- Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która miała wprowadzić pozasądowe rozwody.
- Proponowane zmiany przewidywały możliwość rozwiązania małżeństwa przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego dla par bez małoletnich dzieci i bez ciąży, co miało skrócić czas oczekiwania na rozwód i usprawnić pracę sądów.
- Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz ostro skrytykowali decyzję prezydenta, podkreślając, że nowelizacja miała ułatwić życie obywatelom i usprawnić działanie wymiaru sprawiedliwości, szczególnie w obliczu długich kolejek w sądach.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2024 roku w Polsce orzeczono 57,4 tys. rozwodów. Spośród blisko 60 tys. pozwów o rozwód, które rocznie wpływają do sądów, około 40 proc. dotyczy małżeństw bezdzietnych. To właśnie te sprawy miały być objęte nowelizacją, która miała usprawnić i przyspieszyć proces rozwiązywania małżeństw w sytuacjach bezkonfliktowych.
Nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości, przewidywała możliwość rozwiązania małżeństwa poza sądem. Procedura ta miała odbywać się przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego, który weryfikowałby spełnienie ustawowych przesłanek i dokonywałby odpowiednich wpisów w rejestrze stanu cywilnego. Rozwiązanie to było przeznaczone wyłącznie dla małżeństw bez małoletnich dzieci, pod warunkiem, że małżonka nie była w ciąży.
Prezydent Karol Nawrocki, ogłaszając weto, argumentował swoją decyzję koniecznością ochrony instytucji małżeństwa, zagwarantowanej w Konstytucji RP. Wyraził również obawę, że uproszczona procedura rozwodowa, wymagająca jedynie kilku podpisów, mogłaby zachęcać do traktowania małżeństwa jako "związku na próbę".
Krytyka ze strony Żurka
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ostro skrytykował decyzję prezydenta.
- Prezydent znowu zadziałał przeciwko obywatelom. Po raz kolejny zawetował zmiany, które miały usprawnić postępowania sądowe. Tym razem chodziło o najprostsze rozwody: dwoje dorosłych ludzi, bez małoletnich dzieci, bez walki o winę, bez konfliktu - napisał na Twitterze.
Minister zwrócił uwagę na długi czas oczekiwania na pierwszą rozprawę rozwodową, który w Polsce wynosi miesiące, a nawet lata, nazywając to "dziedzictwem Zbigniewa Ziobry i PiS-u". Zaapelował do prezydenta.
Antoni Macierewicz straci immunitet? Jest ruch komisji regulaminowej. Poszło o te słowa
- Panie prezydencie, proszę mieć odwagę powiedzieć im wprost, że mają czekać dalej. Bo łatwo mówić wielkie słowa o ochronie rodziny, a potem wetować i utrudniać tym życie ludziom - ocenił.
Waldemar Żurek podkreślił, że odciążenie sądów od prostych spraw rozwodowych pozwoliłoby sędziom skupić się na trudniejszych, spornych sprawach, co poprawiłoby tempo ich rozpoznawania. Zakończył apelem do obywateli: „Obywatele, oceńcie ten ruch prezydenta”.
Stanowisko Kosiniaka-Kamysza
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz również skomentował decyzję prezydenta.
- Jeżeli jest obopólna zgoda, można było ułatwić ludziom życie. Tego prezydent nie zrobił – powiedział w Sejmie.
Podkreślił, że proponowane regulacje były szansą na ułatwienie, które nie zagrażało ani rodzinie, ani dzieciom. Zaznaczył, że miały one zastosowanie jedynie w określonych przypadkach, gdy w małżeństwie nie ma dzieci, eliminując konieczność korzystania z drogi sądowej.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Waldemar Żurek: