- Warszawski Szpital Południowy w ogniu krytyki: doniesienia o saloniku VIP i szybkiej ścieżce na SOR-ze dla polityków KO wywołały burzę.
- Posłowie PiS natychmiast rozpoczęli kontrole w placówkach związanych z aferą, a gabinet prezeski szpitala został zaplombowany.
- Miasto prowadzi audyt, prokuratura bada zagrożenie pacjentów – dowiedz się, kto poniesie odpowiedzialność za ten skandal.
Salonik VIP na warszawskim SOR-ze
Kolejne doniesienia dotyczące Warszawskiego Szpitala Południowego wywołały polityczną burzę. Według ustaleń portalu Zero.pl politycy Koalicji Obywatelskiej oraz członkowie ich rodzin mieli być przyjmowani na SOR-ze szybciej niż pozostali pacjenci.
Kidawa-Błońska reaguje na doniesienia o saloniku VIP. „Obrzydliwy atak”
Wybrane osoby miały otrzymywać pomoc niemal natychmiast po rejestracji i przechodzić rozbudowane badania w krótkim czasie. Zamiast oczekiwać w ogólnodostępnej poczekalni, miały przebywać w oddzielnym pomieszczeniu wyposażonym między innymi w kanapę, fotele, stolik i telewizor.
Zdjęcie pokoju opublikował dziennikarz Patryk Słowik, autor materiału opisującego sytuację w szpitalu.
– Niestety nie chcą nas wpuścić do VIP roomu – napisał ironicznie poseł PiS.
Najpoważniejsze wątpliwości nie dotyczą jednak wyglądu pomieszczenia, lecz zasad, według których część pacjentów miała otrzymywać dostęp do szybszej diagnostyki. Zgodnie z regułami obowiązującymi na SOR-ze o kolejności udzielenia pomocy powinien decydować stan zdrowia pacjenta.
Posłowie PiS ruszyli z kontrolami
W czwartek politycy Prawa i Sprawiedliwości rozpoczęli kontrole poselskie w warszawskich placówkach, w których pracował lub mógł pracować Dawid Kacprzyk. Rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował, że parlamentarzyści pojawili się między innymi w Szpitalu Południowym, Szpitalu Bródnowskim, Szpitalu św. Anny oraz przychodni specjalistycznej na Ochocie.
Posłowie chcą ustalić, na jakich warunkach Kacprzyk był zatrudniany, kto podejmował decyzje dotyczące jego pracy, ile zarabiał i czy rzeczywiście wykonywał wykazywane w dokumentacji dyżury.
W kontroli Szpitala Południowego uczestniczyli Janusz Cieszyński oraz Anna Milczanowska. Cieszyński opublikował w serwisie X zdjęcie zaplombowanych drzwi do gabinetu prezeski placówki Anny Łukasik.
Na umieszczonej na drzwiach kartce widniała informacja, że gabinet został zaplombowany 17 czerwca 2026 roku.
– Niestety nie chcą nas wpuścić do VIP roomu – napisał ironicznie poseł PiS.
Dawid Kacprzyk zarobił 1,6 mln zł
Afera w Szpitalu Południowym rozpoczęła się od ustaleń dotyczących Dawida Kacprzyka, lekarza i byłego radnego Koalicji Obywatelskiej. W 2025 roku miał osiągnąć około 1,6 mln zł dochodu z działalności medycznej.
Szpital informował, że Kacprzyk przepracował w placówce 3976 godzin. Dziennikarze portalu Zero.pl porównali jednak jego grafiki z publiczną aktywnością lekarza. Część godzin miała pokrywać się z posiedzeniami rady dzielnicy, występami telewizyjnymi oraz spotkaniami politycznymi.
Po ujawnieniu sprawy Kacprzyk przestał być członkiem Koalicji Obywatelskiej. Szpital wypowiedział mu umowy, a władze Warszawy poinformowały o przygotowywaniu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia oszustwa.
Miasto potwierdziło nieprawidłowości w grafikach
Prezydent Warszawy wszczął pilny audyt w Szpitalu Południowym. Częściowe wyniki kontroli potwierdziły nieprawidłowości związane z umieszczaniem Dawida Kacprzyka w grafikach SOR-u.
Rafał Trzaskowski zwrócił się również do rady nadzorczej szpitala o odwołanie dyrektorki do spraw medycznych, która zatwierdzała grafiki lekarza oraz wystawiane przez niego faktury.
Warszawscy urzędnicy zaznaczyli, że nie mają prawa oceniać dokumentacji medycznej ani zasadności decyzji dotyczących konkretnych pacjentów. Ten wątek ma zostać sprawdzony we współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Prokuratura sprawdza przyjmowanie pacjentów
Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła z urzędu czynności sprawdzające dotyczące możliwości stworzenia na SOR-ze systemu przyjmowania pacjentów według kryteriów pozamedycznych.
Śledczy badają, czy zasady te mogły być sprzeczne z procedurami triażu i czy mogły narazić innych pacjentów na niebezpieczeństwo. Sprawdzany jest także wątek możliwego poświadczania nieprawdy w dokumentacji.
Rozpoczęcie czynności sprawdzających nie przesądza, że doszło do przestępstwa. Prokuratura ustala obecnie, czy istnieją podstawy do wszczęcia formalnego śledztwa.