Do sprawy odniosła się w Radiu ZET wiceministra obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Jak przekazała w rozmowie z Marcinem Zaborskim w Radiu ZET, uruchomienie syren nie było przypadkowe. – Taka decyzja została podjęta przez odpowiednie służby po kontakcie ze stroną wojskową – powiedziała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Alarm trwał około 13–14 minut. W tym czasie mieszkańcy usłyszeli długi, modulowany sygnał oznaczający rozpoczęcie alarmu. Jednak najważniejsze pytanie brzmi: co wtedy robić?
Co robić, gdy zawyją syreny?
Wiceministra Sobkowiak-Czarnecka nie pozostawiła wątpliwości, jaka powinna być pierwsza reakcja: – Przede wszystkim radio, telewizja, wiarygodne źródła informacji i czekanie na informacje.
Jak podkreśliła w rozmowie z Radiem ZET, system ostrzegania nie opiera się wyłącznie na syrenach. – Pamiętajmy o tym, że mamy kilka poziomów tych alertów. Syreny to jest jedna z możliwości. Informacja przez megafony, potem informacje nadawane w środkach masowego przekazu, czy kwestia bezpośrednich komunikatów.
To właśnie syreny są jednak najszybszym sposobem ostrzeżenia mieszkańców o możliwym zagrożeniu. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka poinformowała, że w nocy doszło do dwóch niebezpiecznych sytuacji związanych z rosyjskim atakiem na Ukrainę.
– Pierwsza sytuacja, kiedy sojusznicy razem z polskimi siłami zbrojnymi zlokalizowali możliwą trajektorię jednego z pocisków w stronę polską, jednak zostało zauważone, że zmieniła ona swoją trajektorię, wróciła na stronę Ukrainy nie przekraczając naszej granicy.
Jak dodała, w drugim przypadku poderwano polskie myśliwce F-16. – Odnotowano, że obiekt przesuwa się w stronę polską, została podjęta decyzja o poderwaniu F-16. Potem stracono kontakt z obiektem, wysłano na miejsce śmigłowiec Mi do lokalizacji. Ten śmigłowiec Mi zlokalizował miejsce, w którym prawdopodobnie ten obiekt spadł. Jednocześnie zaznaczyła, że na tym etapie nie można było jeszcze jednoznacznie stwierdzić, czym był odnaleziony obiekt.
Czy Polacy są przygotowani?
Rozmowa rozpoczęła się od pytania skierowanego do słuchaczy Radia ZET: „Czy wiesz co robić, gdy słyszysz syrenę alarmową?” To pytanie nabrało wyjątkowego znaczenia po wydarzeniach w Lublinie. Magdalena Sobkowiak-Czarnecka przypomniała również o rządowym poradniku bezpieczeństwa, który trafił do gospodarstw domowych.
– Do każdego Polskiego trafił poradnik bezpieczeństwa, gdzie krok po kroku opisujemy wszystko, co robić w danej sytuacji. To było wiele razy wyśmiewane, pytane po co to robimy, właśnie po to to robimy, żeby w takiej sytuacji mieszkańcy wiedzieli co robić.
Nocny alarm pokazał, że w obliczu zagrożeń związanych z wojną za wschodnią granicą wiedza o zasadach postępowania może okazać się równie ważna jak sam system ostrzegania. A podstawowa zasada, jak podkreślała w Radiu ZET wiceministra obrony, pozostaje niezmienna: zachować spokój, śledzić oficjalne komunikaty i nie ulegać niepotwierdzonym informacjom.
CZYTAJ: Co spadło w Lubelskiem? Pojawiają się nowe informacje i nieoficjalne ustalenia