu pierwotnego planu.
- Dowiedz się, dlaczego ta kontrowersyjna inicjatywa budzi sprzeciw i jakie długoterminowe konsekwencje może mieć dla duńskiej sfery publicznej.
Nietypowa decyzja zapadła w Danii. Prezydium Folketingu, czyli duńskiego parlamentu, zdecydowało we wtorek, że parlamentarzyści otrzymają możliwość skorzystania z opieki duchowej zapewnianej przez Kościół Ewangelicko-Luterański. Nie będzie jednak stałego kapelana z gabinetem w budynku parlamentu. Zamiast tego politycy dostaną dostęp do księdza „na telefon”.
Zgodnie z ustaleniami z biskupem Kopenhagi parlamentarzysta będzie mógł zadzwonić pod wskazany numer, a następnie umówić się z duchownym na spotkanie w dogodnym miejscu. Rozmowy mają dotyczyć przede wszystkim spraw prywatnych i egzystencjalnych.
Ksiądz „na telefon” dla parlamentarzystów. Tak ma to działać
Duchowny nie otrzyma własnego biura w Folketingu, a pomoc parlamentarzystom ma być elementem jego normalnej posługi. To kompromis, bo pierwotny plan zakładał znacznie silniejszą obecność przedstawiciela Kościoła w parlamencie.
Rozważano bowiem oddelegowanie księdza do pracy w Folketingu. Propozycja nie uzyskała jednak wystarczającego poparcia. Część parlamentarzystów sprzeciwiła się takiemu rozwiązaniu, dlatego ostatecznie postawiono na możliwość kontaktowania się z duchownym telefonicznie i umawiania indywidualnych spotkań.
Sprawa wywołuje emocje także ze względu na specyfikę Danii, gdzie sfera publiczna ma świecki charakter. Sama perspektywa zapewnienia politykom opieki duchownego stała się więc przedmiotem debaty.
Politycy potrzebują rozmów o „żalu i przebaczeniu”?
Za pomysłem opowiadała się Ida Auken, członkini Folketingu, a obecnie socjaldemokratyczna minister ds. zdrowia i wyznań. Argumentowała, że osoby zajmujące się polityką mogą mieć szczególną potrzebę rozmowy z księdzem m.in. o „żalu i przebaczeniu”.
Auken nie kryła zadowolenia po decyzji prezydium. Opublikowała entuzjastyczny film, w którym określiła ją mianem „zwycięstwa”. Jej reakcja nie wszystkim jednak przypadła do gustu. Polityczka spotkała się z krytyką także ze strony własnego środowiska politycznego.
Według PAP niektórzy działacze w ramach sprzeciwu zdecydowali się nawet opuścić ugrupowanie. Podkreślali przy tym, że to nie rady parafialne przyczyniły się do rozwoju demokracji, lecz związki zawodowe. Spór o księdza dla parlamentarzystów wykroczył więc poza samą kwestię organizacji duchowego wsparcia.
Kościół w Danii. Należy do niego większość społeczeństwa
Duński Kościół Ewangelicko-Luterański, nazywany również Kościołem Danii lub Duńskim Kościołem Narodowym, formalnie skupia około 70 proc. społeczeństwa. Jednocześnie, jak wskazuje PAP, Duńczycy rzadko uczestniczą w nabożeństwach.
To właśnie zestawienie silnej formalnej pozycji Kościoła z mocno świeckim charakterem życia publicznego sprawia, że decyzja parlamentu wzbudziła tak duże emocje. Ostateczny model ma być kompromisem: ksiądz będzie dostępny dla parlamentarzystów, którzy sami będą chcieli skorzystać z rozmowy, ale nie będzie na stałe pracował w budynku Folketingu.
Polecany artykuł: