Wyrok za kradzież auta żony Tuska
Główny oskarżony Łukasz W. spędzi za kratami 3 lata, natomiast jego wspólnik Stefan N. został skazany na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności oraz 10 tys. zł grzywny. Obaj mężczyźni odpowiadali za kradzieże samochodów, w tym za głośne włamanie do Lexusa należącego do żony premiera. Wyrok, który zapadł w czwartek (5.11) przed elbląskim sądem, nie jest prawomocny.
Do kradzieży auta małżonki polityka doszło 10 września 2025 roku w Sopocie. Łukasz W., posługując się specjalistycznym urządzeniem do nieautoryzowanego otwierania zamków, włamał się do luksusowego pojazdu. W tym czasie Stefan N. pełnił rolę „pilota”. Jak wynika z ustaleń śledczych, mężczyźni bardzo szybko zorientowali się, że tym razem ukradli o jeden samochód za dużo. Gdy dotarło do nich, czyją własność przywłaszczyli, porzucili Lexusa w obawie przed konsekwencjami.
Wpadli przez ślady biologiczne i monitoring
Sąd nie miał wątpliwości co do winy oskarżonych. Materiał dowodowy okazał się miażdżący. W odzyskanych samochodach znaleziono ślady biologiczne należące do Łukasza W. Z kolei udział Stefana N. potwierdziły nagrania z kamer monitoringu oraz logowania jego telefonu komórkowego. Podczas śledztwa zabezpieczono również profesjonalny sprzęt: klucze elektroniczne oraz urządzenia do blokowania sygnałów.
Oprócz Lexusa z Sopotu, Łukasz W. usłyszał wyroki za kradzieże dwóch innych aut. W każdym przypadku działał w podobny sposób – przełamywał zabezpieczenia elektroniką i używał fałszywych tablic rejestracyjnych, by zmylić pościg. Sędzia uzasadniając wyrok podkreślił, że główny oskarżony przyznał się do winy tylko częściowo i nie wydał wszystkich swoich wspólników. Obaj mężczyźni byli już wcześniej karani – Stefan N. ma na koncie wyroki wydane przez sądy za granicą.
Oskarżeni muszą zapłacić za proces
Choć oskarżonych nie było w sądzie podczas ogłaszania wyroku, uderzy on ich mocno po kieszeni. Sąd orzekł, że muszą pokryć koszty procesu, które wyniosły aż 111 tys. zł. Łukasz W. ma zapłacić 95 tys. zł, a Stefan N. 15 tys. zł.
Sędzia nie dał wiary zapewnieniom oskarżonych, że nie posiadają żadnego majątku i są bez grosza. Z ustaleń wynika bowiem, że Łukasz W. jest właścicielem kilku samochodów, a jego wspólnik posiada kosztowny sprzęt elektroniczny. Na poczet kary sąd zaliczył im okresy spędzone w areszcie, w którym przebywali po zatrzymaniu w 2025 roku. Wszystkie skradzione przez nich samochody udało się odzyskać.