Ukradli Lexusa żonie premiera Tuska, a potem porzucili auto! Sąd nie miał dla nich litości

2026-11-05 11:52

Bezwzględne więzienie i gigantyczne koszty sądowe – to kara dla oskarżonych, którzy połakomili się na samochód małżonki szefa rządu, Małgorzaty Tusk. Przestępcy wpadli w popłoch, gdy tylko zorientowali się, do kogo należy łup, ale ucieczka przed odpowiedzialnością im się nie udała. Sąd Rejonowy w Elblągu ogłosił wyrok w tej głośnej sprawie. Wyrok nie jest prawomocny.

Donald Tusk i Małgorzata Tusk idą obok siebie. O wyroku za kradzież auta żony premiera przeczytasz na SE Polityka.
Autor: Marcin Gadomski/SUPER EXPRESS Małgorzata Tusk i Donald Tusk

Wyrok za kradzież auta żony Tuska

Główny oskarżony Łukasz W. spędzi za kratami 3 lata, natomiast jego wspólnik Stefan N. został skazany na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności oraz 10 tys. zł grzywny. Obaj mężczyźni odpowiadali za kradzieże samochodów, w tym za głośne włamanie do Lexusa należącego do żony premiera. Wyrok, który zapadł w czwartek (5.11) przed elbląskim sądem, nie jest prawomocny.

Do kradzieży auta małżonki polityka doszło 10 września 2025 roku w Sopocie. Łukasz W., posługując się specjalistycznym urządzeniem do nieautoryzowanego otwierania zamków, włamał się do luksusowego pojazdu. W tym czasie Stefan N. pełnił rolę „pilota”. Jak wynika z ustaleń śledczych, mężczyźni bardzo szybko zorientowali się, że tym razem ukradli o jeden samochód za dużo. Gdy dotarło do nich, czyją własność przywłaszczyli, porzucili Lexusa w obawie przed konsekwencjami.

Wpadli przez ślady biologiczne i monitoring

Sąd nie miał wątpliwości co do winy oskarżonych. Materiał dowodowy okazał się miażdżący. W odzyskanych samochodach znaleziono ślady biologiczne należące do Łukasza W. Z kolei udział Stefana N. potwierdziły nagrania z kamer monitoringu oraz logowania jego telefonu komórkowego. Podczas śledztwa zabezpieczono również profesjonalny sprzęt: klucze elektroniczne oraz urządzenia do blokowania sygnałów.

Oprócz Lexusa z Sopotu, Łukasz W. usłyszał wyroki za kradzieże dwóch innych aut. W każdym przypadku działał w podobny sposób – przełamywał zabezpieczenia elektroniką i używał fałszywych tablic rejestracyjnych, by zmylić pościg. Sędzia uzasadniając wyrok podkreślił, że główny oskarżony przyznał się do winy tylko częściowo i nie wydał wszystkich swoich wspólników. Obaj mężczyźni byli już wcześniej karani – Stefan N. ma na koncie wyroki wydane przez sądy za granicą.

Oskarżeni muszą zapłacić za proces

Choć oskarżonych nie było w sądzie podczas ogłaszania wyroku, uderzy on ich mocno po kieszeni. Sąd orzekł, że muszą pokryć koszty procesu, które wyniosły aż 111 tys. zł. Łukasz W. ma zapłacić 95 tys. zł, a Stefan N. 15 tys. zł.

Sędzia nie dał wiary zapewnieniom oskarżonych, że nie posiadają żadnego majątku i są bez grosza. Z ustaleń wynika bowiem, że Łukasz W. jest właścicielem kilku samochodów, a jego wspólnik posiada kosztowny sprzęt elektroniczny. Na poczet kary sąd zaliczył im okresy spędzone w areszcie, w którym przebywali po zatrzymaniu w 2025 roku. Wszystkie skradzione przez nich samochody udało się odzyskać.

Biedrzycka Expressem | 05.11.2026

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI