- 30 lipca w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt, który zniknął z radarów i spadł w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia (woj. lubelskie), co wywołało natychmiastową reakcję polskich służb i Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych.
- Ukraińskie władze, w tym szef MSZ Andrij Sybiha, twierdzą, że obiektem był rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, który naruszył polską przestrzeń powietrzną (a tym samym NATO), i w związku z tym zaapelowały o pilne dostawy dodatkowych systemów obrony powietrznej dla Ukrainy, argumentując to interesem bezpieczeństwa całej wspólnoty euroatlantyckiej.
- Polskie władze, w tym premier Donald Tusk i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, potwierdziły incydent i intensywne działania wyjaśniające, jednak na razie nie potwierdziły oficjalnie pochodzenia ani typu obiektu, podkreślając, że informacje ukraińskie o pocisku Ch-101 nie zostały jeszcze zweryfikowane przez stronę polską.
W czwartek 30 lipca nad ranem polskie systemy radiolokacyjne zarejestrowały obecność niezidentyfikowanego obiektu w przestrzeni powietrznej Polski. W odpowiedzi na to zdarzenie, w celu rozpoznania obiektu, skierowano myśliwiec F-16. Przed jego identyfikacją sygnał z obiektu zanikł. Prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim, z dala od zabudowań. Na miejscu zdarzenia natychmiast rozpoczęły pracę służby, prowadząc działania wyjaśniające.
Szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz określił minioną noc jako „niezwykle ciężką dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń”, podkreślając, że trwają intensywne działania wyjaśniające charakter tego zdarzenia.
Do incydentu odniósł się również premier Donald Tusk. Premier poinformował, że „W trakcie rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Zwołałem w związku z tym zespół koordynacyjny z udziałem Ministra Obrony i odpowiednich służb, które od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mi systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach”. Podkreślił, że choć ukraińskie źródła podają, iż obiektem mógł być rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, strona polska na razie tego nie potwierdza.
Stanowisko Ukrainy
Strona polska nie ma jeszcze potwierdzonych informacji na temat tego zajścia. Głos zabrał jednak minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Jego zdaniem to że jeden z rosyjskich pocisków manewrujących Ch-101 miał naruszyć polską przestrzeń powietrzną, a tym samym przestrzeń NATO. Jak podkreślił, rosyjska inwazja rakietowa na Polskę „przypomina, że nic nie jest ważniejsze dla naszych dwóch krajów niż wspólne zwalczanie naszego wspólnego, wiekowego wroga”. Dodał, że pilne wzmocnienie ukraińskiej obrony przeciwlotniczej leży „w interesie bezpieczeństwa całej wspólnoty euroatlantyckiej”. W związku z tym zaapelował do partnerów Ukrainy o szybkie dostawy dodatkowych systemów obrony powietrznej i pocisków przechwytujących.
Pilne! Tusk zwołał pilny zespół. Rosyjski atak, obiekt spadł na Lubelszczyźnie
Incydent w polskiej przestrzeni powietrznej miał miejsce w kontekście zmasowanego ataku rakietowego Rosji na Ukrainę. Rosja przeprowadziła uderzenie z użyciem 74 rakiet, w tym wielu balistycznych, oraz setek dronów, co skutkowało śmiercią co najmniej ośmiu osób i ranami u kilkudziesięciu w całym kraju.
Ukraińskie źródła, takie jak kanał Monitorwar w serwisie Telegram, przygotowały mapę pokazującą nocny atak Rosji na Ukrainę. Zgodnie z tymi danymi, jedna z rosyjskich rakiet manewrujących, wystrzelona znad obwodu kurskiego w Rosji, miała przemierzyć całą Ukrainę i przekroczyć granicę polsko-ukraińską w okolicach Hrubieszowa. Kanał AMK Mapping przedstawia dokładniejszą mapę, z której wynika, że rakieta przeleciała nad Krasnymstawem, gdzie nocą uruchomiono syreny alarmowe. Obiekt miał ostatecznie spaść w miejscowości Tarnawa-Kolonia, daleko od zabudowań.
Jedna z niepotwierdzonych wersji sugeruje, że mógł to być rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 po awarii, broń, którą Rosja nieustannie atakuje Ukrainę.
Charakterystyka Pocisku Ch-101
Pocisk manewrujący Ch-101 jest kluczowym elementem rosyjskiego arsenału, często wykorzystywanym w konflikcie z Ukrainą. Jego głównymi nosicielami są strategiczne bombowce dalekiego zasięgu Tu-95MS oraz Tu-160. Samoloty te umożliwiają przeprowadzanie ataków rakietowych z własnej przestrzeni powietrznej, bez konieczności wchodzenia w przestrzeń przeciwnika, dzięki zasięgowi ponad 12 tysięcy kilometrów (Tu-95) i nawet 14 tysięcy kilometrów (Tu-160).
Konstrukcja Ch-101 wykorzystuje technologię obniżonej wykrywalności (stealth), co utrudnia jego namierzenie i neutralizację. Pocisk Ch-101 to wersja konwencjonalna, ale jego bliźniacza odmiana, Ch-102, może być wyposażona w głowicę jądrową. Szacowany zasięg Ch-101 wynosi od 4 500 do 5 500 kilometrów, choć niektóre źródła wskazują na możliwość przekroczenia 5 800 kilometrów. Pocisk przenosi głowicę o masie do 400 kilogramów i charakteryzuje się wysoką celnością, szacowaną na około 10 metrów CEP (Circular Error Probable), dzięki systemowi GLONASS i zaawansowanej nawigacji inercyjnej.
Ch-101 były wielokrotnie używane przez Rosję do ataków na ukraińską infrastrukturę krytyczną, taką jak elektrownie, węzły kolejowe czy magazyny paliw. Ich precyzja i zasięg pozwalają na paraliżowanie logistyki i przemysłu wojennego Ukrainy daleko za linią frontu. Eksperci wskazują, że Ch-101 są również wykorzystywane do „przeciążania” ukraińskiej obrony powietrznej, często w salwach i w towarzystwie innych typów uzbrojenia, np. rakiet balistycznych Iskander-M czy dronów kamikadze Shahed.
W naszej galerii zobaczysz, jak wygląda sytuacja na Lubleszczyźnie: